RECENZJE

And You Will Know Us By The Trail Of Dead
The Secret Of Elena's Tomb (EP)

2003, Interscope 6.0

To trwające dziewiętnaście minut wydawnictwo zawiera aż cztery nowe kawałki i piąty starszy, znany już z b-strony singla Relative Ways. Durst, prawdopodobnie w trosce o fanów, postanowił tym samym umilić oczekiwanie na follow-up do, dziś już klasycznego, Source Tags And Codes. Ale niech nikt, broń Boże, nie odczytuje The Secret Of Elena's Tomb jako zakąski przed daniem głównym, bowiem intencje Freda i spółki nie wydają się sięgać tak daleko. I muszę powiedzieć, że o ile nie planuje się wkrótce albumu koncertowego, pomysł EP-ki w ramach przypomnienia światu o Trail Of Dead w przerwie pomiędzy Source Tags And Codes, a czwartym pełnoprawnym dziełem trzeba uznać za całkiem szczęśliwy.

Zacznijmy od powiedzenia sobie szczerej prawdy – owa króciutka płytka sprawia wrażenie popłuczyn po najlepszym albumie poprzedniego roku. Niniejszym chciałbym zdementować pogłoski jakoby była to jakaś forma zapowiedzi następcy – trzy piosenki z tego zestawu brzmią jak odrzuty z sesji Source Tags, sens publikacji dwóch kolejnych jest sprawą wielce problematyczną. Uprasza się o potraktowanie krążka z należącą mu się rezerwą. To jeszcze nie jest to, panowie. Nie tak panowie, nie tak. "A bum sha la la, mam dwie lewe ręce...". By the way, Shakin Dudi – byłeś drugi.

Jak zwykle, podejście osób znających grupę od co najmniej roku będzie dość odległe od sądów wszystkich nowo nawróconych. A ponieważ, tych drugich będzie raczej niewielu, dominujące opinie o nowych utworach powinny wyglądać średnio przychylnie. Ponadto, należąc do grupy pierwszej, z zasady olewam wszystkich ignorantów, niekompetentnych w dodatku. Jak można poznawać Trail Of Dead od Elena's Tomb? Nie, mam nadzieję, że nie ma takich osób albo przynajmniej nie przyznają się do swojego istnienia. Jeśli nie chcecie mnie denerwować, zostańcie lepiej w swoich kryjówkach, dla własnego dobra. Ustalmy zatem, że tylko mój werdykt liczy się w tej sprawie.

A werdykt brzmi tak jak powiadam – odrzuty. Nie kręci. To nieświeże. Zarówno "Mach Schau", jak i "All Saints Day" mogłyby z powodzeniem odnaleźć swoje miejsce na Source Tags. "Crowning Of A Heart" może nawet pasowałby lepiej do którejś z wcześniejszych płyt. Żadna z tych piosenek nie należałaby do szczególnie mocnych punktów Trail Of Dead oraz Madonny. Owszem, słucha się miło. Co by nie powiedzieć, są to nowe utwory obecnie wielkiego zespołu. Problem w tym, że w ogóle nie odzwierciedlające ich prawdziwych możliwości. Nie sądzę, żeby napocili się jakoś specjalnie pracując nad – dobrym w skali universum, zaledwie solidnym w skali Trail – materiałem. Nie jest na przykład specjalnie ciężko wyobrazić sobie Conrada Keely komponującego te kawałki od niechcenia, w przerwie na lunch. Łyk piwa, piosenka. Łyk piwa, piosenka. Na szczęście EP-ka to właśnie jest odpowiednie miejsce na publikowanie słabszych rzeczy. Oni nie muszą już niczego udowadniać – mają własny, rozpoznawalny styl dopracowany do perfekcji na Source Tags.

Pierwszy z brzegu dowód to ich własna metoda konstruowania napięcia i kompozycji w ogóle – epicki punk. Kolejnym świadectwem są z miejsca rozpoznawalne pasaże gitarowe, fantastycznie przymglony, melancholijny wokal wyłaniający się zza quasi-ściany dźwięku, nieraz przeplatany bezlitosnymi wrzaskami, skandowaniem. Dotyczy to pierwszej trójki, syntetyczno-industrialnie zabarwiony "Intelligence" i, przede wszystkim, smętny "Counting Off The Days" znalazły się na płytce niejako na doczepkę. Osłabiają ją, ale jednocześnie swoją innością przyczyniają się do zróżnicowania atmosfery. Największą wadą The Secret Of Elena's Tomb jest brak świeżości wczesnych nagrań lub entuzjazmu przekazywanego na występach. Wydawnictwo zdecydowanie przeznaczone dla sympatyków grupy.

Michał Zagroba    
7 kwietnia 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie