RECENZJE

B Szczesny
Beyond Midnight (EP)

2010, Brennnessel 6.1

Mam coś do powiedzenia o swojej niewierności, a jakże, ale z racji zaproszenia na obiad ćwiartkowy (który ostatecznie nie doszedł do skutku) musiałem się ograniczyć do clou. I tak, bez wstępów, wyjawiam, że "Air", które za pierwszym razem potraktowałem jak powietrze, okazało się utworem, który potrafił wytworzyć we mnie wiele pozytywnych reakcji, ba, nawet pomógł on w bezbolesnym wycinaniu z tego tekstu wątku autotematycznego.

Słusznie Kamil prawi w caście, że wprawdzie ostrożnie tu z hookami, ale i tak dobre. Dla mnie to lepsza fabryka delikatnie bujającej się trzciny. Już od wejścia tego karate brylancika jego fajność jest ogłaszana w sposób, który w żadnym facecie nie powinien zostawić żadnych wątpliwości: klaskaniem opalonych dłoni fanek kosmicznego r'n'b (ready and bouncy), z niejedną bransoletką na każdym z nadgarstków. Nie wiem, co mi było, że inicjalnie nie podeszło, co mnie tak wtedy od uważnego ogarnięcia oddalało, Magda – wyjaśniasz. A co podeszło, to już może ja samodzielnie "przybliżę". Najpierw postać, a właściwie sylwetka zwodniczości wstępnej obietnicy – miraż imprezowości rozmywa się w klimacie progresywnej elektroniki. Jak na taki wariant główny motyw jest jednak dość zażerający. Szczesny zrobił co Moog, by zrównoważyć chłód brzmienia względną intensywnością konstrukcji, opartej na intensyfikacji dochodzących elementów, i nie wypaść przy tym poza sterylność OIOMowej poetyki kawałka.

Doprawdy kosmicznie robi się w ostatnim "Battleships", w którym antymateria omywa chiptune'y. Skupia się w nim większość "odlotowości" i przesteru, jaki oferuje Szczesny, nawiązując nieco do obserwowanej tu z bezpiecznej odległości fali maksimalowej.

"Midnight" też nie rozkminia stricte dyskoteki, bardziej domówkę, na przykład w chatce w puszczy, do której dobiegają odgłosy życia fauny dennej potoku Sąspówka. Mr B nie zawładnął północą ani Nu Yorkiem tak, jak okrętami bitewnymi i powietrzem, nie żeby nie trzymał wszędzie wysokiego poziomu, ale bardziej charakterną i angażującą zgraję tworzą dla mnie "Air" i "Battleships". A przynajmniej w ich towarzystwie pozostała dwójka jest raczej przyćmiona, zwłaszcza "Midnight", które dość długo obiecująco się rozwija, by jednak w sumie okazać się raczej szkicem.

Oczywiście podczas słuchania Beyond... zaraz google'uje się stare disco podotykane po francusku, i tak dalej - wszyscy słyszą a i tak czuje się, że przeważnie bije z tego zdrowie. Jeszcze raz w całości zostaje przeprowadzony dowód, że można elegancko zagospodarować rozdeptane, opuszczone parkiety, pojęcie nieoryginalności wysyłając po drinki. Dla mnie takie rozwiązanie wystarczy, by bić b bravo.

Andrzej Ratajczak    
7 września 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy