RECENZJE

Dälek
Gutter Tactics

2009, Ipecac 6.1

Jeżeli ktoś zachęcony recenzją w "Przekroju", na Onecie czy gdziekolwiek indziej zainteresuje się tym składem o śmiesznej nazwie kojarzącej się przede wszystkim ze śmiesznymi robotami (no bo "dialekt"? WTF?) ze świeżym umysłem i brakiem tła, ma dwie opcje. Albo szybko zrezygnuje przytłoczony ciężarem gatunkowym i brzmieniowym tego albumu, albo poczuje fascynację i z bananem na twarzy zacznie sprzedawać to to jako ciekawostkę sezonu. Ale – większość zainteresowanych zna zapewne poprzednie albumy i refleksja jest jedna: "znowu..."

Nie chcę tutaj tłumaczyć, że formuła rozwlekłych drone'owych, hałaśliwych podkładów, na tle których jednostajnym rytmem sprzedawany jest tekst o złu na świecie ostatecznie się wyczerpała. Bo, mimo zapatrzenia przede wszystkim w swoje ostatnie albumy, Octopus próbuje momentami przewietrzyć ją czy to urozmaiceniami w wyższych rejestrach ("Armed With Krylon" czy przede wszystkim "Street Diction"), IDM-owym plumkaniem (urocza miniaturka "A Collection Of Miserable Thoughts Laced With Wit"), czy rewizją ściany dźwięku na rzecz drobnej melodyjności (zupełnie lekki jak na standardy tej płyty "2012 (The Pillage)"). Niemniej drobne eksperymenty od wielkiego dzwonu raczej nie przysłaniają dreptania w miejscu. Być może właśnie te, kojarzące się z rozpadem miast, smogiem, burzą, kroczącą godzillą, podkłady stanowią najlepsze dopełnienie requiem dla dogorywającej moralności Amerykanów, ale ja w to nie wierzę.

Aha, no właśnie. Bo jest taki mit, że Dälek, ze względu na swoją niby to punkową proweniencję stanowili hip-hopową alternatywę, jednoczyli tych, którzy hip-hopu nie cierpią i te de. No więc nieprawda. Jeśli ktoś tak ogólnie nie trawi klimatu, a już zwłaszcza tego smętnego refleksyjnego, egzystencjalnego niemal hip-hopu nie szanuje, to Dälek jeszcze go w tym utwierdzi. To są tak smutne i dołujące płyty, że nawet mi nie chce się ich słuchać częściej niż raz na pół roku i to przede wszystkim we fragmentach i po pijanemu (co ma miejsce teraz) (i nie oceniajcie mnie – nie znacie tła, a w 2007 roku powiedziano mi, że rece nie powinny być autotematyczne, więc i tak nie powiem) (a w ogóle ogarnijcie tegorocznego P.O.S., jeśli lubicie takie postpunkowe klimaty w rytmach hip-hopu).

Po drugie, sorry, ale określenie Däleka inteligentnym rapem, to obecnie przesada. Poprzedni album duetu rozpoczynał się od dziesięciominutowej krytyki ostatnich kilku wieków na świecie. Teraz już nie zdobyli się na tak epickie liryki i jedynie w kilku ponoć trafnych wersach spuentowali historię białych Amerykanów. Nie wiem gdzie tu kryje się przymiotnik "inteligentny", przynajmniej w realiach europejskich. Raczej mało kto w naszym kręgu kulturowym wierzy, że Murzyn w Afryce sam się złapał w siatkę. Być może wierni widzowie FOXa rzeczywiście wciąż wyznają tę teorię, ale Murdoch także notuje spadki i nie w tym rzecz. Panowie może aspirują, ale coraz częściej (zjadając własny ogon, choć trochę go jeszcze zostało) swoją wizją świata nie dają inspiracji normalnym ludziom i nie odkrywają niczego nowego. Również tekstowo.

W skrócie: elo, jest nowa płyta. Jaj nie urywa.

Filip Kekusz    
6 kwietnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie