RECENZJE

Badgerlore
Of Things Too Sorrowful To Be Reminded Of, And Things Too Beautiful To Possess

2003, Free Porcupine Society 2.5

W dobie ekspansji mp3 niezależni wydawcy, nie obarczeni obowiązkiem produkcji miliona egzemplarzy płyty, starają się maksymalnie uatrakcyjnić zakup oryginału. Alien 8 regularnie wkłada swoje wyroby w paczki ukryte wewnątrz drobiazgowo sporządzonych tekturowych opakowań. Improvisations Jelinka to format DVD, Sun Pandämonium cienka, podłużna koperta. Free Porcupine Society Records, przysługujący się społeczeństwu wieloma awangardowymi, niesłuchalnymi projektami, biją na głowę wszystkich tych kmiotków. Ich wytwory fonograficzne charakteryzują się nie tyle staranną, co malarską oprawą. Zwykle są to edycje limitowane (najsłynniejsze jak na razie wydawnictwo to bodajże Fag Patrol Xiu Xiu) z okładkami sporządzanymi ręcznie. Mój egzemplarz Badgerlore wygląda jak niedbale wycięty nożyczkami z zużytego czarnego papieru, takiego jaki na lekcji plastyki w podstawówce dostawaliśmy do klejenia pochodni w przeddzień roratów, na które uczęszczaliśmy. Ponadto z eksponatem należy obchodzić się bardzo ostrożnie, jako że większą część powierzchni przykrywa kilkumilimetrowa warstwa ciemnej farby – przy gwałtowniejszych manewrach drobne fragmenty płaskorzeźby zbiera się z podłogi. Nie wiem czy kompozycja, w której dojrzałem kształty samochodu osobowego, posiada jakąkolwiek artystyczną wagę, ponieważ wkraczamy w rejony sztuki, które nie są mi najbliższe. Fakt jednak, że pierwszy raz spotykam się z podobną wizją albumu-przedmiotu i robi to spore wrażenie.

Tym niemniej irytują mnie zespoły zaczynające od jakiejś tam mglistej idei, konceptu na płytę, czy nawet otoczki, traktując treść w kategoriach drugorzędnych. Ben Chasny z Six Organ Of Admittance i jeden z założycieli Deerhoof Rob Fisk przez okrągłych pięć lat przygotowywali siedemdziesięciominutowy twór ulepiony prawie w całości z improwizacji wokalnych i gitarowych z domieszką drone'ów organowych oraz skrzypcowych wstawek. Ktoś powinien w domu zadbać o poczucie humoru tych kolesi, może teraz przychodziłyby im do głowy weselsze pomysły. Nie chcę dezawuować metafizycznej sfery projektu, ale jeśli to, co spłodził kontemplacyjny duet nie podchodzi idealnie pod określenia takie jak drętwota, ponuractwo i nuda, wyrazy te tracą w tym momencie swoje podstawowe znaczenie lub ulegają redefinicji.

Jeśli komuś wydaje się, że ponad pięciominutowe mantry i modlitwy na tle ślimaczo formującej się dysonansowej osnowy to dobry pomysł na ciekawy album, Badgerlore kończy wszelkie na ten temat rozważania. Dla licznych obszernych partii improwizacyjnych Of Things Too Sorrowful niestety nie wystarczy mojej kumacji. Wybaczcie, ale, ja pierdolę! Utwór "Culling The Fire Lions" składa się z trwających dwie sekundy i serwowanych w pokaźnych odstępach czasu sprzężeń gitarowych i prowadzonych wzdłuż organowego szumu niemuzycznych szmerów. "Find A Place" to jakieś karkołomne atonalno-kakofoniczne konstrukty, cenione przeze mnie niżej niż odgłosy własnego bekania. Przeraźliwie monotonny "The Miner" polega na delikatnym trącaniu strun akustyka przy nie zagospodarowującym specjalnie przestrzeni dzwonkowym akompaniamencie, a i tak wypada o niebo lepiej od przypominającego traktat o przypadkowości w muzyce "A Girl's Mouth In Winter".

Przez ponad godzinę swoich mętnych, abstrakcyjnych poszukiwań Fiskowi i Chasny'emu nie udaje się wpaść na jeden wartościowy pomysł. Poziom songwritingu na tej płycie oscyluje w okolicach zero-minusowych. Of Things Too Sorrowful To Be Reminded Of aspiruje tym sposobem do nielicznego grona dzieł pozbawionych esencji, sprowadzających się tylko i wyłącznie do atmosfery. Nie słuchajcie Badgerlore. To dwa blade zombie szepczące zaklęcia wprowadzające w letarg po to, żeby was zasymilować we śnie. Resistance is futile. I really mean it, bejbi.

Michał Zagroba    
19 października 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie