RECENZJE

Amnesia Scanner
AS (EP)

2016, Young Turks 6.2

Ocenianie tekstu kultury to zadanie, które powinno być skupione na osądzaniu wymowy kompletnego dzieła. Analizowanie detali, które składają się na daną artystyczną kreację jest oczywiście istotnym elementem każdej recenzji, ale kwestią priorytetową jest finalna jakość konstrukcji powstałej z szeregu komponentów. Idea artysty promienieje najjaśniej, gdy z koncepcyjnego chaosu potrafi zbudować twór o niezniszczalnym korpusie. Dlatego właśnie nie potrafię zachwycić się najnowszą EP-ką duetu producentów kryjącego się pod nazwą Amnesia Scanner. AS to 20 minut interesujących pomysłów, które niestety cierpią kompozycyjną szkicowość.

Dźwięki osaczające słuchacza ze wszystkich stron to niepokojące pomruki dobiegające z wnętrza humanoidalnej maszyny w stanie organicznego rozkładu. Zniekształcone wokale brzmi jak rozpaczliwe wołanie o pomoc, a zdeformowane melodie drażnią niczym swąd spalonych przewodów. Pierwsze zetknięcie się z tym industrialnym krajobrazem to doświadczenie niezwykle ekscytujące. Intensywne doznanie lodowatej stali stapiającej się z rozgrzanym ciałem, pobudza wszelkie zmysły w iście cronenbergowski sposób. Silne wrażenia wrzynają się głęboko pod skórę i sprawiają, że chcemy wracać po więcej. Niestety, powtórne zatracenie się w tym świecie, nie przynosi równie katartycznych odczuć, co na początku.

Gdy wracamy do AS po raz czwarty i piąty, doskonale widać, że jest to niedopracowane monstrum. Pierwsze dziesięć minut wciąż zachwyca swą obcością, nadal zdolną zdegenerować nasze poczucie rzeczywistości. Jednak po upływie ostatniej sekundy trzeciego utworu technologiczny koszmar przestaje straszyć. Zastosowane wcześniej patenty sprawiają, że kompozycje zaczynają zjadać własny ogon, a zapętlone sample nie rozwijają się w odpowiednim tempie. Przywary epilogu tego dzieła wpływają na surowszy odbiór całej reszty. Gdy szok termiczny mija, organizm przestaje reagować na wysyłane bodźce.

Amnesia Scanner wypluli z siebie rzecz o gigantycznym potencjale. Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że zmarnowali go całkowicie, jednak na pewno nie udało im się tych pomysłów w pełni wykorzystać. Była szansa na elektroniczny napad chłostający żywym ogniem, a zamiast tego jest tylko wystudzony płomień. Pozostaje tylko czekać na następny projekt, który zaspokoi rozbudzony głód.

Łukasz Krajnik    
11 maja 2016
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja