RECENZJE

Amon Tobin
Chaos Theory

2005, Ninja Tune 5.9

Wydawałoby się, że forma soundtracku jest ograniczająca, ale miewamy wyjątki. On ciągle to potrafi, to wszystko co mieszał do tej pory. Ostatnie dwie płyty Amona Tobina nie całkiem nazwiemy "normalnymi", ciągle pamiętając że są to najgorsze w karierze (co nie przeszkadza im wciąż wymiatać). Tu jednak wszystkim, co mamy do dyspozycji, są mordercze breaki. Ale *mordercze*. Choć zastosowane jako przerywniki dla elementu pełniącego funkcję konsolidującą, riffu gitarowego (motyw przewodzący całej ścieżce), i tak czeka się tylko na nie. Cała przestrzeń nagrania to raczej odtwórstwo. Owszem, istnieje różnica diametralna – Tobin sampluje specjalnie do tego projektu powołany zespół muzyków. Słyszymy smyki, rockowe instrumentarium, elektroniczne uogólnienia (Amon Adonai Santos de Araujo Tobin, wiadomo, niedaleko od wyrobionego stylu). Jak naspidowany bricolager idealnie kreśli krzywą pobudzenia u potencjalnego użytkownika gry Splinter Cell: Chaos Theory, ale słuchaczowi zorientowanemu na rzucanie swoim owiniętym w zużyte torebki herbaty mózgiem o sufit, czy też na doznawanie w pozycji wielkiego orangutana z zaawansowaną skoliozą i drgawkami, niewiele oferuje, a szkoda. ("Niewiele": pojęcie nabierające relatywnego nacechowania tutaj w odniesieniu do poprzednich wydawnictw, które lądowały raczej w rejonach rewelacji / wybitności, yo.)

Zanotujcie: to pierwsza płyta Amona, która nudzi. Nudzi. Nu-dzi. Nu. Dzi. Cosiędzieje. Ciągłe czekanie w napięciu (lub / i ziewanie, zależnie od stopnia pobudzenia jakie zwykle generuje muzyka zawarta na jego albumach) na nadejście przełamań rytmu i konkretnych bitów jednak nie jest wrażeniem, którego się spodziewałem. Akcja zaczyna się w momentach przyjęcia przez nie wysoko mierzonego tempa, można zawiesić ucho, całą resztą jednak rządzi brak pomysłów i przymus tkwienia w strukturze potencjometru adrenalinowego. Na dysfunkcję zapewne nie stać Ubisoftu.

Mateusz Jędras    
22 czerwca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja