RECENZJE

Bisz / Radex
Wilczy Humor

2016, Pchamy Ten Syf / Agora 2.4

"Hajs daj fifty-fifty, producent MC / Pieprzony dream team, miejski high life i panienki"? Nic z tych rzeczy. Bisz, autor Wilka Chodnikowego, nie nagrywa rapu dla prawilnych ziomeczków, bo jego obranym targetem jest polska inteligencja, która nie zadowoli się nawijką o melanżach, panienkach, sosie czy patriotyzmie. Wiecie, średnio ogarnięci licealiści i słuchacze Trójki zamówili pewnie Wilczy Humor w preorderze, bo nie mogli doczekać się przystąpienia do istnej INTELEKTUALNEJ UCZTY, jaką może im zaserwować tylko taki koleś jak Jarosław Jaruszewski.

Ale to nie wszystko, ponieważ rapera wspomaga tu muzycznie znany z Pustek Radek "Radex" Łukaszewicz, dzięki któremu duet miał stworzyć zupełnie nową jakość. Czytamy w zapowiedzi płyty: "«Wyciągnęliśmy wszelkie płoty spomiędzy różnych muzycznych gatunków i stworzyliśmy z nich swój własny świat» – mówią artyści. Album Wilczy Humor to międzygatunkowa podróż w dorosłość, w treści pełna dystansu i ironii, a na płaszczyźnie muzycznej odważnie wkraczająca w alternatywę. Jest to całkiem nowy kierunek w twórczości artystów, którzy po raz kolejny zaskakują swoich słuchaczy". Odważnie wkraczająca w alternatywę... Taaaa. Dodajmy do tego pytanie, które od razu samo nasuwa się przy słuchaniu wszystkich tych gier słownych, kalamburów i paronomazji: "czy to jeszcze rap czy już poezja?", i gra skończona, sorry, mordeczki.

Nie wiem nawet, od czego zacząć omawianie tego dzieła. W tekach aż roi się od najróżniejszych odniesień: jest follow-up do Cypriana Kamila Norwida (!) ("Skończymy na bruku jak fortepian Chopina"), autora Anny Kareniny ("Lecz sumienie zaraz budzi jak się lew – Tołstoj"), klasyki duńskiej komedii ("Jest coś do ot tak zrobienia / Zrobiłby to nawet Gang Olsena") czy nawet naukowych eksperymentów ("Prawdziwe życie trochę przespać szkoda / Do telewizora śliniąc się jak pies Pawłowa" czy "Los pada na mnie, światła snop z jupitera / Powiedz co widzisz? Pudło! Wewnątrz kot Schrödingera" z tego samego kawałka; btw, czy Bisz słyszał "Żałosny Wieczór Z Czarnoksiężnikiem" Afro?). Wygląda na to, że ktoś tu mocno rozklepał jakąś ściągę z Grega dla licealistów, więc szacun.

Dodatkowo mamy tu tak ekscytujące porównania jak na przykład: "Między prawdą a Bogiem jak drzazga tkwić", "Mam swój film, za który czeka mnie tu lincz jak David" albo "Myślę o czymś większym, think big jak Big Lebowski". Świeżość tego... No i jeszcze flow Bisza: jednostajne, bez wyrazu, pozowane na wyluzowanego mędrca, próbujące wzmocnić jakże głębokie myśli (zapytacie pewnie jakie myśli, a ja odpowiem, że na przykład: "Nigdy nie wiesz czy los się śmieje do ciebie czy z ciebie" lub "Życie to egzamin, chcę to życie oblać") – tutaj to po prostu szkoda szczępić ryja – on jest po prostu Eddiem Edwardsem polskiego rapu.

Teraz pewnie przydałoby się kilka słów o podkładach Radexa, bo właściwie tylko dzięki nim w ogóle Wilczy Humor da się słuchać . Ale niestety z zapowiadanego stworzenia własnego świata dostajemy płaską muzykę tła, która tylko dzięki poprawnej, mocno nieaktualnej produkcji zachowuje twarz. Serio, właściwie zapamiętałem tylko jeden motywik à la Sonic Youth w "Pogoni" na 0:53, bo reszta jest albo błaha ("Niesława"), albo przeprodukowana (tytułowy), albo beztreściowa ("Grymas Losu"), albo jak wyjęta z jakiegoś Fisza. Nic nie pomogło wychwalane przez rodzimą krytykę użycie organów Hammonda. Zwyczajnie za mało tu muzyki, a za dużo produkcji, za to sporo bzdurnych tekstów i pretensjonalnych wywodów, w których nierozgarnięci JUTUBERZY doszukują się ironii Łony (wtf).

Dlatego radzę omijać ten produkt jak omija się dział z literaturą w Empiku zatytułowany "Rozwój osobisty", bo to kawałki, które świetnie odnalazłyby się jako muzyczny przerywnik w Studio Yayo. Ale w jednym punkcie mógłbym poprzeć Bisza. Na początku "Nie Mam Głowy" pyta: "Być może to najwyższy czas, by się przebranżowić"? Stary, tu trafiłeś w samo sedno.

Tomasz Skowyra    
2 grudnia 2016
BIEŻĄCE
AFK & BludworkLoyalty N Service (EP)
Burial"Claustro"