RECENZJE

American Hi-Fi
American Hi-Fi

2001, Island 2.2

Boston (Massachusets).
Casting na członków dopiero powstającej młodzieżowej grupy rockowej.

- Proszę pana, a do czego to jest casting tak w ogóle?
- Na prawo! Tam, do przebieralni! Następny! Tempo, panowie. Słucham? Coś mówiłeś, synek?
- Tak, pytam właśnie, do czego to casting.
- Synek, ty se ze mnie drwisz, czy co? Przychodzisz na casting i nie wiesz za czym stoisz? Żarty sobie stroisz, smarkaczu.
- No już mi się wszystko chrzani. Bo ja chodzę na wszystkie castingi. Odkąd dziewczyny w klasie powiedziały mi, że jestem przystojny, nabrałem pewności siebie. Wczoraj na przykład byłem na castingu do takiej reklamówki pasty do zębów. Zarabia się jakoś, bo starzy kasy nie dają.
- Gdzie?! Gdzie mi się ładują kawalerzy? To szatnia tancerek! Na prawo!
- To powie mi pan, co tu się dzieje?
- No masz, jeszcze się pyta, co tu się dzieje. Zespół zakładamy. Zespół! Rock and roll! Dla młodzieży!
- Aha. Bo w zeszłym tygodniu były tu eliminacje do boysbandu.
- Boysbandy, girlsbandy, wokalistki, grupy, zespoliki... Dzieciaku, czego my nie produkowaliśmy...
- A jak się będzie nazywał ten zespół?
- Ten tutaj? Jeszcze nie wiem. Chcemy jakoś młodzieżowo, luzacko, no wiesz. Proponowałem American Hi-Fi, ale nie wiem, czy się menadżer zgodzi.
- Ładna nazwa. Polecą panienki na taką nazwę.
- O! I właśnie o to chodzi! Żeby leciały panienki. Tak to próbowałem wykombinować. Ale zaraz, synek, ty na casting przypadkiem przyszedłeś?
- No mówię, że na casting. Tylko nie wiedziałem za czym ten casting.
- A jak na casting, to zasuwaj mi już do szatni! I później drugie drzwi na prawo. Tam czeka komisja.
- Aha.


Dwadzieścia minut później.

- Następny!
- Dzień Dobry.
- Jak się nazywasz, młody człowieku?
- Stacy. Stacy Jones.
- Tak więc Stacy, wiesz w czym rzecz? Pan fotograf zrobi ci teraz kilka zdjęć. Staraj się uśmiechać, zachowywać naturalnie. O tak, bardzo dobrze. Teraz powiesz kilka słów do kamery. O tym, co lubisz, czym się zajmujesz i tak dalej. Dwie minuty tylko. Gotowy?
- Tak jest.
- No to... start.
- Cześć, jestem Stacy. Co mogę o sobie powiedzieć. Chodzę do college'u. Gram z chłopakami w kosza, chodzimy se do pubu. A w wolnych chwilach gram trochę... kiedyś na perkusji w różnych kapelach, teraz na gitarze. I czasem nawet układam własne piosenki. Lubię trochę śpiewać. No i już. Tyle.
- Świetnie. W ciągu dwóch tygodni powinniśmy zadzwonić, jeśli się zakwalifikujesz. Poproś następnego kolegę.
- Dziękuję, do widzenia.


Dwa tygodnie później. Duża sala wypełniona po brzegi młodzieżą.

- Ogłaszam wyniki castingu. Nominacje do zespołu otrzymali następujący kandydaci. Drew Parsons (okrzyki tłumu). Jamie Arentzen (aplauz). Brian Nolan (owacje). Oraz... zaraz, gdzie ja to miałem... aha, dobrze, nie, bo pan Dexter Holland wycofał swoją kandydaturę prawda? Czy jest na sali pan Holland? (przytłumionym głosem do pani siedzącej z tyłu) No, mówiłem. Tak, zaraz, aha, miałem podać ostatnią osobę. Stacy Jones (wiwaty). I to tyle. Wymienieni panowie są proszeni teraz po odbiór formularzy i ich jak najszybsze wypełnienie. Za tydzień wyjeżdżacie na miesięczny obóz integracyjno-szkoleniowy, na którym będziecie uczeni gry na instrumentach. Tymczasem wasza praca domowa: nauczyć się na pamięć wszystkich piosenek zespołu Weezer. Dobrze by było, gdybyście pooglądali trochę młodzieżowych teledysków oraz parę filmów, na przykład American Pie. Nazywacie się American Hi-Fi. (ze śmiechem) Ale mi się zrymowało.

Borys Dejnarowicz    
25 listopada 2001
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja