RECENZJE

Bird And The Bee
Bird And The Bee

2007, Blue Note 7.2

Jedną z przykrych konsekwencji nieuchronnego przejścia przemysłu muzycznego na rozpowszechnianie muzyki w formacie mp3 będzie zanik instytucji "closera". Closer, ostatni utwór na płycie, to dla artysty moment szczególny. Nawet u najbardziej nierozgarniętych twórców aktywuje się zmysł formalny i świadomie na koniec zostawiają "coś", co podsumuje lub błyskotliwie skontruje treść albumu. Często jest to w sporej części instrumentalny jam ("Cop Shoot Cop...") lub podniosły epik ("Only In Dreams"), czasem muzyczny żart ("Lot 105", "Her Majesty") lub też punkowy rozjeb ("What People Are Made Of"). Najbardziej charakterystyczną odmianą closerów są chyba jednak owe eteryczne, zmierzające w nieskończoność "ballady", w stylu "Motion Picture Soundtrack". A mówię o tym nie bez przyczyny, gdyż debiutancka płyta zespołu Bird And The Bee kończy się jedną z najpiękniejszych piosenek, jakich mieliśmy okazję wysłuchać w tym roku. I jako stonowana, ulotna mgiełka, "Spark" stanowi wręcz podręcznikowy przykład closera dla płyty pełnej żwawych, popowych wisusów.

Duet Bird And The Bee jest efektem współpracy multi-instrumentalisty i producenta Grega Kurstina oraz wokalistki Inary George. Po krótkim internetowym rekonesansie, Kurstin okazał się być wschodzącą gwiazdą studia nagraniowego, mając w dorobku współpracę przy najnowszych płytach artystów takich jak Flaming Lips, RHCP, Lily Allen, All Saints czy Sophie Ellis-Bextor. Inara z kolei śpiewała dotychczas głównie muzykę o zabarwieniu jazzowym i folkowym. Mnożąc te wszystkie czynniki, otrzymujemy dawkę przepysznego, wiosennego popu spod znaku Junior Senior czy Basement Jaxx. Grupy te nie stanowią bezpośredniego odniesienia, jeśli chodzi o brzmienie – Bird And The Bee proponują muzykę dużo bardziej akustyczną, z delikatnie wplecionymi elementami elektroniki. Również mniej taneczną, a przeznaczoną bardziej do słuchania. Podobna jest jednak muzyczna erudycja, nieskończone pomysły aranżacyjne, eklektyzm. Kurstin, jak na muzyka z akademickim doświadczeniem przystało, raz po raz cieszy ucho niebanalnym akordem (sekwencja przed refrenem w "Again & Again") lub oryginalnym podziałem rytmicznym (pozbawiony "raz" refren "Birds And Bees"). Podaje to jednak z gracją i lekkością, zawsze stawiając na pierwszym miejscu melodyjność piosenki. Kolejną zaletą Bird And The Bee jest aksamitny głos Inary George. Jej sposób interpretacji, jazzująco-musicalowy, znakomicie sprawdza się zarówno w fragmentach plażowych ("I'm A Broken Heart"), jak i tych bardziej zadziornych ("Because").

Jako closer tej utrzymanej w pozytywnym tonie recenzji, wypadało by wytknąć płycie jakieś wady. Poważniejszych jednak nie znajduję.

Piotr Piechota    
7 sierpnia 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy