RECENZJE

Abradab
Czerwony Album

2004, SP 4.8

Pierwsza myśl po usłyszeniu singla "Miasto Jest Nasze" kilkanaście miesięcy temu? Słaabe. Niby nad czymś tam Dab dumał, kombinował, ale nie wyszło tak, jak się oczekiwało. Bo oto w roku pańskim 2004 nadeszła długo w sumie oczekiwana płyta człowieka, który współtworzył legendę K44 i wiadomo, że powrotu do jakości z 63 Minut już nie będzie. Szybka rewizja: o ile opener "Domino" trzyma poziom, o tyle dalej już z tym gorzej. Klubowy singiel "Miasto Jest Nasze" jest klubowym singlem i to w zasadzie wystarczy. On pierwszy przejawia inklinacje do klimatów leżących w okolicach 2stepu. Potem cztery utwory o których można napisać tyle, że są "relaksujące", gdzieniegdzie upstrzone dubem. Więcej nie trzeba. Aha, w jednym z nich ("Tu Mam Swój Skład") tradycyjnie poziom zaniżają Wujek (ekhm, teraz aka Osama Bin Zło) oraz CNE. Jakby było co zaniżać. Miły (to również najwyższy możliwy komplement) jest "Idealnie", taki bujający. O, mam: lajtowy. Słownictwo na poziomie zawodówki zupełnie tu wystarcza, wierzcie mi. To są te przystępne fragmenty.

A teraz: jeśli ktoś uwielbia reggae i inne takie, to może zamiast następnego zdania wstawić przymiotnik "zajebiste", bo jak dla mnie to klimaty Gutkowe dopadły Abradaba w dość niefortunnym momencie (czytaj: w momencie nagrywania płyty). Tak więc "Rapowe Ziarno 2 (Szyderap)" czy wersja "..." Indios Bravos to rzeczy zupełnie niepotrzebne i ich brak wyszedłby płycie na dobre. Żeby nie było, że przez całą druga część krążka wieje żenadą to uzupełnię: "Lubię Dobre" to fajny kawałek. Fajny, fajny. Znaczy, że skala dodatnia. I jeszcze bardziej klubowy remiks (z udziałem Tedego, hihi) "Państwo Jest Nasze". Bardziej klubowy znaczy trochę lepszy. I teraz niespodzianka: "Chobcy". To jest dopiero naprawdę ciekawy fragment, przesiąknięty luzem od bitu, przez pętelki, po flow Abradaba. A propos, w tym miejscu mam dylemat. Bo wygląda to w skrócie tak, że jego wokal ulega już od paru lat (umówmy się, że trzech) dezintegracji, lecz technicznie pojawiają się nowe możliwości. No cóż, niech ma więc jeszcze jedną szansę. Póki co, ostatecznie Dab się jeszcze nie skończył.

Mateusz Jędras    
10 listopada 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy