RECENZJE

Chromatics
Night Drive

2007, Italians Do It Better 6.9

Jak niechybnie rzekłby Marcin Kydryński (występujący dziś gościnnie w tym akapicie, co uświadomiłam sobie już po jego napisaniu, haha): "Ciemno już, zgasły wszystkie światła, ciemno już, noc nadchodzi głucha, a w tej nocy rozbrzmiewa w naszej rubryczce new wave euro izo italo". Natomiast label Italians Do It Better, założony nie tak dawno temu w Ameryce w New Jersey skupił wokół siebie muzyków zainspirowanych tym, czego można domyślić się po nazwie i zrobił już jakiś czas temu mini-furorę w świecie blogów. Wydana w tym roku kompilacja After Dark bynajmniej nie była Przebojową Nocą italo i zrobiła w tymże świecie zasłużoną karierę. A ponieważ owe dźwięki to nie od dziś mój świat, moje bloki i moje ulice, więc tym bardziej wesoło zabrałam się do pierwszego całego albumu w dorobku tego labela, czyli Night Drive Chromatics, pięknie opakowanego w pomarańczowe, narysowane włosy, które byłoby fajnie mieć oraz w kable telefoniczne. A Chromatics to między innymi część Glass Candy (Johnny Jewel) i wokalistka bardzo pasująca, nieprzypadkowo dobrana, Ruth Radalet. W zespole jest też Adam Miller, ale – sprawdziłam – to na pewno nie jest ten mąż Nicoli Kuperus. Słowo również nie opisze mej radości, gdy okazało się, że poza tym, co spodoba się fanom Sally Shapiro znajduje się tam także składnik znany mi od jakichś dwóch lat pod nazwą Beauty Pill, o czym była kiedyś mowa. Znaczy coś nieuchwytnego w tym typie. Ponadto tematyka jest ciekawa: głucha noc, sto procent, zakazane owoce, długie nieprzespane noce, kolorowe neony.

Ja odbijam dziś do chaty, bo chcę dziś uniknąć kary – dodaje bohaterka pierwszego kawałka czy raczej intra, wykonująca już na początku albumu telefon do przyjaciela obiecując kupić alkohole i przyjechać, ponieważ skończyła się już na dziś jej impreza, wyznaje mu też miłość, a ponieważ uczucie to jest odwzajemnione i nie zapowiada się na problemy, słuchacz ma prawo mieć podejrzenia. Czy to nie była jedynie oszukana promocja w darmowych minutach? Tym bardziej, że potem następuje słodka melodia, także jak w horrorze. Coś tu znaczy nie gra, myślę sobie, gdy zaczynają się już piosenki, jest to chyba środek metafory zamiast mojej wesołej zabawy. Ale przecież to się aż tak nie wyklucza, są bowiem inne środki, co słychać. A zatem wydaje mi się, że początkowa rozmowa tylko się temu podmiotu śniła, podczas gdy tak naprawdę następuje akcja całkiem inna i dzwoni telefon raczej głuchy jak noc Peji w nieistniejących ogródkach piwnych przy Wiśle, ponieważ piosenki okazują się w sumie smutne, niewesołe. Przy czym jaka to radość je odtwarzać między Blondie ("Atomic"?), Smart Went Crazy, wspomnianym Beauty Pill, a nawet Depeche Mode i Sally Shapiro też, bo Moroder byłby tu chyba bardziej tworzywem niż twórcą. A także można sobie podśpiewywać między piosenkami – "pojedźmy tym pojazdem".

Jedyne, na czym nie do końca można zawiesić ucho, to – tak jest wszędzie i nic na to nie poradzę, że się zgadzam – ostatni kawałek, chyba tak zwany wypełniacz. Jest on jak przypadkowo nagrane dźwięki, gdy minidisc niby powinien być wyłączony, ale każdy zapomniał wcisnąć stop i nagrywa się dalsza część rzeczywistości, która już zupełnie nie jest reżyserowana. Co jak wiadomo nie świadczy na jej korzyść i to widać. Potrafię zrozumieć, że nie jest to wypełniacz w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale jednak przerostu treści nad formą (też ewentualnego) wybaczyć się raczej nie da tam pod koniec. Długa była noc, nie kleiła się rozmowa. Jednak po co tyle o tym mówię w obliczu wymiataczy takich jak "Healer" (uświadomiłam sobie dopiero niedawno, że występował on już u nas w serwisie jako playlist), "Mask", "I Want Your Love" czy utwór tytułowy, a także udany cover Kate Bush, który zachowuje coś z oryginału w całkiem własny sposób, co się wydaje sensem coverowania. Wspomnijmy też single zeszłoroczne jak "Nite" (wywołujący pisownią i w ogóle wspomnienie "Nite Life" Adult.). Forma jest zwyżkowa, a i treść tam sobie jest, taka, jak może bezkarnie być tylko w tak dobrych piosenkach. No chyba, że piosenki są bardzo złe, ale to nie ta wycieczka i inne eurowizje.

Zosia Dąbrowska    
7 grudnia 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie