RECENZJE

AlunaGeorge
You Know You Like It (EP)

2012, Tri Angle 7.0

Nostalgiczna fala post-r'n'b jest moim ulubionym nowym zjawiskiem w dzisiejszej muzyce, tym bardziej, że na pewno bardzo mi bliskim. Dzieciaki, które dojrzewały, gdy na MTV rządziły Neptunes, TLC, Destiny’s Child czy Aaliyah oraz bubblegum pop, dzisiaj często nawet nieświadomie przemycają elementy ówczesnego mainstreamu do swojej dzisiejszej twórczości. Aluna Francis, 24-letnia wokalistka, twierdzi nawet że początkowo chciała unikać r'n'b (stąd też nawiązujący do guilty pleasures refren utworu tytułowego), ale na końcu ich muzyka zawsze brzmi w ten sposób. Z perspektywy dzisiejszego popu, a z drugiej strony właśnie takich nagrań, wyraźnie widać, jak specyficzny i dziwny był mainstream na przełomie lat dziewięćdziesiątych i zerowych, szczególnie jeśli chodzi o relacje melodyki, rytmu i emocjonalnej narracji. Jeszcze fajniejsze jest to, jak muzyka z głównego nurtu pozbyła się swojego komercyjnego balastu, który jednak nadal tkwi w tych utworach – w fascynacji nastrojem, chwytliwością i repetycją fraz, która wyniosła gatunek na szczyt chartsów.

Duet o dziwo pochodzi z Londynu, a nie ze Szwecji, co byłoby dużo bardziej oczywiste, biorąc pod uwagę miłość tego kraju do popu i infantylność wokalu Aluny. Jej mocną cechą jest totalnie przezroczysta, pozbawiona nawyków z muzycznych szkół uniwersalność, którą ma też Cassie. Trzy utwory z tej EP-ki wybijają ich na przód tego nurtu, bijąc na głowę chociażby Purity Ring. Można się spierać, który z nich jest najlepszy. Tytułowy numer lubię chyba najmniej, mimo zaraźliwości mechanicznego i dziewczęcego jednocześnie refrenu. "Just A Touch" fantastycznie zderza cukierkowy wokal, gdzieś na przecięciu zwiewności "That's Were You Take Me" Britney i ściskających gardło digi-ballad Robyn, z beatem ewokującym choćby "Work It" Missy Elliott. "Put Up Your Hands" zaczyna się jak rasowy przebój, by za chwilę na tle drone'ujących plam przefiltrowanych przez sidechain, nieregularnych trzasków i nieco timbalandowego, klawiszowego wah-wah, opowiadać naiwną historię dziewczyny odrzucającej przeprosiny. Aż ciężko mi powiedzieć, jak lubię takie połączenia. Dochodzi do tego rasowy popowy refren, na końcu przebojowo powtórzony kilka razy, z zostającą na długo w głowie frazą "Why don't you save yourself / From all this trouble and / Just put up your hands".

To duet, który być może porządnie namiesza: George Reid doskonale rozumie, jak budować napięcia przy pomocy minimalistycznych skrawków (takie projekty tylko uwydatniają jak wiele wspólnego mają r'n'b i microhouse, ale to już wiemy chociażby z "Mr. Me Too"), a Aluna Francis kreuje się na archetypiczną pokrzywdzoną, rozemocjonowaną nastolatkę, którą kocha popkultura, a jeszcze bardziej uwielbia inspirowana nią domowa alternatywa. Jak to mogłoby się nie udać.

Kamil Babacz    
1 maja 2012
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie