RECENZJE

Department Of Eagles
In Ear Park

2008, 4AD 5.2

Fajnie, że wraz z poniższą płytą Department Of Eagles obrośli nieco hype’em, może ocali to od zapomnienia, wydawałoby się skazany na zgnicie w niszy, The Whitey On The Moon UK LP. Calutkie bosostwo dwóch nowojorczyków tworzących ten projekt to właśnie z ich pierwszej płyty się bierze; płyty która to chętnie posłuży jako miejsce natrafienia na siebie fanów Gang Gang Dance, Why?, Books, Beta Band, a nawet Franza Ferdinanda ("Romo Goth", anyone?), a także lat 90 i lat 00, małego majsterkowicza i przybyszów z matplanety. Aż pięć lat trwało milczenie duetu, i zdaje się, że jego przyczyną nie było tylko dorabianie Daniela Rossena na boku w Grizzly Bear. Choć wciąż w muzyce Department teoretycznie trwa duży ruch, straszenie dziwnie wykoślawionymi odgłosami i takie-takie, to wszystkie te zabiegi boleśnie zostały sprowadzone w jeden wąski, kawiarniano-folkowy, obieg stylistyczny. Żegnajcie hip-hopy, pa pa wojującym indianom, ciao bezlitośnie samplowanym śpiewaczkom operowym. Zamiast tego wszystkiego otrzymujemy nieodstawiane niemal na bok pianino i masę wdzięku w dźwięku, a i owszem –- ale mi ten wykastrowany wizerunek grupy średnio odpowiada, i porównując treściową MASAKRĘ poprzedniej płyty z leniwym smyraniem się po kikucie tej nowej, to nie sądzę bym był w tej opinii osamotniony.

Jędrzej Michalak    
15 marca 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie