RECENZJE

Big Boi
Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty

2010, Def Jam 7.3

Po premierze "Shutterbugg" nie byłam wcale taka pewna, czy chcę usłyszeć resztę płyty. Fajna, łomocząca głupotka, ale żeby od razu singel? Reszta niechybnie będzie naprawdę monotonna i naprawdę głupawa, pomyślałam. A tu nagle! Nawet prezes ma w opisie na gg zachętę do zestawiania ze Speakerboxxx i niech mnie, jeśli to nie jest wystarczająca rekomendacja.

Co dla mnie jest naprawdę sporym osiągnięciem, to że zeschłe na wiór sample tak bardzo dają rady. Zresztą sprawdzcie sami: "General Patton", "Hustle Blood" kurde "Tangerine"? Kuriozalność o dwa kroki od Kanye Westa w jego doprawdy najfatalniejszy bad hair day, a MIECIE. Nawet domyślne wypełniacze tutaj są dobre. Big Boi, było nie było już trochę kombatant, niepostrzeżenie nagrywa lepszy debiut niż wszyscy tegoroczni rekruci w branży.

Muzycznie – rozmaitości. Bardzo się cieszę, że Big Boi zluzował rapowy pancerzyn (bo po singlu, powtarzam, nie zanosiło się). Znakomite "Turns Me On", tak wyobrażam sobie hipotetyczny bauns u Kydryńskiego, jakiś przebierany, nie wiem, sylwester. W "General Patton" orkiestra wojskowa i odgłosy szablą jak w jakimś Wu-Tangu. Obfitość gitar! Wszędzie. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio słyszałam tyle gitar. "You Ain't No DJ", futuro-brzydota beatu, jak u Antipopsów – za szybko żeby kiwać głową, a chciałoby się, nawet. Zjarane "Fo Yo Sorrows" z Georgem Clintonem.

Największy hicior, "Shine Blockas" w stylu dominującym i chuj, to kawałek "dobrze zaokrąglony, parmenidejski". Nie ma gdzie wetknąć palucha. Jakkolwiek cyrkulacja na kanale radiowym hip-hop Cyfry +, który od gimnazjum towarzyszy mi przy każdym mopowaniu w domu rodzinnym (w ramach strajku włoskiego i manifestacji), okazała się dla mnie zbyt ciężka, to świeże uszy z pewnością docenią. Przypomina się ten jeden kawałek Game'a i 50centa. Bezwysiłkowość.

I nawet "Shutterbugg" mimo wszystko odnajduje się na płycie, podnosząc ciśnienie po najsłabszym w zestawie, średniawym "Follow Us". Podobnych spadków napięcia znajdzie się jeszcze kilka. Ale w końcu, jeśli interesująca nas i bystra pod wieloma względami partia trochę kuśtyka, to na ciasnym parkiecie nie robi różnicy, right?

Aleksandra Graczyk    
7 lipca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie