RECENZJE

Caterina Barbieri
Patterns Of Consciousness

2017, Important 7.0

Rok 2017 nieubłaganie się kończy, dlatego jeszcze zanim wystrzelą korki z szampana chciałbym zwrócić waszą uwagę na jedną dziewczynę i jej album, bo coś czuję, że mogliście o niej i o nim nie usłyszeć. A byłoby szkoda, bo Caterina Barbieri (rocznik 1990) to mieszkająca w Berlinie Włoszka, której godnością i majestatem na pewno nie jest robota w korporacji i karta z debetem. A cóż takiego Caterina robibi? No cóż, zaczęła od studiowania klasycznej gitary w konserwatorium w Bolonii, następnie w Sztokholmie (też nie byle gdzie, bo w The Royal College of Music) zainteresowała się syntezatorem Buchla, a potem również elektroniczną kompozycją. To wszystko i wiele więcej skłoniło włoską studentkę do stworzenia czegoś własnego – i chyba właśnie dlatego pojawił się album Patterns Of Consciousness.

Jeśli mamy równanie: utalentowana dziewczyna + syntezator Buchla, to zaczynam myśleć o Suzanne Ciani, a ostatnio o Kaitlyn Aurelii Smith, więc można powiedzieć, że panna Barbieri spokojnie dołącza do tego zacnego grona. Jej pełnoprawny debiutancki długograj (bo nie liczę wydanej w 2014 roku kasety Vertical, na której królowały drone'y, techno, a nawet wokale) brzmi trochę jak muzyka odgrywana w dryfującej całymi latami w kosmicznej przestrzeni kapsule (od razu przypomina mi się kameralny obraz Gwiazda szeptów Siona Sono – wystarczyłoby tylko wnieść na pokład dziwnego statko-domku syntezator, a Yôko Suzuki już zrobiłaby z nim, co należy) – minimalistyczne, długo rozwijające się sygnały w roli utworów mające posmak trochę przedawnionego retro-sprzętu, ale w których można się zanurzyć i stracić poczucie czasu.

Zdarza mi się postrzegać Patterns Of Consciousness jako wystudzony rewers Persony Lorenzo Senniego. Czasem te niespiesznie snujące się arpeggia brzmią jak zmęczone nagrania włoskiego renowatora trance'u: weźmy choćby trwający niemal kwadrans opener "This Causes Consciousness To Fracture" ustawiający niejako całą recepcję krążka. I choć może znajdujemy się dość blisko akademickich standardów, to zdecydowanie zgadzam się z Biancą Guilione z RA, która kończy swoją recenzję konstatacją, że album Cateriny, mimo swojej formy ("seems so technical"), zdecydowanie jest "remarkably approachable". Nawet gdy pojawiają się echa Keitha Fullertona Whitmana w "TCCTC" zupełnie nie czuć "trudności" czy "ciężkości" – to po prostu schładzająca umysł, inteligentna, uwikłana w przeróżne gatunkowe konteksty (od ambientu przez prog-elektronikę na minimalizmie kończąc), ale jednak dająca wiele frajdy muzyka.

I zupełnie nie przeszkadza mi to, że Włoszka nawet nie próbuje brać udziału w konkursie na najbardziej futurystyczną elektroniczną płytę roku czy dekady – chodzi jej o coś zupełnie innego, a mianowicie o pozostanie w miejscu, wyłączenie na chwilę myślenia, że do przesłuchania wciąż pozostało 15 albumów na Spotify, a do obejrzenia 7 filmów i 4 seriale, i wreszcie zmuszenie do wysłuchania w skupieniu i spokoju ponad godzinnej, klawiszowej odysei. Dziś zadanie niełatwe, ale ci, którzy jednak zaryzykują i zostaną z Cateriną, zostaną wynagrodzeni prezentami w postaci pulsującego świecidełkami "Information Needed To Create An Entire Body", refleksyjnego rozmyślania nad ogromem kosmosu (tak mniemam) "INTCAEB" czy miło kojarzącego się z pracami jej rodaka Lorenzo "Scratches On The Readable Surface".

Końcówka płyta składa się z kolejnej gwiezdnej kołysanki "SOTRS" brzmiącej, jakby już od prawie 50 lat krążyła gdzieś po różnych galaktykach, oraz z dopełniającego klamrowy układ, zmierzającego do nieuchronnej ciszy, ponad piętnastominutowego closera "Gravity That Binds", którego mimo wszystko wolałbym usłyszeć w jakimś krótszym edicie. Ale tak czy inaczej Patterns Of Consciousness to rzecz, nad którą warto się pochylić i przesłuchać w całości bez żadnego skipowania. Po prostu dajcie dziewczynie szansę, na którą naprawdę zasłużyła.

Tomasz Skowyra    
22 grudnia 2017
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25