RECENZJE

Baxter
In Between

2009, Mullet 6.6

FK: Możemy zapomnieć o skondensowanej sile debiutu. Willy Baxter na In Between dostaje już drobnej zadyszki. Odstawiając technikalia – wspólne dla długograja i Proof – mamy do czynienia z popem tak słodkim i subtelnym, że kiedy wchodzi wygładzony wokal, to gdzieś czają się już (delikatne) mdłości. Dlatego "Aiming High" jest prawie wielki. Do tego rozedrgany "Insider" czy "Sleeping In The Green World", za które oddałbym nieco swoich ubrań, ale poza tymi fragmentami odczuwam niedosyt EP-kowej perfekcji. Wciąż jednak lepsze od Begone Dull Care, uważam, choć ma słabsze puenty.

RG: Podczas pierwszego słuchania In Between już palce idą same w tan, żeby formułować złote zdania, że znowu EP-ka była lepsza, Baxter nie rozciągnął swojej zajebistości na całą płytę, ale nie jest źle, nawet całkiem przyjemnie, znacie resztę. Ale chwila! Detektywi z portalu Porcys wykryli, że materiał wydany na tym albumie to zbiór piosenek pojawiających się tu i tam w internecie od pięciu lat, a Proof prawdopodobnie składa się z nowych kompozycji (Baxter na swoim Twitterze, blogu, Facebooku, MySpace i FarmVille wyraźnie używa zwrotu "original tracks"). Drogą dedukcji dochodzi się do tego, że ta wcześniejsza EP-ka to pokaz aktualnych zdolności kompozycyjnych Fina, czyli jest progres, a nie regres! Samo In Between czasem sprawi, że zastanowisz się jaki tytuł ma piosenka co teraz leci ("Going Soon", uwielbiam), a czasem nie, ale ciągle wszystko gra dzięki znakomitemu brzmieniu całości. Tymczasem Baxter w zapowiedziach na 2010 rok znowu używa sformułowania "original tracks" i tym razem w stosunku do całego albumu, czekamy, czekamy.

KFB: "Luzik Zbyszek", tego że Proof będzie nie do pobicia raczej się spodziewaliśmy. Jakby nie było porażka Baxtera nie jest tak do końca smutnym zjawiskiem – raz, że to podobno zbiór starszych piosenek (dzięki Rysiu, nie wiedziałem nawet), dwa – jej, tu naprawdę jest sporo mocarnych momentów. "Going Soon" świetne, opener kapitalny też, "Insider" takowoż. W ogóle całość brzmi super, jedynym problemem jest to, że nie wszystkie piosenki trzymają listowy poziom highlightów. Niemniej – biorąc pod uwagę, że to długogrający debiut nieznanego jeszcze przed rokiem Fina, grzechem byłoby narzekać, to ciągle "tylko" bardzo fajny album.

MJ: Kilka miesięcy wstecz Baxter namieszał wszystkim w głowach swoją słynną EP-ką, rozbudził oczekiwania niczym jakiś katabatyczny wicherek niedopraną bieliznę Adama Małysza, po czym rzucił nam jak psom długogrający album, z którego co najwyżej można wykroić godnego następcę Proof. Dziesięć lat temu takie coś przeszłoby bez większego odbijania dźwięków zachwytu od ukształtowanego tak a nie inaczej terenu, ale mamy koniec dekady i jaramy się. Uczciwie wypada przyznać, że nawet jest czym, bowiem zaprawdę In Between to dobra, miejscami (momentami) bardzo płyta. Problem taki tylko: za długo. Owszem, pierwsze z brzegu "Aiming High" ułomkiem to ostatnio było może na etapie raczkującej adolescencji tajemniczego Fina, piętnaście lat temu, kiedy pomyślenie akordu zabierało mu dwa tygodnie – teraz zawiera middle oparte na keyboardowym plamieniu jakie zmorą co zaradniejszym konsumentom Vizir Absolute, bogatym kinetycznie trącaniu strun niczym z co skoczniejszych fragmentów Today Is Tonight i oleistym basie rodem z mokrych snów dziewcząt rozkochanych w co brudniejszych balladach OMD. A potem jeszcze łatwiej, jako że dochodzą wokale. Jeśli ktoś was kiedyś zapyta o bardziej niewinne Junior Boys, So This Is Goodbye do słuchania w marcowe południe – powiedzcie, że czytaliście reckę In Between na Porcys, bo może to właśnie my będziemy was pytali.

Mateusz Jędras     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
30 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja