RECENZJE

Cinemechanica
The Martial Arts

2006, Hello Sir 6.3

W roku ubiegłym "urzekli" nas przede wszystkim epicką punkową progresją Ruin Everything!, a także całkiem niezłym tributem ku epoce hardcore'u w postaci Tiger Bear Wolf. W dwa tysiące szóstym ateńska wytwórnia Hello Sir (niezwykle prężna ostatnio zresztą) proponuje raczej młodszego klona tych drugich – następny debiucik kolejnych naśladowców Black Flag, jak mogło by się wydawać; choć sprawa Cinemechanica nie jest aż taka prosta.

W odróżnieniu od Tiger Bear Wolf, kolesie nie potrafią (lub nie chcą) zespajać swych noise'owych riffów w bardziej intencjonalne i zarazem subtelne konstrukcje. U tamtych nadzwyczaj częste były (jak na core'owy zespół rzecz jasna) melodyjne, popowe zagrywki w anty-popowym opakowaniu, tutaj z kolei dominuje formuła agresywnych, przesterowanych jamów, co z jednej strony intryguje, a z drugiej razi nieco brakiem skupienia i konkretu (Porcysowy zarzut nr 38 – bycie "unfocused").

Jak łatwo się domyślić, takie zorientowanie stylistyczne muzyki Cinemechanica swój oddźwięk ma we wszystkich aspektach ich materiału. Trudno mówić tu przecież o prostocie, jaka cechowała niegdyś ledwie półtora-minutowe kawałki Minor Threat, czyli świętego wzoru dla wszystkich młodych kapel z tego poletka. Po kilku chwilach "Get Outta Here, Hitler" trudno już stwierdzić, czy przypadkiem nie bliżej tym motywom do tej drugiej z omawianych rok temu Hello Sirowych pozycji, mianowicie kunsztownego prog-punku We Versus The Shark. Nie wspominając już o tym, że często przewijają się tu elementy math-rockowe ("Bruckheimer"), co znowu odsyła do kompletnie innego pola inspiracji.

I tutaj tkwi właśnie największa zaleta The Martial Arts – mimo, że kolesie nie posuwają bynajmniej swojej stylistyki do przodu, bazując w stu procentach na dokonaniach dwóch-trzech pokoleń poprzedników, to ich podejście do hardcore'u, improwizacyjne i rozkołysane, zdradza niespodziewanie przejawy oryginalności. W przeciwieństwie do Tiger Bear Wolf, którego epigońskość podana była w bezpośredni i oczywisty sposób, tu mamy bowiem do czynienia z kolażem zakamuflowanych inspiracji, mieszanką fajnie niedopowiedzianą i, wbrew pozorom, naprawdę wysublimowaną.

Patryk Mrozek    
21 listopada 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja