RECENZJE

DeepChord Presents Echospace
The Coldest Season

2007, Modern Love 7.5

W ciągu mijającego właśnie roku panowie Rod Modell i Stephen Hitchell (Soultek) pochodzący odpowiednio z Detroit oraz Chicago i tworzący duet Echospace wypuścili na światło dzienne serię winyli zawierających po dwa tracki, a każdy z tych winyli nazywał się The Coldest Season. Jednak maxisingiel jak to maxisingiel, krótko trwa, znika jak wiatr lub kosmiczny holender, więc nie pozostawało nic innego, jak tylko zebrać wszystkie te mrożonki razem i wydać pod myląco znowu tym samym tytułem. A więc patrzmy, w co klikamy i co zamawiamy, bo tracków jest w sumie dziewięć.

Przeżywamy chyba ostatnio pewien wysyp dobrych płyt nawiązujących do stylu Gas, Basic Channel, Maurizio, Porter Ricks, a przy tym trochę do trance’u. Style te (zwłaszcza ostatni) już same w sobie chyba jednak nie cieszą jak kiedyś, ale w połączeniu z elementami nowoczesnego popu u Boratto, techno jak u Field czy dubowego techno (nieco w stylu Deadbeat, gdyby to miało coś komuś podpowiedzieć) i jakże minimalnego minimalu u Echospace mogą zacząć cieszyć znowu. Zresztą samo Echospace przyczynia się mocno do tego wysypu, produkując kolejne dub-techno-Basicchannelowe krążki w tym owocnym dla siebie roku – Obmx, Sonorous. Także gdy zerkniemy na dyskografię DeepChord, a Roda Modella (wydającego też na przykład jako cv313 - niezłe) w szczególności nie rozczarujemy się, bo naprodukowali w tym roku już nieco kawałków. Nawiasem mówiąc Modell jest też razem z Chrisem Troyem twórcą projektu Waveform Transmission, wydali w zeszłym roku V 1.0-1.9 (Silentes 10 Year Anniversary Edition) stosując tak zwane field recording. Nagrywali dźwięki słyszalne w ciemnym pokoju w piwnicy między godzinami 23 a 1 w nocy i podobno nagrali między innymi jakieś odgłosy nie z tego świata. Natomiast dodatkową atrakcją jeśli chodzi o samo The Coldest Season może być to, że zespół używał wyłącznie urządzeń analogowych, żadnych sprytnych programów komputerowych do muzyki podobno nie tykał. Nie znam się na pracy technice, więc przeklejam z zagranicznej książki do ZPT: Roland Space Echo, Echoplex, Korg tape delay, vintage signal processors, noise generators, Sequential Circuits 8 bit samplers & numerous analog synthesizers. Wow.

W początkowym braku szaleństwa The Coldest Season jest metoda, którą dopiero potem się rozpoznaje. Modulacje syku w połączeniu z odległymi odgłosami tworzą wrażenie trzymania głowy w piekarniku lub zamknięcia słuchacza w słoiku, do którego zostaje on stopniowo wkręcony metodami nieodległymi od sposobów Haunt Me, Haunt Me... Heckera czy... Function, jak na moje skołowane tymi lodowymi loopami ucho. The Coldest Season potrafi sprawić, że dajemy się wsysać tym pozornie leniwym, syczącym dźwiękom w sposób tak uporządkowany, że zaczyna się to gdzieś z boku domagać jakiegoś odniesienia ogólniejszego, ale jednak nie potrzebujemy odniesień bezpośrednich do tego, co może zahipnotyzować w świecie zewnętrznym. Czujemy się jak w oddzielnym pomieszczeniu, które rządzi się własnymi, oczywistymi w jego środku prawami. Wszystkie stukoty i syki mi przynajmniej zaczęły wydawać się właśnie oczywiste – coś jakby odgłosy tykania zegara, rozmrażania się lodówki, szumu komputera. Zostają one wykorzystane w sposób, który nawiązuje do zasady snu, gdzie coś jest dla nas jasne tylko wtedy, gdy jeszcze śpimy - na przykład jasne jest, że będąc w Cieszynie dojdziemy w jakieś dwie - trzy godziny piechotą do Warszawy na koncert, jak mi się kiedyś śniło. Jeżeli więc jeszcze jacyś filozofowie twierdzą, że nie można być mózgiem w naczyniu, pozostaje zamknąć ich w jednym pomieszczeniu z Rodem Modellem, Stephenem Hitchellem i ich zmutowanym ambientodancehallem prosto z igloo.

Zosia Dąbrowska    
25 grudnia 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja