RECENZJE

B. Bravo
Computa Love (EP)

2010, Frite Nite 6.9

BD: No i proszę, mocny prztyczek w nos dla tych, co niedorzecznie sugerowali, że Dam-Funk nie ma swojego stylu, bo D'Angelo i reszta Soulquarians robili to wcześniej. Tymczasem ten tu gamoń (albo chociażby Krystal Klear) to przecież czysty Riddick. Nie neo-soul, nie Prince, nie g-funk – tylko Riddick właśnie. Od pierwszych dźwięków słychać, że (też z Kalifornii) Bravo naśladuje WRAŻLIWOŚĆ Riddicka, a nie tylko jego patenty produkcyjne. Gdybym nie znał nazwy, to strzelałbym: kolejne odrzuty z Toeachizown? Czy coś nowego Damon wysmażył? Przy okazji to również całkiem obiecująca EP-ka, aczkolwiek przed gościem stoi zadanie: odnaleźć własny idiom.

KB: Dokładnie, dokładnie. Więc ode mnie tylko tyle, że mimo ogólnego podobieństwa do Dam-Funk, najbardziej jara mnie "Computa Love", który jest niemal tak fioletowy jak Joker. Fajnie, bo można o tym myśleć jako o postępującej intelektualizacji dubstepu (nie sugeruję od razu, że to dubstep, choć poszerzenie granic pojęcia już na to pozwala), która jednak objawia się zachwytem nad estetyką, nie będącą wpisaną w założenia tego nurtu. I jest to wrażenie czystko emocjonalne, ocierające się o moje aktualne wyobrażenie muzycznego piękna. Nie dziwi mnie też nawiązanie w nazwie utworu, skoro prostymi melodiami zagrano tak starannie.

MHJ: Trudno silić się na rejony inspiracji, skoro od pierwszych mikrochwil tej zgrabnej EP-ki, znów się przypomina, kto rozporządzał rokiem ubiegłym. W tym rozdaniu - cztery utwory, które znajomo toczą się ujmującym, po stokroć przesterowanym, uwiktualnionym Motownem. Zresztą – skoro Riddickowa banderola – to czego się tu człowiek nie doszuka. Ogólnie to nie ma o czym dumać – wyznawcy Dam-Funk'owego vibe'u już u bram. Coby tylko nie zatopić się w bezreflesyjnym rozochoceniu spuścizną i nie przyjmować jej za skończony aksjomat, to widzi mi się to całkiem nienagannie.

RG: Dla mnie koleś jest Dam-Funkiem w przebraniu (dosłownie, mamy internet, można takie rzeczy odstawiać) i kradnie zgrabnie nam piętnaście minut żeby sprawdzić czy, aby na pewno znowu doznamy. Po przystaniu na ten test i zamknięciu sobie świadomości, że to artystycznie trampole z rynku ozdobione napisem "conwersą" (z francuska, żeby było więcej klasy) to jest dużo momentów do zachwycania się w każdym z numerów na Computa Love – od tytułowego, przez "Cascades" aż po samą końcówkę. A o tym mówiono na górze.

Kamil Babacz     Magda Janicka     Ryszard Gawroński     Borys Dejnarowicz    
18 marca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie