RECENZJE

Bretschneider / Deupree
Balance

2002, Mille Plateux 7.0

Postępująca technologia, dojście do coraz szybszych i precyzyjniejszych układów komputerowych, pozwoliły ludziom zajmującym się muzyką wirtualną (a właściwie, czy muzyka w ogóle nie jest sztuką wirtualną?) na dokładniejsze i szersze dysponowanie potencjałem słyszalnych przez ludzkie ucho dźwięków. W taki też sposób wyłoniła się estetyka zwana popularnie clicks&cuts, zdefiniowana dwa lata temu przez Mille Plateaux.

Oczywiście jest to termin grupujący szereg artystów o podobnym podejściu do materii muzycznej, sygnalizujący podobieństwo, a nie determinujący przynależność do jakiegoś ruchu. Termin ten mówi o tym, że pewna grupa dźwiękowców zajęta jest tworzeniem i modulowaniem muzyki na poziomie mikro. Oznacza to operowanie przez nich pikaniem, klikami, stukiem, rozedrganymi falami basowych strun, beknięciem dżdżownicy czy też szumem. I trzeba pamiętać o tym, że te pozornie niezwiązane z muzyką mikrohałasy w rękach ludzi wyposażonych we współczesny ekwipunek przybierają rozmiary prawdziwej zminimalizowanej orkiestry.

Obecnie trwa okres penetracji tego obszaru, a tacy artyści, jak Dan Abrams (Shuttle358), Alva Noto, ultra minimalista Richard Chartier balansujący między ciszą a słyszalnymi falami (balansujący znaczy tutaj 'tworzący muzykę'), czy też prawdziwe fabryki zainteresowane tym właśnie typem muzyki, wśród których wyróżnia się nowojorski label 12k, przekonują o wspaniałych możliwościach uzyskiwanych w sferze tego współczesnego minimalu. Balance to kolejna odsłona zapuszczania się w obszary nano-muzyki.

Założycielem i mentorem wspomnianej oficyny 12k jest współtworzący Balance Taylor Deupree. To on nadawał ostateczny kształt utworom z płyty, których pierwszą postać formował Frank Bretschneider. Współtworzenie odbywało się za pośrednictwem sieci.

Oto co o swojej muzyce mówi Bretschneider: "I use echoes and delays because it makes the music more floating... sometimes I add samples from recordings of earlier music of my own, sometimes from CD's of other artists... I don't use factory sample-CD´s and I don't use vocals because I want to have my music clear... I don't want to convey much emotions... it should be cool and relaxed... my goal is to create some kind of economic, floating, cool pop-music...".

I tak mniej więcej przedstawia się zawartość Balance. Z tym, że momentami, które miały być "cool pop-music", zajął się prawdopodobnie Taylor Deupree i cool zamieniło się w cold. W rezultacie po jego zabiegach, końcowa postać ich kolaboracji przedstawia się jako ekonomiczny, algorytmiczny, oszczędny, eteryczny i metaliczny proces muzyczny, w którym przeplatają, zawijają, łączą i wyłaniają się różnego rodzaju szumy, tapnięcia, trzaski i fale scalone wszechobecnym rytmem. Zadaniem słuchacza jest tutaj baczne śledzenie postępującego procesu, wyławianie misternych, czasem mikroskopijnych zmian naznaczonych ludzką myślą. I choć nie jest to głęboka, emocjonalna przygoda, to stanowi świetną, niekonwencjonalną rozrywkę.

Czy taka muzyka jest racjonalna? A czy renderowanie 4 milionów włosów sierści na "Sully" Sullivanie dla potrzeb filmu animowanego Monsters Inc. jest racjonalne? No skoro nam się bajka podobała, to przecież tak – potwór wyglądał bardziej realnie. Balance mimo chłodu może się również spodobać. Witajcie "pod mikroskopem".

Krzysztof Zakrocki    
31 maja 2002
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie