RECENZJE

Alan Braxe & Friends
The Upper Cuts

2005, PIAS 8.0

Alan Braxe stanowił niegdyś ½ duetu Stardust. W 1997 duet nagrał piosenkę "Music Sounds Better With You", która, jak wiadomo, po paru latach trafiła do gablotki w gmachu Międzynarodowego Biura Wag i Miar w Sevres. Mimo oferty wytwórni, proponującej 3 miliony dolarów za długogrający album, duet postanowił zakończyć swą działalność. Thomas Bangalter zaczął odnosić sukcesy wraz z Daft Punk, a Braxe nie zaczął odnosić sukcesów, mimo iż kontynuował, już na własną rękę, proceder nagrywania najtłustszych house'owych singli przełomu wieków. Wydany w tym roku album The Upper Cuts, zbierający owoce pracy Braxe'a w latach 1997-2005, powinien przynieść mu w końcu trochę zasłużonej sławy.

27/12/05 18:15 Od: Borys
Zapuscilem braxe w bryce. Oj wymiata.

No wymiata Borysie, wymiata, choćby się przesiąść do małego Fiata. Zaczyna się od mocarnego electro "Most Wanted". Jak to brzmi! Z pracy Alana Braxe'a, jako selekcjonera reprezentacji Zjednoczonych Sampli, Związek jest więcej niż zadowolony. W selekcji Braxe jest perfekcjonistą. Słucha trzystu próbek basu, kręci chwile nosem i wybiera tę jedną najwłaściwszą. Słucha sześciuset hi-hatów, wybiera cztery i skręca z nich wielowarstwowy cykający monolit. Ale ja się wgłębiam. Normalnie wsiadasz do bryki, puszczasz Upper Cuts i ogarniasz (nie ogarniasz) jedynie to, że nogi same zaczynają ci tańczyć po silnych pedałach.

Dalej mamy romantyczne "In Love With You", oparte na rozmytych syntezatorach, z fantastycznym podjazdem wokalnym w refrenie. Następnie otrzymujemy ogłuszający cios w skroń w postaci wspomnianego jednego z najwybitniejszych hitów dekady 90s "Music Sounds Better With You", który sensacyjnie pojawia się płycie. Potem znakomity remix "At Night" w manierze back-to-80s i tak dalej, do końca. Każdy kawałek rewelacyjny (między innymi zeszłoroczny "Rubicon" z popularnego mixu Erlenda DJ Kicks), każdy dźwięk soczysty i pełny niczym usta Angeliny Jolie. Może z jednym wyjątkiem mniej udanej wycieczki w rejony rapu w "Link'N'Rings", ale po co się czepiać.

27/12/05 19:59 Od: Borys
Kurde wlasnie leci 4. Bas JA PIERDOLE!

Właśnie, kwestia basu. Kwestia tego, co się dzieje w dolnym rejestrze tanecznego hymnu "Intro". Najbardziej funkujący, czarny motyw jaki słyszałem w tym roku. Dwa najlepsze dwutakty Michaela Jordana znaczą nic w porównaniu z tymi czterema taktami żywego geniuszu rytmicznego. Kurde, myślę, że gdyby Bach śledził co się obecnie nagrywa, to by wstał z grobu i poklepał z dumą Braxe'a po plecach. Drugą część Die Kunst Der Bassen Motiv otrzymujemy w "Palladium", gdzie linia basu zabija z niemalże tą samą siła, co w "Intro". Co tu dużo mówić, The Upper Cuts z miejsca wskakuje pomiędzy Homework, a Discovery; między Pansoul, a najlepsze single Cassius. Otrzymujemy kolejny rarytas nurtu "French Touch" i szkoda tylko, że wszystkie te numery nie zostały nagrane w 2005, co wlałoby dużo nadziei w nasze serca na nadchodzący rok.

Piotr Piechota    
27 grudnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie