RECENZJE

Andy Vaz
Repetitive Moments Last Forever...

2006, Persistencebit 5.4

Zacznę od tego, że występ live Andy Vaza w Szczecinie był najlepszym wydarzeniem tak zwanym out-streamowym jakie mi było w tym mieście doświadczyć. To duża rekomendacja, staram się mieć ucho na pulsie i debet na plusie. Główna broń Andy Vaza to nieprzewidywalność, aczkolwiek skrzętnie upakowana w ciasną lufę minimal-pukania. Ulubionym zajęciem Vaza jest wwiercanie nieznajomych syntetyczek czyli nikt tak nie potrafi jak ja, ale po co właściwie ja tego słucham?

Poet-minimal? Rozgrywane w niskich temporejestrach dźwiękowe kolacyjki znakomicie służą rozplątywaniu jolek i lojalek. Jan Jelonek lubi przyjemności, harmonie i kontakty. Vaz niekoniecznie. Służą mu wyraźnie wizyty w nieznajomych lokacjach. Można zarzucić kilkoma odnośnikami: Portable (z tym, że Andy Vaz klei bardziej sucho), Matthew Dear (tutaj podobieństwo w nieokreślonej zwartości, wysokiej świadomości osiągania czegoś co dla innych jest trudne do osiągnięcia, + odjąć funky-funky-cjonalnosc Deara), czy tez wypisz wymaluj Dan Bell (tu silne, pozytywnie kojarzone powinowactwo vide DBX).

Pomijany Andy Vaz jest z pewnością jednym z nie dających się kwalifikować, a jego offowa, antymasowa wersja minimal-techno, osiągająca swoje apogeum na omawianym krążku, jawi się jako wymagająca i niewdzięczna tortura, mogąca zaspokoić potrzebę szukania muzyki poprzez nieprzetarte szlaki wiedząc, że przecież wszystkie szlaki już zostały przetarte. All music has come to an end baby.

Jego płyta jest nie do kupienia, jednakże spytany za kilka lat czy w 2006 roku wciąż było coś grane ciekawego, odpowiem "dlaczego nie Andy?". Andy Vaz, Fym, Jay Haze to zawodnicy balansujący na cienkiej linie rozpiętej miedzy artystycznym niebytem i osiąganiem nowej formy – fetyszowego erzaca umysłów pięknie poszukujących. Czy nie właśnie w ten sposób wygląda/ły/ją strategie artystycznej konsekwencji luminarzy pokroju King Crimson, Autechre czy Tortoise? Czy nie jest to jeden z paradygmatów istnienia muzyki jako takiej? W muzyce Andy Vaza nie doświadczamy jednego – podobieństw w świecie abstrakcji. Gorzkie stężenie subiektywności gwarantowane.

Krzysztof Zakrocki    
4 sierpnia 2006
BIEŻĄCE
AFK & BludworkLoyalty N Service (EP)
Burial"Claustro"