RECENZJE

Drive-By Truckers
The Dirty South

2004, New West 5.8

Z przykrością odnotowuję, że rzadko ruszają mnie krążki stricte folkowe czy country-rockowe. Wiadomo: inna kultura, inne przyzwyczajenia, inne nawyki słuchacza, inne wymagania. Dyskryminacja? Możliwe to jest. Bardziej dają się lubić bandy nie zasklepione w hermetycznym już na te czasy zjawisku. W zeszłym roku My Morning Jacket ożywiali swoje południowe granie popową werwą, serwowali odważne kosmo-wojaże i prowokowali porównania do Flaming Lips wprowadzając porcję coyne'owskiej melancholii. Califone konsekwentnie odnajdują się na ścieżce eksperymentalnej, przeobrażenie któremu uległo Wilco wszyscy mamy świeżo w pamięci. Za to Drive-By Truckers nie wysilają się specjalnie, by trafić do odbiorcy niekoniecznie szalejącego na punkcie country-rocka, oddając się od lat eksploracji tematyki "Południa", by całkiem niedawno zyskać nawet status sztandarowego reprezentanta southern-rocka.

Natomiast, ściśle w obrębie ich drużyny Drive-By Truckers dwoją się i troją, by wypaść atrakcyjnie. Resuscytują ducha Lynyrd Skynyrd, zasadzając kawałki na bluesowych i rdzennie country'owych melodiach, ale nie gubiąc przy tym rockowego drive'u i, przede wszystkim, stale częstując gęstymi, urozmaiconymi dialogami wioseł. Obfite sola slidem i elementy klimatu stadionowego rocka dodatkowo dbają o zdrową witalność opowiastek z Alabamy rodem. Niekiedy przydarzają się na Dirty South dylanowskie folkowe grymasy, jak w nobilitującej postać rodziciela przypowieści "Daddy's Cup", albo klimaty brytyjskiej ballady w owiewającym wieczorną bryzą "Danko / Manuel"; ale częściej odpalają kolesie na modłę niemal hard-rockową: check-out soczysty riff "Lookout Mountain" czy pogrywającą gdzieś w prawym kanale motoryczną gitarkę "The Day John Henry Died".

Warto też wspomnieć, że dla mieszkańców południowych Stanów Ziemia kręci się pomału i bez pośpiechu. Nie chodzi nawet o spowolnione procesy myślowe, że ludzie na Busha głosują, a o tryb życia i tempo przyswajania świata. Dość powiedzieć, że Drive-By Truckers wypłynęli parę lat temu albumem dwupłytowym, a The Dirty South ciągnie się grubo ponad godzinę; co z naszej perspektywy akurat za południowcami nie przemawia, gdy sterty ciekawszych, nie przesłuchanych płyt rosną bezlitośnie.

Michał Zagroba    
19 listopada 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie