RECENZJE

Built To Spill
You In Reverse

2006, Warner Bros 4.5

Żadnego chyba miłośnika Built To Spill, posiadającego choć odrobinę muzycznej wiedzy, krytycznego spojrzenia czy po prostu dobrego gustu, nie powinna rozwścieczyć ani obrazić opinia, że zespół ten skończył się w roku dziewięćdziesiątym dziewiątym. Trójca masakrycznych, piekielnie ożywczych i inspirujących albumów (ever heard of Modest Mouse?), począwszy od bezpretensjonalnego lo-fi sztandaru There's Nothing Wrong With Love, na majestatycznie emocjonalnym, wielowarstwowym i atmosferycznym Keep It Like A Secret skończywszy, dokumentuje jedna z najciekawszych dróg muzycznego rozwoju, jaką przebył w poprzednej dekadzie Doug Martsch i jego skromni pomocnicy. Każdy z tych trzech ponadczasowych albumów był dziełem skończonym i kompletnym, a równocześnie śmiałym rozwinięciem myśli poprzednika; każdy z nich umacniał także Built To Spill na pozycji ikony amerykańskiego niezal lat dziewięćdziesiątych.

Tymczasem wyczekiwany z niecierpliwością następca boskiej sekwencji, album wydany już w bieżącej dekadzie, dotknięty był niestety chorobą lat dwutysięcznych – tendencja ku popadaniu w nudę i sztampowość. Wraz z Ancient Melodies Of The Future rozpoczęło się dla Built To Spill odcinanie kuponów i zjadanie własnego ogona, w klinicznej postaci uwidocznione teraz na You In Reverse. Smutna to prawda, ale po Keep It Like A Secret grupa nigdy już nie była (i nie jest) w stanie zaprezentować w swojej muzyce niczego specjalnie odkrywczego czy nietuzinkowego, ostatecznie eksploatując jedynie (opatentowaną przez samych siebie) formułę kilkuminutowych, niezal-rockowych jamów; formułę świeżą i ciekawą na Perfect From Now On, ale za to odrobine niestrawną dziewięć lat później.

Szczególnie, gdy taki przykładowy jam składa się z kilku średnio chwytliwych motywów, zapętlonych i rozciągniętych do nieprzyzwoitości w czasie i przestrzeni – z czymś takim mamy bowiem do czynienia już w otwierającym "Goin' Against Your Mind", kawałku, który spokojnie trwać mógłby niecałe dwie minuty, co jedynie dodałoby mu nieco kompozycyjnej wartości. Sytuacja nie poprawia się jednak w dalszej części nagrania; dominują tu utwory dramatycznie monotonne i przygnębiające brakiem konkretu ("Traces" czy "Liar" chociażby), blade reminiscencje fragmentów dokonań sprzed dekady (przypominający "Kicked It In The Sun" kawałek o tytule "Saturday"), czy też przesłodzone, U2-monumentalne tracki, w których BTS wypadają niczym ostatnie "rockowe dinozaury".

Z drugiej strony, patrząc na co milsze fragmenty krążka (jak singlowy "Conventional Wisdom" czy, abstrahując już od jego mocno przesadzonej długości (blisko dziewięć minut!) "Goin' Against Your Mind"), można by You In Reverse podciągnąć pod kategorię bezpretensjonalnego wydawnictwa "na luzie, bez zobowiązań", w sam raz na schyłek kariery; wystarczy jeszcze dodać, że brzmienie całości jest jak na Martscha niespotykanie popowe, ciepłe i łagodne, a mamy już coś na kształt Come Pick Me Up Superchunk – miły akcent pożegnalno-sentymentalny dla każdego fana artystów z Idaho. Wszyscy posiadacze koszulek z kłębiastą chmurką bądz niebieską foką mogą więc śmiało dodać tu punkt do oceny; tylko na kolejne plyty Built To Spill radzę się już za bardzo nie emocjonować.

Patryk Mrozek    
15 września 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie