RECENZJE

Chihei Hatakeyama
Minima Moralia

2006, Kranky 7.1

Stosunkowo młodego jeszcze Chiheia podpisało Kranky i tu mamy wskazówkę pierwszą, która potem się okazuje słuszna stuprocentowo. Mianowicie początkujący adept sztuki ambientowej zapatrzony jest bardzo w Fullertona. "Bonfire On The Field" i "Granular Haze" odwołują się wprost do Playthroughs. A nawet precyzyjniejszy adres wskazać się da – chodzi o ten wibrujący, skromnie przetworzony, sączony dźwięk, trademark Whitmana, do zaobserwowania zwłaszcza w "fib01a"i w mniejszym stopniu w unoszącym się piórku wieńczącym metafizyczne dzieło Keitha, "modenie". Co więcej, passusy gdzie odnajdujemy próby przełamania tej formuły i drążenia stylu "właśniejszego" (lol), a więc przykładowo mimowolnie brzdąkająca tu i tam gitarka ("Towards A Tranquil Marsh" oraz "Inside Of The Pocket"), paradoksalnie sprawdzają się nieco gorzej. Logicznym byłoby więc postawić Bogu ducha winnego Japończyka przed oskarżeniami o świadome epigoństwo, ale... Nadużywany frazes głosi, że magia filmu udziela się widzowi wówczas, kiedy zapomina on że w ogóle jest świadkiem, obserwatorem, jakiegoś pokazu. W sensie tak się angażujemy w świat przedstawiony, że aż zapominamy o tym, iż ktoś w ogóle coś kręcił kamerą, wygenerował ciężkie dolce na budżet, zatrudnił tysiąc osób do personelu, wynajął na miesiąc plener, zarezerewował hotel obsłudze technicznej, konsultował rodzaj sprzętu ze specjalistami od sprzętu, a detale historyczne z ekspertami od detali historycznych – po prostu "jesteśmy wewnątrz" akcji, fabuły, narracji. Zbliżona zależność miałą miejsce przy wielu ambientowych pracach tego roku, mistrzowskiego notabene dla genre (można by o tym słów parę, ale to przy innej okazji) i ma również u Hatakeyamy. Czym wyróżnia się ten gość na tle zastępu genialnych manipulatorów senności jest pewien typ azjatyckiej surowej metody, jakby ascezy odsyłającej do wielu wieków wstecz. Nazwisko autora Minima Moralia przywołuje zresztą dzieje i dumę szlacheckiego rodu z Kraju Kwitnącej Wiśni okresu (naszego) średniowiecza. Ponoć drzewo genealogiczne Hatakeyamów mogło się poszczycić ważnymi, zasłużonymi osobistościami, ale ja nie o tym miałem.

Borys Dejnarowicz    
29 grudnia 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie