SPECJALNE - Ranking

20 najlepszych singli 2006

12 stycznia 2007






10Snook
Längst Fram I Taxin
[Playground Music]

Ktoś mi kiedyś opowiadał, jak w Ikei zaczął sam do siebie czytać na głos fonetycznie te książki, które tam stoją na regałach. När jag åker hem ska det vara bakifrån, sittplatsen, dumper, jag har ingen alfahanne honey, så du får sitta längst fram i taxin. Teraz wszyscy czekają na mnie z updejtem singli podczas gdy ja wciąż nie do końca wiem o co chodzi, dopiero zeszłam z dachu bloku i wyszłam z taksówki. Jag är ingen karlakarl! För jag tänker inte dyka upp i dörren med en ros mellan tänderna. W ogóle to dopiero teraz do mnie dotarło, że oni tam tańczą na dachu, a przecież część naszej redakcji imprezowała na dachu bloku niedawno, a także wczoraj byłam na dachu swojego bloku i okazało się, że na strychu przy wejściu na dach przez okno stoi nagle jakaś wyrzucona kanapa z Ikei. Så vad var det du missuppfattade? Czy to może być przypadek? I poprzez ten przekaz podprogowy Snook zostaje moim singlem roku, a skoro piszę ten komentarz, to zdaje się, że nie tylko moim. Ok, w takim razie to już 61,669 odtworzenie "Längst Fram I Taxin" na YouTube i niewykluczone, że w dużej mierze ja za te liczby odpowiadam. Zauważmy po raz kolejny zajebistość wszystkiego co tam się odbywa. Jadą super ekstra i jest fajnie. Poprzebierali się za jakieś pluszowe pandy, pingwiny, kto to wymyśla, co jest z tą Szwecją, du e snygg och du vet om det, w Ikei dzieje się przecież to samo, jakieś wielkie pluszowe osy, biedronki. Krótko mówiąc to solidaryzuję się z wymową utworu i włączmy znów Youtube. Bimbon blev förbytt med himbon, you know! Snook! –Zosia Dąbrowska

zobacz klip »


 

09Paris Hilton
Jealousy
[Heiress]

"Wiecie, nie słucham Bacha, to jebana komercja jest. Koncerty Brandenburskie? Sprzedajne gówno. Weźmy taki piąty D-dur. Książę Leopold z Köthen lubił pierdolone klawesyny to mu Bach skomponował prawdopodobnie pierwszy koncert fortepianowy w historii muzyki. Ale to normalnie bałałajka na olej z rzepaku, nie to co Jamal: tru music, zero komercji, keep it real! Poolliceeemannn przeszzukujeeee mnieeee (...)".

UWAGA, HALOOO TRUIZM: MUZYKĘ OD ZAWSZE SIĘ SPRZEDAJE.

Co jest z wami? Tak trudno zrozumieć, ze ktoś miał talent i dobry dzień i napisał za ciężką kasę jeden z lepszych singli w tym roku? Czego nie "rozumią" kochane Muminki? Smyków wrzynających się w pamięć jak stringi w dupę absolwentce technikum fryzjerskiego? Subtelnej gry wstępnej basu i perkusji, dopełnionej w refrenie lubieżną Kamasutrą melodii za gitarowym parawanem? Co wy bidaki poradzicie na to, że mamy XXI wiek i tylko w mongolskich jurtach nie podkręca się wokalu na Pro Toolsie? Jeśli jesteście na tyle naiwni, że w waszych serduszkach wznieca się płomyk sprzeciwu to radzę wam zarzucić sobie Historię Żółtej Ciżemki na TV Polonia, a nie jakieś MTV. Chociaż może lepiej nie, Wit Stwosz co prawda nie rzeźbił w gównie, ale jemu też płacili za robotę. –Paweł Nowotarski

zobacz klip »


08Jamiroquai
Runaway
[Sony BMG]

Jay Kay potrafi powiedzieć umotywowane "I've had a few Ferraris", jest więc i jest trochę fajny, ponieważ poza samochodami włada jeszcze: kokainowymi przygodami sprzed niewielu lat, o czym traktuje "Hot Tequila Brown", żadnym hitem nie będąc, i biustem Wynony Ryder do niedawna. Kryptoboss na nowy wiek. Przeboje też pisze. Rozbestwiłem się, czego dość już. Ten ach-moment z "I've got demons / Snapping at my heels tonight" razem z całą swoją postfigurą. Nasz efekciarz i hochsztapler przypomina jednego z polskich aktorów – tego, który na randce ze wschodzącą gwiazdką showbizu zamawiał same mocne drinki i solidnie stężoną kofeinę, mając pokój w hotelu opodal kilkunastu metrów w pionie i opłaconą obsługę. Że pononobno "działo się", było szczytowym osiągnięciem funkcjonariuszy wykonawczych "Faktu" na polu przetaczania informacji. Nieważne. "Runaway" nigdy nie śpi, niezależnie od pory i iniekcji. Aktywność sponsoruje tę pozycję, nic innego. Choć bieg odbywa się z czasem w kierunku na poły odwrotnym, a na poły wdalprost linearnie niczym lista sprzedaży – jeszcze nie wiadomo dlaczego – sprężystość, natężenie wewnętrzne i po dwa elektrony na parę niechże wystarczą na melanż. Takich wiązań nie było od dawna i jakkolwiek traktujecie Jamiroquai, ten śliski skład rozdysocjuje się kiedyś ze starości wprost na chartpop. Na dobry początek, bo jesteśmy przecież kołami. –Mateusz Jędras

zobacz klip »


07Lily Allen
Smile
[Regal]

Nie całą płytę Lily my, jako nie-Brytyjczycy, jesteśmy w stanie zrozumieć. Ale "Smile" wejdzie i Meksykańcowi, i Mongołowi, i Muslimowi. To kawałek z tych uniwersalnych, łączących ludzi lubiących "dobrą zabawę" (hehe pff) w wesoły łańcuszek. Powiecie, że za dużo banału w tym numerze, ale zawsze można odeprzeć ten zarzut argumentem, że "to co". Na czele protestujących przeciw malkontentom zresztą sama pani Allen, wystawiająca wielkiego fucka przed obiektywem kamery – tak to widzę. Little Lily operuje feelingiem bardzo podobnym, choć nie gitarowym, co The Go! Team. Super! Przez pryzmat telefonu jest podobno pusta, przez pryzmat albumu podobno powtarzalna, ale przez pryzmat singli – z tym na czele – charyzmatyczna i cool. Ponadto, może zwiastuje w świecie przodowniczek show-biznesu nadejście mody na "rubensowskie kształty"?

Lily jest pulchna, jest gwiazdką. Jest dziewczyną z sąsiedztwa, katapultowaną przez MySpace. Nie umie śpiewać, ale za to nie jest ładna. Pokazuje, że Kasia, Ania i Andżelika posiadające sławnego ojca też mogą być sławne. Tylko, że Kasia, Ania i Andżelika nie umieją nagrywać ładnych, chwytliwych popowych piosenek, a Lily umie. Dlatego dostanie u nas medal z ziemniaka, za zgrabne przywołanie s/t The Specials, za umiejętne spiętrzanie wokali, za świetnie rozłożone akcenty pianina, za refren, który możemy zanucić, co dziś już nie zdarza się tak często. Still, it's allright, don't you think? –Jędrzej Michalak & Tomasz Gwara

zobacz klip »


06Nelly Furtado feat. Timbaland
Promiscuous
[Geffen]

Zobaczyłem przed chwilą w TV zajawkę Big Lebowskiego i nie chce mi się teraz pisać. Przydałby się koncept jakiś, koncept rozpędza tekst, że jak się masz. Dialog bym napisał czy może wiersz... "No bo sorry" – "Promiscuous". Całe tony klawiszy wylano, żeby opisać ten podkład Timbalanda. Z wykorzystania hi-hatu w budowie bitu to on doktorat mógłby pisać. A propos, wiecie, że w starych podręcznikach do historii muzyki, hi-hat nazywa się break-maszyną albo charlestonką? Tak więc ten bass-drum, zakleszczony pomiędzy dwa uderzenia break-maszyny, to w moim prywatnym rankingu, brzmieniowy patent numer jeden mijającego roku. Chciałoby się znaleźć w głowie Timby, w czasie gdy wymyślał ten bit i zobaczyć to z bliska. Aha, bym zapomniał, że to kawałek nie tylko Timby. Końcowe momenty klipu, w których beztroski Justin wskakuje przed obiektyw kamery, należą do najśmieszniejszych w dzisiejszym mainstreamowym popie. A o Nelly, za karę, że taka rozpustna, ani słowa. –Piotr Piechota

zobacz klip »


05Nelly Furtado
Maneater
[Geffen]

Dając "Maneater" równo w połowie mojej listy szczerze nie wierzyłem by utwór ten wszedł do ostatecznego top 20. Widząc oczywistą przewagę "Promiscuous" (która co prawda dotarła do mnie z około półrocznym opóźnieniem), a także obserwując sporych rozmiarów hype na "Do It" w obrębie porcysowej braci, wydawało się niemożliwe by utwór ten zwojował coś w tegorocznym podsumowaniu. Tymczasem dzisiaj o godzinie 17:22 pojawiło się zlecenie brzmiące: "Maneater" Nelly Furtado. Zastanawiające jest czemu nie ma tam przynajmniej dopisku "feat. Timbaland"? Owszem, wokalnie Tim się nie udziela, jednak jakby nie patrzeć to on stworzył nowy wizerunek Nelly i to głównie jemu należą się brawa, również za ten kawałek. To dzięki niemu urocza Portugalka awansowała z drugiej ligi do czołówki popowej ekstraklasy i to właśnie "Maneater" było zwiastunem tego skoku jakości. Zmiana z miałkiego popu, pozbawionego większych aspiracji, na nowoczesne brzmienie made by największy z współczesnych producentów w świecie mainstreamu, okazała się strzałem w dziesiątkę, zarówno komercyjnie, jak i artystycznie. I "Maneater" jest właściwie tylko wycinkiem odzwierciedlającym tę przemianę, który już co niektórym zapewne zdążył się dawno znudzić, ale wstyd by było zapomnieć czy przegapić, bo w kategorii single jest to bez wątpienia jedna z najlepszych rzeczy jaka przydarzyła sie nam w tym roku. –Łukasz Halicki

zobacz klip »


04Afro Kolektyw feat. Duże Pe
Trener Szewczyk
[Blend]

Piosenka pod tytułem "Trener Szewczyk" zespołu Afryko Lektyw, podobnie zresztą jak całe ich wydawnictwo płytowe zatytułowane Czarno Widzę, jest wtórna, bez pomysłu i nie da się tego słuchać więcej niż raz. Poza tym teksty są wulgarne, głupie i bez sensu. Rymy nieudolne częstochowskie, melodie nieciekawe i niezapamiętywalne. Jak by tego było mało – młody człowiek rapujący główne partie ma fatalną wadę wymowy, co sprawia że nie chce się go słuchać, bo nie brzmi jak przystało na wokalistę. Pozostaje mieć nadzieję, że Polski Związek Logopedów wysłał już za nim listy gończe i ukróci ten haniebny proceder jakiego się ów ktoś dopuszcza. Jedyne pocieszenie jest takie, że grupa i tak nie osiągnie wielkiego sukcesu, bo słuchacze dobrze wiedzą co wybrać – grunt, że reszta polskiej sceny hip-hopowej trzyma solidny poziom.

(A serio: chciałabym z tego miejsca podziękować chłopakom z Afdo Kolektywu, za to, że udowodnili mi, że nawet polski hip-hop może mi się podobać, bo już myślałam że w tej kwestii pozostanę niedefodmowalna. Kawałek pod kdódym podpisuję się dękami i nogami. Zadaźliwy hook defdenu, tekstowo szczyty Misia Badei, no i mistrzowski flow Afdojaxa odaz Dużego Pe: pedfekcja w każdym calu.) –Monika Gruszka

posłuchaj »


03Lupe Fiasco
Kick Push
[1st & 15th]

W przeciwieństwie do moich innych ulubionych raperów zeszłego roku, Lupe Fiasco jest postacią łatwo przyswajalną, nieinwazyjną i takie też są jego gładkie piosenki. "Kick Push" przypomina bardziej podniosłe numery Kanyego Westa w stylu "Touch The Sky", ale Lupe zdaje się mieć więcej duszy, no i oczywiście jest lepszym raperem. Najlepszy singiel Fiasco to epicka, szerokoekranowa historia młodego deskorolkowca-buntownika, która chwyta za serce, jak dobre hollywodzkie produkcje. Ze swoimi ciepłymi smykami (ledwo się powstrzymałem przed napisaniem "ciepłymi stringami") i odrobiną fortepianu natychmiastowo przywołuje wizje miejskiej metropolii wczesnym porankiem i idealnie wpasowywałby się w jakieś napisy końcowe albo do menu ostatniej części Tony Hawk's Pro Skater. Nigdy nie spotkałem się z tak udaną romantyzacją postaci skatera ("just a rebel with no place to go"), który jak się okazuje nie ma gdzie uprawiać swojego ulubionego sportu. Kiedyś bawił mnie napis na ławce kolegi ze starszej klasy "Skateboarding is not a crime"; kiedy słucham "Kick Push", sam mam ochotę spróbować pojeździć na desce. –Łukasz Konatowicz

zobacz klip »


02Cassie
Me & U
[Bad Boy]

Podczas wakacji trudno mi było przed "Me & You" gdziekolwiek się schronić; w zamieszkiwanym przeze mnie wówczas Richmond słodkie dźwięki debiutanckiego singla Cassie wylewały się z każdego niemal radia, telewizora, śródmiejskiej okiennicy bądź napakowanej czarnoskórymi "młodzieniaszkami" fury. W pracy szkole i na dworze, dwudziestoletnia gwiazdka r'n'b wszechobecnie nam rządziła, ustępując pola jedynie ultra-modnej linii "Every day I'm hustlin'" z katowanej w mediach do absolutnego znudzenia piosenki Ricka Rossa. Mimo początkowego zniechęcenia nachalnością kawałka, z czasem uświadomiłem sobie jego geniusz; i nie mówię tu tylko o wyjątkowej jakości minimalnego podkładu, boskim brzmieniu wchodzących niespodziewanie synthów i cudownym timbre głosu dziewczyny; równie mocno przemawia do mnie singiel swą niesłychaną uniwersalnością: na dźwięk "Me and you / It's just me and you" nogi się bowiem gięły w dwa tysiące szóstym zarówno niezal-ekspertom z polskiego zaścianka, jak i bandziorom z mrocznego amerykańskiego południa. –Patryk Mrozek

zobacz klip »


01Muchy
Najważniejszy Dzień
[white label]






–Mateusz Wójcicki & Paweł Nowotarski

zobacz klip »


#20-11   #10-1

Listy indywidualne 

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Rina Sawayama"Cyber Stockholm Syndrome"
Tłusty Piątek: 24 marca 2017