RECENZJE

Britney Spears
Greatest Hits: My Prerogative

2004, Jive 4.0

Parę dni temu Mike zaproponował mi nęcący deal: za 40 peelenów dostałbym proma nowej płyty trip-hopowej, wiedeńskiej Tosci, chwaloną przeze mnie przedtem country-popową Nellie McKay i oryginały trzech płyt Britney Spears: ...Baby One More Time, Oops!...I Did It Again i Britney. Opłaca się? Cóż, wcześniej w grudniu najbardziej rozpoznawalna gwiazda pop wydała zestaw swoich wszystkich największych hitow My Prerogative, podsumowujący pięć lat jej medialnego panowania i portretujący jedną z najfenomenalniejszych, błyskotliwych dróg-do-sławy w niedawnej historii. Nabyłem limitowaną, tekturową edycję składanki, z bonusowym dyskiem remixów (między innymi autorstwa Armanda Van Heldena). To przypuszczalnie all-a-person-needs-from-Brit, więc gdzie sens kupowania full-lengthów? (Mike: "Uhm, a person doesn't need anything from Britney".) Odpowiedź brzmi: fotki, plus – zawsze można trafić na ukrytą fajową piosenkę. Jak skwitowała Gruszka, będę teraz miał więcej płyt Brit niż Kylie, i ta ostatnia na pewno się obrazi.

Właśnie. Obie laski podpisały się serduszkami we wkładce. I obie zapomniały dodać do kompilacji kluczowego kawałka ze swoich przebojów. Koleżanka Minogue pominęła na Ultimate Kylie "Some Kind Of Bliss", a na My Prerogative brakuje "Don't Let Me Be The Last To Know". Ale prócz absencji tego plażowego, niczym z "Playboya", wcielenia, panna Spears zawarła tu swoje wszystkie mistrzowskie twarze, od nostalgicznej, rozmarzonej uczennicy w słynnym breakthrough single "...Baby One More Time", przez anielską fortepianową balladę "Sometimes", imprezowy standard "(You Drive Me) Crazy" i jego kopię "Oops!...I Did It Again" z pamiętnym tańcem w clipie oraz uroczo banalną "Born To Make You Happy", aż po niezal-faworyta "Toxic" i kolejny w tym guście, futuro-Prince'owy previously unreleased "gem", serio wymiatający "I've Just Begun (Having My Fun)". Naturalnie, sporo jest skuch, weźcie choćby duety z Madonną i Pharrellem czy orientalizujący numer tytułowy, o coverze "I Love Rock'N'Roll" nie zaczynając (błagam). Ale należy się kobicie kredyt zaufania za to, że mając przeszłość z klubu Mickey Mouse przebiła sobie pępek, nie? No i za skojarzenia. Dude, have you ever heard "Crazy"? Back then I was in high school. Remember when she yelled "stop!" in the middle of the track, as in the act of making love? Nah? Oh, nevermind, I thought so.

Borys Dejnarowicz    
30 kwietnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie