RECENZJE

Califone
Heron King Blues

2004, Thrill Jockey 5.8

Zeszłoroczny album Califone jest zacną (modne słówko ostatnio) kontynuacją Quicksand / Cradlesnakes. Nagrany w letnich miesiącach krążek przechwycił aurę upalnych dni, gromadząc zbiór oleistych, przeładowanych brzmieniowymi fajerwerkami, zazwyczaj rozdmuchanych do długaśnych rozmiarów songów. Nieskrępowani potrzebą pisania klasycznych piosenek (w sensie tradycyjnej budowy, gdzie znajdzie się miejsce dla zwrotki, refrenu czy mostka) spadkobiercy Red Red Meat pozwalają sobie przykładowo na przeszło piętnastominutowy popis fantazji instrumentalnych na wysokości tytułowego "Heron King Blues". Czego tu nie ma, chyba tylko smyków. Niedopatrzenie to wynagradza szalony nacisk na wyśrubowanie najdrobniejszych szmerów tak, aby uzyskały status "pełnoprawnego dźwięku". Podejrzewam, że ci kolesie sprawdzili już w swoim studiu absolutnie wszystkie techniki urozmaicania oklepanych odgłosów. Nie wyłączając wiader wody, piaskownicy, czy prościej – dziesiątek nieprzespanych nocy za laptopem.

W "Sawtooth Sung A Cheater's Song" po blisko sześciu minutach monotonnego tkania gęsto rozmieszczonych brzdęków władzę przejmuje stopa, którą momentalnie oplatają potęgujące bit efekty, przez co całość nabiera kształtów słynnego "Inertia Creeps" Massive Attack, gdzie jak pamiętacie główny motyw także wyłania się dopiero po chwili z delikatnej, ambientowej impresji. Drugi mój faworyt, "2 Sisters Drunk On Each Other", to jakby wariacja osnuta na motywach z "Me And Giuliani" (konkretnie przedział 2:02 – 4:18), kiedy to czekamy na właściwą masakrę zaczynającą się od wykrzyczanego w ekstazie "People always ask me". Funkująca gitara i automat perkusyjny skłoniły tu Rutiliego do żwawszego, rytmicznego wyrzucania z siebie fraz, powiedzmy powolnego skandowania. Tylko dwa opisane fragmenty ździebko przełamują wszechobecne harce brzmieniowe, instrumentalny miszmasz, kompozycyjny feestyle, kakofonię brzdęków, artystyczny nieład. I jakkolwiek nie mogę się już doczekać upałów, to słuchając Heron King Blues przypominam sobie, że i one na dłuższą metę bywają nużące.

Jacek Kinowski    
21 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie