SPECJALNE - Ranking

100 Polskich Singli 2000-2009

3 listopada 2010





070Cool Kids Of Death
Piosenki O Miłości
[2002, Sissy]

Pobudka, jasno, za jasno, poza kołdrą zimno, nie ruszam się, "pięć minut" próbuję sam siebie oszukać, ale sprawę rozwiewa mama, jestem wyrzucony do łazienki, próbuję być piękny, jestem wyrzucony do kuchni, jem, ląduję siłą w samochodzie, a tam obowiązkowy tokefem i trąbienie. Szkoła, z radiowęzła leci "Zombie", czyli jednak przekładamy ten sprawdzian, bo pani od geografii strasznie doznaje Cranberries… Przybijam piątki wszędzie, w radiowężle, na pierwszym, drugim piętrze, może ją spotkam, musi być w szkole, dzisiaj zagadam, nie wiem co myśleć i nie wiem co robić, widzę swoich, gadają o World Of Warcraft, wymyślili jakiegoś gwiezdnego delfina, a Gawot romantyk czytał Władcę Pierścieni w parku, a przecież jest styczeń. E, to ja spadam, znowu szkolne korytarze, może gdzieś ona tu przemknie, i nie jest mi dobrze i nie jest mi źle, po prostu idę do biblioteki, może tam! W środku pytam o Hemingwaya albo Freuda, a pani za biurkiem do mnie zaczyna o chorym psie, karcie obiegowej do zrobienia, Czechowie, nadchodzącej radzie pedagogicznej, chyba nie czuję że jeszcze żyję, może chociaż ona wejdzie, ale nie, jest za to dzwonek. Teraz Religia, szybko się wymykam obliczać molowe masy na jakiejś pracy domowej, może na następnej przerwie czy coś, kiedyś zostawię to wszystko i nie będę przejmował się. –Ryszard Gawroński

posłuchaj »

069Peja / Slums Attack
Mój Rap, Moja Rzeczywistość
[2001, T1-Teraz]

Okres Na Legalu? to dla mnie najciekawszy i najbardziej autentyczny Peja. Z autentycznością oczywiście można dyskutować, ale chudy, mały Ryszard nawijający o rapie, rzeczywistości i (hasło już nudne) reprezentujący biedę nie dawał się ignorować. Wcześniejszy Peja raczej jeszcze nie sięgnął wystarczającej techniki, natomiast późniejszego nie lubię, mam nadzieję, że wiadomo czemu. Jednak, jak mówiłem, duży szacunek dla Na Legalu?, a "Mój Rap, Moja Rzeczywistość" to przecież pierwszy singiel z płyty, który nieznacznie poprzedził występ w Blokersach Latkowskiego. Kawał historii przecież. Klasyczne linijki, których nie ma co analizować, bo one po prostu istniały na ulicach, uwierzcie. Wkurwiony na smutno Peja w czapeczce-bejsbolówce, robiący niemedialne miny, podziemny parking i Jeżyce w klipie. Tak to wyglądało na początku dekady w Polsce i trudno nie docenić. –Radek Pulkowski

posłuchaj »


068Plastic
Szukam
[2006, EMI]

Hasło tytułowe brzmi w ustach Agnieszki Burcan fajnie międzynarodowo, niemal jak vaszaj/"uważaj" w elektronicznym juggernaucie Stachursky'ego, "Dosko". A doprawiająca owo hasło rozkminka "to cały sens życia, w tym cały sens" lekko i dziewczęco przysiada na równo przyciętej, soczyście elektro popowej trawce. Burcan na potrzeby bycia zwiewną i znikliwą nie oprawia swojego głosu w manierę, jako smooth operatorka wypada bardzo naturalnie. Prosta, repetytywna struktura, mimo swoich sześciu minut bez jednej sekundy, jest daleka od monotonii dzięki lekkości i subtelnym ozdobnikom, wystawiając znakomite referencje zmysłowi aranżacyjnemu Burcan i Pawła Radziszewskiego. "Szukam" to klejnot na poziomie Elektreniki, co chyba wystarczy za finalną rekomendację. –Andrzej Ratajczak

posłuchaj »


067Kasia Cerekwicka
Na Kolana
[2006, Sony BMG]

Miniona dekada w krajowym popie stała pod znakiem coraz częściej i coraz głośniej poruszanej problematyki około-feministycznej. Polskie wokalistki przestały tulić uszy po sobie i zaczynały głośno mówić o tym, co je boli – Kayah dokopała mężczyznom w słynnym "Testosteronie", Sistars w jednym z bardziej znanych utworów przekonywały, że coś tam "chuj je to obchodzi", a Beata Kozidrak z lekką dozą perwersji prosiła o "złoty deszcz" (if u know what I mean). Na tym średnio przekonującym artystycznie tle od samego początku wyróżniała się Kasia Cerekwicka, blond włosa Aguilera-like postać, która kiedyś tam pokazała się w Szansie Na Sukces, a potem mozolnie próbowała przebić się do szerszej świadomości Polaków kolejnymi, średnio udanymi jednak, albumami. Z perspektywy czasu za jej szczytowe osiągnięcie bez wątpienia należy uznać "Na Kolana", przebojowy kawałek podnoszący temat przysłowiowego "szanowania się" i znania własnej wartości. Uderzający jest zwłaszcza autentyzm przekazu Cerekwickiej, spowodowany prawdopodobnie jakimiś osobistymi doświadczeniami w tym temacie i to właśnie ta osobista perspektywa wynagradza pewne drobne wpadki – mam tu na myśli mocno banalny tekst z uroczo rozbrajającymi miejscami rymami ("Zapomnij o wszystkim, tym co było między nami / Bo to już za NAMI" – kurdeee.). Jeśli zaś idzie o walory muzyczne, to kawałek ma do zaoferowania jeden z najmocniejszych, najbardziej zapadających w pamięć refrenów, za które reszta polskich wokalistek w ostatniej dekadzie dałaby się bez wahania pokroić. Ciężko im się dziwić – ostatnią panią z takimi hookami w polskim popie była bodaj Anna Jurksztowicz, więc trochę na taki numer czekałem, nie powiem –Kacper Bartosiak

posłuchaj »


066Muchy
21 Dni
[2007, Polskie Radio]

Jeżeli Cool Kids Of Death napędzali energię dorastających w poprzedniej dekadzie, to Muchy rządziły ich emocjami, zajmując się w każdej piosence na Terroromansie zawoalowanymi sprawami damsko-męskimi i stymulując wyobraźnię stylowo emocjonalnymi one-linerami. Kulminacji tej sytuacji na tej płycie było mnóstwo, bo trudno było inaczej opisać takie utwory jak "Fototapeta", "Zapach Wrzątku" czy "Terroromans". Spośród tych wszystkich "pokoleniowych" piosenek najbardziej jednak trafiało do dorastającego serca "21 Dni" z refrenem wyzywającym na otwarty konflikt pomiędzy dwiema połówkami. No, ale nie chodzi tu tylko o tekst, tutaj każda chwila refrenu jest wypełniona czystą intensywnością, a zwrotki są jednymi z najlepiej poprowadzonych w polskiej muzyce w ogóle. Bez żadnej zmarnowanej chwili, przygotowane doskonale pod wyczekującą takich piosenek młodzież, zmusza samo to krzyczenia "Pamiętaj co / Pamiętaj co / Obiecałaś mi, kochanie" w swoim pokoju, w autobusie czy gdzie tam tego słuchasz. –Ryszard Gawroński

posłuchaj »


065Hey
Cudzoziemka W Raju Kobiet
[2001, Warner]

Wbrew kpiarskim uwagom coponiektórych poszedłem na koncert Heya na Offie. Znajomi mieli ostatecznie rację, i po pół godziny pożałowałem nierozsądnego szafowania siłami – Hey grał niemal wyłącznie słabe piosenki ze średniej nowej płyty. "Cudzoziemka" wybrzmiała dopiero, gdy kilkaset metrów od sceny sączyłem pod parasolem piwo -- okazało się, że nawet w takich warunkach numer ów skutecznie zarażał neurozą i dissem na ludzi. Gdy spoglądam teraz na dziewięcioletni klip do tej piosenki, to trudno odmówić "buntowi" ogolonej wówczas na łyso Nosowskiej autentyczności. A że owej autentyczności był to schyłek... –Jędrzej Michalak

posłuchaj »


064Husky
Iskrzy, Iskrzy!!!
[2006, 2.47]

Z paru powodów odrobinę niezręcznie mi to mówić, ale spójrzmy prawdzie w oczy i nie owijajmy w bawełnę: Wrocławianka o nazwisku Patrycja Hefczyńska vel DJ Patrisia była najbardziej "zmysłową" polską wokalistką lat dwutysięcznych. (Nie żeby rywalizacja o tron była szczególnie zawzięta – bo ja wiem, Pati Yang, Novika czy Marysia Sadowska przychodzą do głowy – ale fakt faktem.) Opener drugiego longplaya duetu Husky (Zgadnij) to chyba najdoskonalszy przykład na poparcie powyższej tezy. Jej chuchnięcia, syki, szepty i inne odgłosy wydawane w ramach (znakomitego skądinąd, tak barwą, jak i interpretacją) regularnego "śpiewu" w nie tylko działają podprogowo, wpasowując się wzorowo w melodykę i fonetykę tekstu – ale i w tej bezwstydności nie przekraczają cienkiej granicy tandety i złego smaku. Serdecznie polecam sięgnąć po cały dorobek Husky i Oszibarack, ale jeśli ktoś ma czas tylko na jeden tune – to niech to będzie ten, jako "Patrycja w pigułce" (ech, ale niezręczność mi wyszła). Inauguracyjny szept "iskrzy, iskrzy" to być może najbardziej fizycznie (i to przyjemnie) odczuwalny fragment krajowej muzy jaki pamiętam. Dalej, Patrisia nawija linijkę "Napięcie między nami takie że / Można by / Oświetlić Wrocław / Cały Wrocław, cały" (!). Całe szczęście, że bit niczego nie psuje – a wręcz uwydatnia, uwypukla ekskluzywnie erotyczny podtekst piosenki. Szczypta mikro-sampli (świadomość bycia post-Herbert, lubię to), przestrzenne pejzaże klawiszy, zamglone echo wokalu i krótki werbel w bicie dopełniają zaklęcia. Okej, być może jest to "muzyka skrojona pod wielkomiejskich facetów" i dziewczyny będą Patrycji zazdrościć głosu oraz tego co ten głos robi z facetami. Ale autentycznie, trudno sobie nie zwizualizować zelektryzowanego Wrocławia, słuchając tego numeru. Aż dziw, że Janek na to nie głosował! (Psikus w stylu Konia – a tak na poważnie, to ogromnie cenię patriotyzm lokalny – represent, te sprawy – przypomina mi o dawno minionych czasach, kiedy jeszcze "o coś chodziło"). –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


063Tede
Ona Jest Szmatą
[2001, R.R.X.]

Mój chłopak jest typem mediatora brygady antyterrorystycznej i rzadko wpada w furię. Ale jak każdy nadmiernie zbalansowany typ posiada on jeden punkt zapalny – Tedego. Warszawski raper był zarzewiem naszych najbardziej burzliwych kłótni. Osobiście uważam, że Tedzik jest cały mój i chciałabym go wyściskać, ale chłopak, nazwijmy go na potrzeby tekstu Jurkiem, od dziecka stoi po stronie Fokusa, Pijanych Powietrzem, ogólnie "rapu, który ma coś do powiedzenia, a nie tylko cipki, hajs, cipki". Jurku, Jurku, gdybyś tylko wiedział jak uwolnić ze społecznych więzów swoją zrepresjonowaną zasadę przyjemności! A ty wydymasz wargi i parskasz mi w moją lubiącą proste rozrywki twarz: "Tylko brałna? To rzeczywiście dość tanio!". –Aleksandra Graczyk

posłuchaj »


062Smarki Smark
Kawałek O Życiu (Najebawszy Theme)
[2005, white label]

Ostatni track na Najebawszy jest przejmującym zwieńczeniem płyty koncepcyjnej, skonstruowanej niemal jak mini-bildungsroman, zaczynającej się od błyskotliwego zajawkowiczostwa, a kończącej na sentymentalnym farewell skierowanym do gorzowskiego podwórka i ziomalskich mord. "Kawałek O Życiu" to chwytające za gardło pożegnanie z American dream i beztroską młodością. Szczenięce marzenia o ściemnianiu panien w bezlitosnej konfrontacji z dążeniami ludzi "dorosłych" – pracą i pagerem (w ogóle odkurzenie "pagera" jako symbolu – jeden z dziesiątek niepozornych niuansów na tej EP-ce). Abstrahując od narracji płyty, ten utwór jest sam w sobie ułożony bezbłędnie – mówię o wprowadzeniu w postaci opisu osiedlowej akcji (próbka znakomitego storytellingu plus kolejne przemycone smaczki – kpinki z Małolat/Ajron i Hemp Gru) i otrzeźwieniem bohatera. Co wzrusza, to próba zmierzenia się z jednym z najtrudniejszych momentów w życiu – etapem zmiany świadomości, przejścia do grona ludzi, którzy już tylko wyczekują śmierci, motyw wewnętrznej walki z eskapologią i motywacji do działania i w ogóle uchwycenie tego, ujęcie w poetyckiej formie, wrażliwość spostrzeżeń, no i masa punchów. Ok, dobra. Nawet jeśli przesłaniem tego utworu miało być "There is hope it's in Jesus", to wzbudza on raczej smutną nostalgię, a dorosła perspektywa pracy i pagera, po tym jak właśnie słuchaliśmy najzajebistszych kilkunastu minut w historii polskiego hip-hopu, z których w każdym momencie emanuje młodość, jawi się porażką. O podkładzie i doborze sampli nie napiszę, bo bramka się sama komentuje. –Michał Zagroba

posłuchaj »


061Smarki Smark
Kawałek O Rapie (Oko Za Oko, Rym Za Ząb)
[2005, white label]

Smarki zredefiniował świat. Albo inaczej: nazwał po imieniu rzeczy, o których wiedzieliśmy, że są ("były", "będą"), ale brakowało nam polotu, aby tak trafnie ubrać je w słowa. "Cudzy hajc, hajc, hajc jak 3H – byłem szycha / Bo miałem za co rano, kurwa, zdychać." Czy ktoś nie zna jeszcze tego na pamięć? Czy ktoś z was nie podstawiał jeszcze żadnego ze swoich znajomych pod Jurasa z "Kawałka O Wspomnieniach"? No właśnie. Wydawałoby się, że "Kawałek O Rapie" będzie najuboższy w nawiązania do życia przeciętnego zjadacza chleba i wódki, ale tutaj także Smarki wplótł kilka wersów, które warto przytaczać potomności, aby ta ostatecznie się nie skurwiła. Więc, "Wpieprz to na www jak jakiś Dj Buhh / A najlepiej zarżnij na tym swój słuch, i chuj!". Nic dodać, nic ująć. –Jan Błaszczak

posłuchaj »

#100-91    #90-81    #80-71    #70-61    #60-51    #50-41    #40-31    #30-21    #20-11    #10-1

Listy indywidualne

BIEŻĄCE
Relacja: Tauron Nowa Muzyka 2019
SkeptaIgnorance Is Bliss