RECENZJE

Afro Kolektyw
Piosenki Po Polsku

2012, Universal Music Polska 7.2

Obyło się bez wystrzałów. Niemalże rok po premierze "Krawata" piosenkowa aktualizacja stylu Afro nie mogła już nikogo zaskoczyć. Nawet kontrowersyjny pop-punk "Śniegu" przegryzł się z chicagowskim anturażem i paparapowymi chórkami niczym tani spirytus z landrynkami i jakoś przestał bulwersować. A żenująca, pilśniowa wersja tego singla dobitnie pokazała zbyt sentymentalnym malkontentom, że to se ne vrati i płakać nie warto. Burzy nie wznieciły nawet odautorskie analizy, przyjacielskie laudacje i recenzenckie kanonizacje, które czytaliśmy z uwagą, ale bez nadmiernej ekscytacji.

Tak, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Piosenki Po Polsku to po prostu kolejna świetna płyta Afro Kolektywu, niezwykle solidnego i kreatywnego zespołu z naszej paczki. Jego brzmienie ewoluowało, ale to nic takiego, bo Afrojax od samego początku zmieniał i poszerzał krąg swoich inspiracji. Kreacja tego albumu jest w największym dotąd stopniu zasługą ściśle KOLEKTYWNEJ pracy, ale dla słuchaczy to zaledwie niezbyt interesująca ciekawostka. Teksty są po polsku – jak zawsze, i jak zawsze zachwycają, choć na nieco innej zasadzie. A zapożyczenia z rodzimych eightiesów niczego nie wieńczą. One po prostu są, czasami nawet zbyt marginalne, by wpisywać dzieło warszawiaków w szerszy nurt patriotycznej pop-nostalgii. Tak naprawdę jedyna istotna zmiana zaszła poniekąd poza zespołem. Wsparcie majorsa, intensywna promocja i większa rozpoznawalność kapeli być może otworzą nowy etap w działalności Afrosów. Bo krótka recka w URze, kopiująca nonsensowne doniesienia o bitelsowskich melodiach z info prasowego wytwórni, jest z pewnością bardziej doniosła niż wszystkie elaboraty krewnych i znajomych królika razem wzięte.

Mogło być trochę inaczej – "Krawat" rozbudził nadzieje, że nowy album warszawiaków okaże się skrywaną sensacją wcale nie na poziomie kulturowych rozkmin, stylistycznych zwrotów i tego, że Jax śpiewa. To miał być zestaw rozpierdalających piosenek, przy których zapomina się o podobnych drobiazgach. Prawie się udało. Bonusowy "Login" jest mistrzowską trawestacją modernistycznych neuroz OMD na post-Papsowy język czasów chillwave'u i Facebooka, pokrewne "Mało Miejsca Na Dysku" ma szansę stać się nieoficjalnym hymnem pokolenia neopoppersów (już się ukonstytuowało, prawda?), "Jeżeli Kiedyś Zabraknie Mnie" czaruje jazz-rockową narracją ze stadionowo-biesiadnym wykopem, a "Do Ukochanej Pracy" uroczo skacze po skali. Nie dziwi zatem determinacja niektórych osób, by nie dostrzegać różnicy robionej przez znaczące "prawie". Ale słuchajcie, te nudne, irytujące smęty: "Kaszel", "Człowiek Guma" i "Syloe" ciągle są na Piosenkach, nie znikają przy drugim odsłuchu i niewiele mają wspólnego ze Steely Dan! Mniej więcej tyle, co Afro Kolektyw na wysokości Czarno Widzę z The Roots.

Nic to, przycisk "skip" w Foobarze działa bez zarzutów, więc rzeczywiście można przymknąć oko na te wyskoki. Tym bardziej, że piosenki Afro Kolektywu mają swój specyficzny urok, wykraczający poza łatwe do uchwycenia walory kompozycyjne czy nawet liryczne. Konia z rzędem temu, kto precyzyjnie wytłumaczy mi, co wstrząsającego jest w "Niemęskim Graniu", które robi karierę na Facebookach moich znajomych. Jasne, sympatyczny refren, miły, kawiarniany feeling, ale niewiele więcej. A skupienie na tekście za każdym razem owocuje u mnie konfuzją i egzystencjalnym pytaniem "Co ja słucham?". Mimo wszystko ewidentnie COŚ w tym jest, co dociera do głęboko skrywanych lęków i pretensji milionów Polaków. Podobnie "Czarnoksiężnik", który na chłodno sprawia wrażenie zaledwie nierozwojowego szkicu. Być może właściwym odniesieniem dla całokształtu zjawiska o nazwie Afro Kolektyw wcale nie jest zespół Maanam, tylko zespół Świetliki?

Nie wiem, wracam do wypucowanego i strojnego jangle "Może Herbatki" oraz rozkminiam te wszystkie aliteracje. Jest zabawa.


[DISCLAIMER: Ten tekst RZECZ JASNA nie jest recenzją, tylko luźnymi zapiskami z wewnątrzredakcyjnych dyskusji (kogo pozdrawiam, ten wie). Wszelkie zawarte w nim pozytywne opinie o Piosenkach Po Polsku mają związek z comiesięcznymi przelewami, które lider zespołu robi na moje konto, a wszelkie negatywne – z faktem, że wskutek jego działań byłem przez pewien czas złamanym białasem. Ocena to jak zwykle tylko cyferki z kropką pośrodku.]

Krzysztof Michalak    
6 lutego 2012
BIEŻĄCE
Hockeysmith"Lonely Loving Me"
10 najlepszych płyt 2018