SPECJALNE - Ranking
100 najlepszych singli 2010-2014

100 najlepszych singli 2010-2014

28 lipca 2015

Internet: Dontcha

070Internet
Dontcha
[Sony, 2013]

Delikatne ciepło drugiego albumu kierowanego przez Syd Tha Kyd i Matta Martiansa składu nie jest pierwszym skojarzeniem, które może wywoływać nazwa Odd Future. Z całym szacunkiem do reszty ekipy, to jednak właśnie ten pierwiastek przyswoiłem sobie najlepiej z całego dorobku kolektywu z Los Angeles. Miękki wokal Syd funkcjonuje w tych prawie autorskich realiach materiałowych jak najlepszy balsam na najbardziej nieokiełznane, wrażliwe, smutno-błazeńskie oblicze grupy. Nawet pomarańczowa płyta gwiazdora Franka nie gościła u mnie tak często, jak Feel Good, która jest dla mnie obiektywnie jedną z ciekawszych, w kilku miejscach kradnącą szoł nawet tuzom z Foreign Exchange, płytą bitowo-soulową ostatnich lat. A "Dontcha"? Zupełnie brak tu rozwlekłości, którą można zarzucić niektórym albumowym indeksom. Esencja ekspresji Bennett, nieco bardziej syntetyczna sekcja rytmiczna, wyjątkowo jak na The Internet singlowy przebieg czy pochowane po kątach migotliwe gitarowe i klawiszowe partie czynią z tej piosenki wizytówkę rozwiązanego niedawno OFWGKTA. Swoje trzy grosze dołożył tu w końcu i wielbiony przez autora "Yonkers" Chad Hugo. –Krzysztof Pytel

posłuchaj »

przeczytaj "20 najlepszych singli 2013"


Tyler, The Creator: Yonkers

069Tyler, The Creator
Yonkers
[XL, 2011]

Nie trzeba chyba przypominać, że to przełomowy numer dla całego Odd Future, a jak wiecie z recenzji Vince’a Staplesa – z Odd Future od zawsze bite żółwie. Dziś już nawet ciężko zrekonstruować, jak wpływowym kawałkiem okazał się ten okraszony szokującym klipem singiel – nawet określenie go "szokującym” wydaje się anachroniczne, ale w 2011 dopiero majaczyli na horyzoncie dziwaczni spadkobiercy Lil Wayne’a w stylu Future’a, polscy fani tęsknili za powrotem duetu Pezet/Noon, Tede pogrążał się w "infamii” (lol), żaden przychlast nie darł mordy na temat SWAAAAAAAGU, a Kendricka Lamara i A$AP Rocky'ego – dwóch innych gości, którzy zainteresowali hipsterską publikę patrzącą wcześniej spode łba na trap, crunk czy Maybachy - słuchał Jędras i paru Ślizgerów. To też fenomen, który pokazuje, jak działają viralowe prawa muzycznego rynku – ciężko mówić o jakiejś wpływowości ekipy Pro.Era, której takiego przełomowego singla zabrakło. Oryginalny nawet dziś, oparty na minimalistycznej, odrzucającej pętli i głębokim basie bit o statycznej konstrukcji i surowa nawijka Tylera sprawiają, że ten kawałek to coś w stylu "Smells Like Teen Spirit”, utwór zmieniający zasady gry, jakkolwiek by nie wkurwiał was ten szajs, który Tyler obok zajebistych fragmentów wrzuca na swoje późniejsze płyty. –Łukasz Łachecki

posłuchaj »

przeczytaj playlist
przeczytaj "20 najlepszych singli 2011"


Tony Betties: You And I

068Tony Betties
You And I
[SpaceWalker, 2012]

Pamiętam to dobrze. Było wtedy późne lato, ulice jarzyły się od słońca, a na kolejnych piętrach akacji rozleniwione słowiki zbierały siły na jesienne wędrówki. W radiu wciąż puszczali Blue Café i Bruno Marsa, a my, bocząc się na cyniczne, wolnomularskie normy, słuchaliśmy Phoenix, Sophie-Ellis Bextor i "I Could Try To Explain", snując tyleż sielskie co nierealne wizje o szklanych domach na listach przebojów. Coraz krótsze, choć nadal gorące wieczory mijały na burzliwych dyskusjach o Franny i Zooey i fantazjowaniu o filmie roku, bo do kin lada dzień miał wchodzić refnowski Drive. Łatwo było marzyć, gdy małomiejskie powietrze nie drażniło nozdrzy, a naszej wyobraźni nie ograniczała jeszcze świadomość przynależności do pokolenia okrutnych, wiszących nad głową jak miecz Damoklesa deadline'ów.

I właśnie wtedy usłyszeliśmy "You And I". Pamiętam to dobrze, siedzieliśmy na werandzie, tylko Ty i ja, odkrywając dla siebie gwiazdy w litewskich objęciach zawieszonych poza miejscem i czasem marzycielskich wokali, płynących po lazurowej tafli niby oszczędnego, a przecież tak bardzo okazałego nu-disco. To właśnie nu-disco miało towarzyszyć nam później przy wszystkich naszych uniesieniach i rozczarowaniach. To właśnie nu-disco towarzyszy mi i dziś, kiedy Ciebie już nie ma, a ja z błyskiem w oku piszę ten komentarz, który za dziesięć lat, nostalgicznie przeglądając tę listę, uznam za maksymalnie pedalski. –Wojciech Chełmecki

posłuchaj »

przeczytaj playlist
przeczytaj "Rekapitulację roczną 2012: Pop"
przeczytaj "50 najlepszych nagrań 2012"


FaltyDL feat. Ed Macfarlane: She Sleeps

067FaltyDL feat. Ed Macfarlane
She Sleeps
[Ninja Tune, 2013]

"Defeated No More" z repertuaru "H&M-owych house'owców" ("the most regressive, lifeless shit I've ever heard" – Ott "na modłę" Noela Gallaghera) (btw nie mam nic przeciwko solidnej użytkowości – od lat noszę skarpetki z H&M) i właśnie "She Sleeps" – dwie wyśmienite kolaboracje Eda Macfarlane'a, które brzmią jak logiczna, bardziej klubowa kontynuacja klimatu wykreowanego przez "niesamowity w 60%" album Pala macierzystej formacji Friendly Fires. Dzięki takim gościnnym występom fantazjowaliśmy o kolejnym, trzecim longplayu FF, który sam Ed życzeniowo określił mianem progresywno-psychodelicznego "epika" (mam ciarki na samą myśl...), ale który dotąd jakoś nie nadszedł. Macfarlane ma coś dziwnego w głosie – w samej barwie i w sposobie, jakim się nią posługuje. Jest to wokal tyleż łagodny i wychillowany, co skrywający jakiś niewypowiedziany smutek, dotkliwą melancholię, delikatną zadumę. Coś podobnego ma Greenspan, coś podobnego ma Maciejewski. W sensie – wystarczą dwa zdania i nastrój jest jasno określony. Jeśli znacie ich nagrywki, to wiecie, o czym mówię. Efekt wzmaga kontrast między tym zatroskanym wokalem a podkładem z bajki microhouse'owej, precyzyjnie zaś ujmując - wywodzący się z non-genre, który czasem nazywano (ja popieram to hasło bardzo chętnie) "glitch-hopem". Chodzi o zapętlone buczenie subtelnie przetworzonego, zwykle septymowego sampla, wprawiającego w rozkoszny, choć niepewny trans. Nie jest to "muzyka do malowania płotów na zielono" ani "piosenka, która sama się słucha". Nie, to raczej "muzyka do schładzania głowy" – działająca jak zimny drink w środku uporczywego upału nad południowym wybrzeżem Adriatyku. Drink, który po kilku łykach prowokuje do refleksji na temat podjętych życiowych decyzji, zakończonych poczuciem "gorzkiego bezpieczeństwa" – kategorii, która nadal potrzebuje być wpisana do podręczników psychologii człowieka XXI wieku. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj "50 najlepszych nagrań 2012"


Bondax: Giving It All

066Bondax
Giving It All
[Sony, 2013]

Biorę ten kawałek na surowo i bez żadnego kontekstu. Jedyne, co mi towarzyszy, to tropy Ace Of Base. Bo przyjmuję "Giving It All" jako muzykę równie niewinną, co historia z klipu i single na The Sign – ta piosenka pewnie już na stałe będzie dla mnie tylko tym i aż tym. Żaden nawet bardziej mainstreamowo podany numer na tej liście nie jest dla mnie równie czystą, pozbawioną wszczepionego systemu popowej autointerpretacji opowiastką o radości życia –Krzysztof Pytel

posłuchaj »

przeczytaj playlist


Au Revoir Simone: Another Likely Story (Jensen Sportag's Ice Pulse Mix

065Au Revoir Simone
Another Likely Story (Jensen Sportag's Ice Pulse Mix)
[self-released, 2010]

Trzeba być bardzo miękkim, żeby zrobić taki remix. Reinterpretacja utworu Au Revoir Simone w wykonaniu Jensen Sportag wchodzi w najbardziej intymne rejony, o których głupio gadać. "Another Likely Story" w tej wersji wciąga do króliczej nory, gdzie panują opowieści o oranżadce w proszku z piosenki Muzyki Końca Lata, Mikołajek I Inne Chłopaki, "Anthems For A Seventeen Year-Old Girl", randki na lodowisku oraz czeskie powieści o łowieniu ryb. Tutaj forumowicz Porcys znajduje nuty na fortepian do Amelii, a Feist występuje wciąż w Ulicy Sezamkowej.

To bezpretensjonalny, intensywny świat – ostatni raz tego remiksu słuchałem w 2010 roku, minęło pięć lat, ja spojrzałem na listę wybranych singli i od razu wiedziałem, jak to leci. Jenseni skrzętnie ukryli tę wersję "Another Likely Story" i nie można jej znaleźć nigdzie w necie. Jednak opierając się tak naprawdę tylko na silnym wspomnieniu, ciężko było mi ten utwór pominąć. Co z tego, że to "jedynie" 65 pozycja – rzuć wszystko i zapuść sobie ice pulse mix. –Ryszard Gawroński

posłuchaj »

przeczytaj playlist


Tony Cook feat. Dâm-Funk: What's On Your Mind?

064Tony Cook feat. Dâm-Funk
What's On Your Mind?
[Stones Throw, 2010]

Sporo na naszej liście piosenek, które mogłyby równie dobrze powstać kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. "What’s On Your Mind?" to jednak szczególny przypadek, bo to numer, który faktycznie został napisany w latach 80-tych. Założyciel wytwórni Stone Throw Records, czyli Peanut Butter Wolf, odkrył muzykę Tony’ego Cooka i postanowił się z nim skontaktować. Okazało się, że były perkusista Jamesa Browna ma masę niewydanych kawałków, które trzeba tylko wypolerować. W przypadku opisanego tu singla dodano jeszcze wokal Dâm-Funka i nagranie wreszcie stało się kompletne.

"What’s On Your Mind?" to przykład utworu, w którym równie dobrze jak słowa i teledysk opowieść przedstawia sama muzyka. Bas maszeruje pewnym, lekko tanecznym i wyluzowanym krokiem głównego bohatera, a klawiszowe melodie przedstawiają różne spotykane przez niego damy. Jedne uparte i niezdolne do kompromisów, inne kapryśne, chadzające własnymi ścieżkami, a są też takie, które swe łagodnie usposobienie i liczne wdzięki prezentują najpełniej, kołysząc się delikatnie na klubowym parkiecie. Wszystko łączy się w bulgoczącej energią mieszance, która pobudza jak poranny spacer. Te dźwięki żyją i sprawiają, że chce się żyć. –Piotr Ejsmont

posłuchaj »

przeczytaj playlist
przeczytaj "20 najlepszych singli 2010"


Andrés: New For U

063Andrés
New For U
[La Vida, 2012]

Andresowi należało się "New For U", stawiane dziś w jednym rzędzie z największymi house'owymi klasykami. Choć działał w środowisku od lat, pozostawał raczej w cieniu postaci takich jak Moodymann czy Theo Parrish. Dzięki temu jednemu utworowi dołączył zaś w powszechnej świadomości do plejady Wielkich z Detroit. To najpopularniejsza narracja towarzysząca "New for U", celna zresztą, choć zawsze zadziwia mnie w niej fakt gładkiego przejścia nad faktem, że Andres to jednocześnie Dj Dez ze Slum Village. Turntablistyczne ozdobniki wyjęte żywcem z rapowej tradycji regularnie wzbogacają jego house'owe sety. Informacja o pozahouse'owym życiu Andresa jest jednak istotna choćby dlatego, że stanowi dość dobrą ilustrację tego, jak wspaniałym tyglem było swego czasu (jest nadal?) Detroit. W tym miejscu jednak ważne jest przede wszystkim, że właśnie hiphopowe wyczucie dobrego sampla stanowi o niezwykłej sile tego utworu.

"New For U" zderza zakurzony, klasyczny bit z nienachalną melancholią reszty. I byłoby ok, brzmi to jak recepta na całkiem dobry kawałek, ale charakterystyczny to wynurzający się, to znów znikający pod powierzchnią fragment wyciętych z Dextera Wansela smyków wznosi wszystko na inny poziom. Sprawia, że nawet pulsujące pod spodem akordy elektrycznego pianina tracą swą rytmiczną, taneczną funkcję, służąc jedynie budowaniu napięcia pod pojawiający się co kilka taktów melodyczny ornament, brzmiący słodko i pusto zarazem. Nietrudno poczuć to rzadkie, trochę schizofreniczne, a przecież zupełnie wspaniałe doznanie związane z utworami takimi jak choćby "What's A Girl To Do" Fatimy Yamahy, kiedy masz ochotę tańczyć i płakać jednocześnie. –Marcin Sonnenberg

posłuchaj »


Drake: 0 to 100 / The Catch Up

062Drake
0 To 100 / The Catch Up
[Young Money, 2014]

Drake łączy w sobie generalnie dwa oblicza: pasywno-agresywnego komploratora i osobistorozwojowej ludzkiej parówy. Na ich styku biegnie słynne gangsterskie pęknięcie, doprowadzone do perfekcji na Nothing Was The Same, rysując – ostatecznie całkiem logiczny – obraz dwoistej postaci na często jednotorowym rynku. Jak bardzo jednak cała ta jego kreacja nie robiłaby sensu przyjmowana syntetycznie, często faworyzujemy którąś ze stron drejkowego medalu, dlatego też od razu powiem państwu, że tym razem chodzi o tę drugą. I nie ma co się zżymać – jeśli chcemy, żeby nasz rap odzwierciedlał naszą rzeczywistość, to coaching w popkulturze będziemy musieli przełknąć. Na szczęście owinięty w taki papierek, ten mocarz Sosnowskiego wśród ludzkich aktywności, jest łykalny jak stare ryby przez młode pelikany. Zmodernizowane flow i sampel z Jamesa Blake’a niech nikogo nie zmylą – to Aubrey Graham jakiego znamy i kochamy albo nienawidzimy albo darzymy oboma tymi uczuciami naraz. Zresztą "naraz" pełni kluczową rolę – "0-100" jest kolejnym podwójnym numerem, płynnie łączącym banger ze zmułą, po raz kolejny podnosząc kwestię bimodalnej natury naszego bohatera. Jeśli można, jest to Drake w pigułce, płynnie przechodzący ze swoją niejednostajnie przyspieszoną success story ("They ain't make me what I am, they just found me like this") na typowym ostatnio dla Boi-1dy i Shebiba sterylnym hicie, do rozmemłanej reasekuracji wybieganej własnymi stopami pozycji ("Been on the move like the lease is up / And I can't even name one person that's keepin' up"). Można się zajawiać, można olać, bo malkontentów nie przekona, a kto ma lubić, to lubi. Od zera do setki czarnuchu, bardzo szybko. –Mateusz Jędras

posłuchaj »


Skylar Spence (Saint Pepsi): Fall Harder

061Skylar Spence (Saint Pepsi)
Fall Harder
[Carpark, 2014]

Kurde, nie jest to wizytówkowy utwór Ryana DeRobertisa – przypominam, że przyciągnął naszą uwagę jeszcze jako Saint Pepsi, gdy raz po razie wyruszał z garażu kolejnymi poskręcanymi z mnóstwa odniesień wehikułami czasu. "Fall Harder" sprowadza się na ich tle do konwencjonalnego w nowym indie popie wakacyjnego hitu. Tyle że ta konwencja ma się z natury rzeczy lepiej już na starcie. Proste jak szybki, lekko romantyczny w wydźwięku numer, osadzony na kanciastych środkach automatu perkusyjnego i brzęczącego riffu bez delayów i reverbów, doprawiony delikatnie dystorcyjnymi zabiegami produkcyjnymi oraz uładzony partią klawiszową i nade wszystko Hadleyowskim w duchu wokalem. Po zmianie nicka z Saint Pepsi na Skylar Spence kolejny świadomy krok na drodze do chartsów –Michał Hantke

posłuchaj »

przeczytaj "20 najlepszych singli 2014"


#100-91    #90-81    #80-71    #70-61    #60-51    #50-41    #40-31    #30-21    #20-11    #10-01

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
AFK & BludworkLoyalty N Service (EP)
Burial"Claustro"