RECENZJE

Books
Lost And Safe

2005, Tomlab 7.9

Zapomnijcie o Hood, zapomnijcie o emo-tronice, emo-talu i emo-nice oraz czy Morr Music kiedykolwiek wyda tak bardzo przejmujący i przekumaty album będący tak blisko czegoś co nazywamy emocjonalnością, delikatnością? Oczywiście odpowiedź jest przecząca gdyż The Books to w tym momencie jedni z najinteligentniejszych producentów na tej zielono-brązowo-ananasowo w cieście planecie. Jeśli za muzykę

Porównania zmierzają do The Microphones. Przy czym uwaga: płytę The Microphones przesłuchałem chyba tylko raz w życiu. Może jestem zbyt niecierpliwy, a może nie potrafię upajać się eterycznością, szukać treści w ciszy. Skąpe ilości nylonowej gitary, opowieści o śmierci i całej reszcie nie leżą w kręgu moich hobbi, acz kojarząc estymę z jaką spotyka się on u braci w wierze, potrafię przejąć się rolą tego współczesnego Nylona Dylana. Podobieństwa leżą w warstwie kreatywności. Kreatywności skromnie przejawianej, skrywanej za

Ta płyta poraziła moją intuicję od samego początku.

Pewnego słonecznego dnia Frank Zappa w jednym z wywiadów powiedział: "No cóż, nie wydaje mi się aby emocjonalne naładowanie muzyki miało być wyznacznikiem jej jakości. Jest to jedna z wad krytyków, ponieważ im cały czas się zdaje, że im bardziej emocjonalna muzyka, tym lepsza".

The Books są wirtuozami napięcia, przenoszenia nastrojów

W ich obrazach skupiają się wszystkie

Krzysztof Zakrocki    
29 grudnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja