RECENZJE

A$AP Rocky
Testing

2018, RCA 6.5

Miejmy to już za sobą: nie słucham Eski Rock, ale Rocky'emu już poświęciłem w tym roku trochę czasu. Koleś zniknął na pewien czas i pojawiał się jedynie na płytach swoich ziomków, ale to wystarczyło, żebym trochę o nim zapomniał. Okazuje się jednak, że wystarczył singiel z samplem "Porcelain" Moby'ego, i Rakim Mayers znowu wrócił do gry. Co więcej: udało mu się znaleźć miejsce w zalanym trapem strumieniu współczesnego HIPHOPU. A dokonał tego dzięki adaptacji zajawek z zewnątrz, które poskładał w jakiś tam własny obraz – niespecjalnie odkrywczy, ale imponujący różnorodnością i gatunkowymi spięciami. A że przy okazji jest A$AP Rockym, to już inna kwestia.

Dlatego niezbyt widzę sens w porównywaniu Testing do Blonde (ja wiem, że łatwo o taką paralelę: "She losin' her mind, we kiss to Frank Ocean and Blonde"), na co zwracali uwagę niektórzy recenzenci. Nie ta dzielnica, nie ta temperatura, nie ta "grubość grzebienia". Bez względu na osąd, Ocean wymyślał coś własnego i raczej nigdy nie było problemu z odgadnięciem charakterystycznego kształtu i ducha jego tracków. Tymczasem Rocky tworzy sprawną kompilację niepozbawioną osobistych rozkmin i artystycznych ambicji, ale jednak nieposiadającą pełnej autorskiej autonomii. Można to sprawdzić na przykładach: już otwierający album "Distorted Records" dość jednoznacznie kojarzy mi się z zabrudzonymi numerami Run The Jewels, "Praise The Lord (Da Shine)" z poczciwym flecikowym motywikiem odbija się od na przykład Lil Yachty'ego (tylko w ciemniejszej wersji), a "Calldrops" nie odbiega "klimatem" od zawieszonych w powietrzu, posępnych ballad King Krule'a.

Zresztą mam trochę problem z mechanicznym męczeniem w "Tony Tone" czy dziadowskim przynudzaniem w okołocountry'owym "Kids Turned Out Fine", ale może lepiej napisać, za co jednak lubię ten album. Zwłaszcza za powrót do trip-hopu: gratuluję dobrania sampla w "A$AP Forever", ale dopiero pod koniec przed uszami pojawia się coś w rodzaju 90sowej "klasyki gatunku" i tego nie można ignorować. Tak jak tropów Amon Tobina w zdaje się najbardziej efektownym "Fukk Sleep" – tu przez moment pojawia się jakaś nowa ścieżka dla traperów. Zresztą tak się jakoś składa, że Testing ujawnia swoje atuty pod koniec czasu trwania. Markujący w światłach ejtisowych neonów "Buck Shots", zrezygnowany bit w "Gunz N Butter" (znowu jakieś echa trip-hopu z początku lat 90.?), przyciemniony synth-podkład "Hun43rd" z 2Pacowym samplem – w tych fragmentach A$AP pokazuje, że jednak stać go na naprawdę wiele. Dlatego brakuje mi tu lepszej selekcji materiału, czyli trochę nierówny ten longplej. Dobrym zobrazowaniem będzie tu "Changes": pierwsza połówka snuje się po Oceanowsku, a mi zamykają się oczy, a dopiero w drugiej części się budzę i odbieram zestaw intrygującego rozkładu molekuł. Ogarnij temat, Rocky, i wtedy pogadamy naprawdę poważnie.

Tomasz Skowyra    
12 czerwca 2018
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25