RECENZJE

Cloud Nothings
Turning On / Leave You Forever (EP)

2010, Carpark / True Panther 6.0

Zacznę od lekkiego uderzenia się w piersi, bo znając życie to prędzej czy później ktoś się do tego przypruje. O jednym z utworów Cloud Nothings pisaliśmy już w marcu, zresztą macie to dokładnie pokazane w kolumnie po lewej stronie. Do czego zmierzam – tak, zdarzyło mi się tam użyć cokolwiek niefortunnego sformułowania o "pierdoleniu w typie Wavves", ale na swoją obronę mogę dodać tylko tyle, że King Of The Beach był wtedy jeszcze w powijakach, a wcześniejszy album Williamsa dalej nie robi na mnie żadnego wrażenia. Tym niemniej żeby nikt nie miał wątpliwości - od marca zdążyliśmy się z muzyką Wavves polubić, więc przy klejeniu kolejnych paszkwili miejcie na uwadze kontekst czasowy niektórych wypowiedzi. Ale, cytując znaną lewicową posłankę, "ileż można się bić w piersi? One są już po prostu sine od tego bicia!", więc kończę się kajać i przechodzę do meritum.

Za projekt Cloud Nothings odpowiada Dylan Baldi – knypek z mlekiem pod nosem, który matury nawet jeszcze nie zrobił, więc co on tam może wiedzieć o życiu. Spragnionych egzystencjalnych rozkmin zapraszamna rock-operę (lolololol) Krzyżacy a nie do słuchania nagrań tego młodego człowieka, który chcąc odwlec przejście na kolejny szczebel edukacji skrzyknął ostatnio kilku kumpli i zaczął jeździć w regularne trasy. Podobno Cloud Nothings na żywo poczynają sobie całkiem zgrabnie, ale nie zapominajmy, że MÓZGIEM PROJEKTU jest tu nastolatek – ciągle w jakiś sposób nie mogę pogodzić się z tym, że tak młodzi ludzie zaczynają robić muzykę, która coraz mocniej mi się podoba.

Natomiast co do zawartości merytorycznej – niby bierzemy się za bary z dwoma wydawnictwami, ale łącznie to tylko 40 minut muzyki, zatem dawka w dzisiejszych czasach zupełnie znośna. Turning On to "compilation album" zawierający najlepsze nagrania popełnione przez Baldiego w ostatnich miesiącach, idealny zapis harmonijnie rozwijającej się kariery młodego songwritera na dorobku. Ubiegłoroczny album o tym tytule był propozycją sporo słabszą, ale wiadomo, młodzieży wybacza się więcej, zwłaszcza jeśli teraz zostawia nas z czymś tak fajnym jak Leave You Forever (EP). Ewidentnie słychać, że chłopaczyna zmierza w dobrym kierunku - zagrywka gitary w "Weird Son" momentami w jakiś dziwny sposób ewokuje D-Planowe "The City" w nieco przyśpieszonej wersji, za to krzyki z końca "You Were Scared" to jakiś na maksa powykrzywiany Thom Yorke jak z żurnala. Rzucam takimi "ciekawszymi", mniej oczywistymi jak mi się wydaje skojarzeniami, bo namecheckowanie wszystkich załóg lo-fi/indie które przychodzą do głowy w trakcie seansu z Cloud Nothings zajęłoby dobre kilkadziesiąt minut. Jednak to nie o to chodzi – Baldi oczywiście na żadnym etapie nie wymyśla niczego nowego w poruszanych przez siebie tematach, ale ma zauważalny dryg do tworzenia fajnych hooków, zalążki charyzmy i raczej poukładane w głowie, więc śmiem twierdzić, że błędów Nathana Williamsa raczej nie popełni. A nastoletnie gitarowe granie na wysokim poziomie chyba nigdy do końca nie wyjdzie z mody, więc cieszcie się z kolejnego młodego talentu, sieroty po indie rocku!

Kacper Bartosiak    
4 grudnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie