RECENZJE

Books
The Way Out

2010, Temporary Residence 6.3

MHJ: Niespektakularnie, choć po staremu w dobrym sensie, pojawili się jakoś w zeszłym roku odświeżając "Cello Song", nabijając od razu punktów za trubadura. Tylko ku trochę mniejszej uciesze przyjmuję The Way Out a w zasadzie już na wstępie czuję się jak podczas rozrabunku enerdowskiej paczki – zakusy lepszych światów, kasety vhs, ustrojstwa z instrukcjami obsługi w obcych językach. Przy okazji, przypominam sobie, że Books istnieją od zawsze, za każdym razem wracając z wariacją na temat nabudowanego przez setki lat, a nawet tysiące, własnego języka, coś jak original by, serdecznie użyczające constansu naszym życiom. Panowie nie utracili na nadgarstku, śrubując samplerskie gałgany tak, żeby wśród instruktarzy joginów, historii hip-hopu i ćwiczeniach dla golfistów, nie potracić melodii, wiolonczel, skrzypiec i banjo, działających znacznie pod przewodnictwem dziwakującego folku, niemniej/szczęśliwiej z dala od smutnego poplecznictwa Panda Beara.

KM: Krótki przegląd obecnego Music geografii zabrania możliwość uznania prac w ramach jednoznacznego badania, wyraźny i czytelny. To znaczy, krytyków muzycznych zainteresowanych minimalnie wymijające uciec wzorce dziennikarstwa muzyki, ma się pozbyć kryteria ograniczona na rynku, jak i miejskich ucha "zachodnią" i ocenić perspektywy dla każdego prac przedstawiony. Ucieczka z jednej strony, pułapki "dobrego smaku szczery", ten, który naiwnie twierdzą, że "dobra muzyka" i inne, lekkość parametrów rynku i "przeciętna". Pomnożyć zadań i interesów w związku z tym. Amerykański duet Books jest dobrym przykładem krytycznego pracy, która wymaga tego typu przemieszczenia.

Mnóstwo odniesień i podziały. Krytyków muzycznych nierzadko w obliczu trudnych i niewdzięczne zadanie klasyfikowania i obecnie - szalony rytm przemysłu muzycznego – niezliczone zakłada wynalazku, reinvention lub kopii szczery - i być może coś nowego – słuchaczy, że ich części, są utwardzane przez uzależnień i stereotypów w świecie muzycznym. Książki urodził Classical rozpoczęcie Thought For Food, który opisuje dysk anthology nie tylko dźwięk zupełnie odmienne od wszystkiego, co było dostępne w czasie, podobnie jak poziomy zaawansowania, wykończenie i formalnych śmiały się, że cała sprawa wydaje się czymś w rodzaju weteran. Potem przychodzi Way Out. Fani Thought For Food, loll dlaczego są one jeszcze w pełni formy, co oni wiedzą najlepiej zrobić: Symfonia folkreta muzyki flirtuje z wielu objawów kultury konsumpcyjnej (który przypomina krótko pracę Negativland), ale przede wszystkim zainteresowane w mocy muzycznej konstrukcji (w formie odzwierciedlenie przede wszystkim analogie z Lawiny). Tym razem zachwyty z Śpiewnik pozostawiono na bok w imię wyczerpujący wyszukiwania, aby znaleźć i dopasować próbek, co czyni je często jazdy idea budowy i atmosferę każdego utworu.

Podczas gdy coraz więcej grup, które prowadzą wklej + kopia w świecie muzyki, nie wszystkie dają dobre wyniki: nie wystarczy skopiować i wkleić, należy wiedzieć, aby swe własne rzeczy, spójne i. Tylko to, co sprawia, że Książki, więc Wyjście uzależniony od pierwszego słuchania.

Książki zaskakujące, ale dlatego, że wykaże chęć do eksperymentowania poprzez radosny dźwięk, kolor, bez cienia melancholii. Rozważać różne głosy, które przenikają dysku: wypowiedzi rejestrowane jako grupy wsparcia i doradztwa ("Autogenics Grupy I i II", "The Story Of Hip-Hop"), tych, którzy wyrazili parodia znaczeniu ("Wonderful Phrase Przez Gandhi", "I Am Who I Am") i pieśni ("Beautiful People", "Trzydzieści sieci", "Kupiliśmy Flood") i zdać sobie sprawę, że widok nie zawsze jest przeniesiony w zależności od humoru ale Duchampian ironii, podczas gdy stosunek kwaśnych i zabawy.

Burzliwej gwałtowny wzrost ciśnienia nadziewane basów "I Nie Wiedział", że "W Nocy Zimno Freezin" i "I Am Who I Am" i The Books embringuent java niezwykły rytmiczny groove warpo-akustyczny generuje jak przez czary masa Bleeps i obrazoburczy szarpnięć belek. W przeciwieństwie do "All You Need Is Wall", "Kupiliśmy Flood", a zwłaszcza "Free Translator" Książki w łasce uświęcającej wspaniałe rzeźby, dziania słaby pieśni, że cewki i panelami w jedwabne melodie i uszlachetnia orkiestracje grzywny piętrze. Gdzie indziej, w między Bouboule geniusz ("Beautiful People"), pełne interlude przynęty cud ("IDKT" i fałszywych orkiestra dęta), lub typów spokojnie zachęcać do wypoczynku jak makaron satyra zaprosił chłopca do wypróbowania pod płaszczem ("Autogenny Group", "Chain Of Missing Links"). Ale nie ma sensu próbować zidentyfikować kilka słów, co jak gejzer twórczy udogodnienia są nieograniczone, a więc ich postrzegania ujawnia się z każdym słuchać.

KFB: Pierwszy studyjny album Książek od pięciu lat to propozycja tyleż interesująca, co nie wnosząca nic specjalnie odkrywczego do, zdaje się wyczerpanego już (między innymi też przez tych panów wcześniej), tematu tej całej folktroniki. Ale żebyśmy się źle nie zrozumieli – The Way Out to udana płyta, z tym, że... No właśnie, TYLKO udana. Poprzednie propozycje Książek miały jednak to do siebie, że bardziej angażowały słuchacza, aż chciało się do nich wracać, natomiast najnowszy album tych cech nie posiada. Jednak w kategorii mało angażującej muzyki tła Books grają dalej w swojej lidze, tylko nie sposób nie odnieść wrażenia, że poziom rozgrywek tam się troszkę obniżył. Ciągle to i tak dużo lepsze niż liga polska.

FK: Łał, grube coście napisali i pewnie macie rację. Nie mam siły na analizy, bo Books postrzegam jako muzyczną wersję zappingu niezłych kanałów. Telewizja w niewielkich ilościach jest całkiem dobra i mnie ekscytuje – na przykład 4fun.tv, Mango, ten śmieszny kanał z bitami co widzieliśmy z Rysiem w piwnicy – ale w 2002 roku wszystkie media, poza internetem, były lepsze.

Krzysztof Michalak     Magda Janicka     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz    
31 lipca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie