SPECJALNE - Ranking

10 najlepszych płyt 2018

29 stycznia 2019

W tym roku znowu nie będzie żadnych tez dotyczących kondycji współczesnej muzyki, niech przemówią płyty. Miłej lektury! 


 

DJ Koze: Knock Knock

10DJ Koze
Knock Knock
[Pampa]

Grabula czytelnicy! Pewnie nie każdy (już ja wiem, że my tu wszyscy się różnimy i różnimy się pięknie) ma takie momenty, że chciałby, aby był letni wieczór, zachodzące słońce, rześkie powietrze, inne uprzyjemniające ten anturaż elementy – każdy podług swoich upodobań – i zero spraw, zero spoglądania na zegarek – ale na pewno wielu z Was takie momenty ma. Powiecie, że to takie banalne pierdolenie w styczniu, gdy wiadomo, że tęskno do tego wszystkiego, że: łooo ziomek, wspomnij chillwave i letniaki, albo nie, słuchaj, ale by weszło takie Avalanches na dachu/balkonie/patio/pod krzakiem i zimny browiec w dłoni! No jasne, że weszłyby i że to banał. Tylko, że w sierpniu nie będzie dużo lepiej, bo nostalgia w człowieku jest silniejsza niż rzeczywistość i wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Dlatego powstaje też taka muzyka. Dlatego taki Stefan Kozala, choć musi zapierdalać po całym świecie – bo wszędzie jest rozchwytywanym DJ-em – i rozkręcać bengerowe imprezy, to jak gdzieś w międzyczasie może sobie spocząć i nagrać autorski album, to ucieka w bezpieczne, ciepłe, wspomnieniowe rewiry. Żadnej ekstremy – to nie survival i podbijanie nowych terytoriów, tylko przybicie do zaprzyjaźnionej przystani, by uraczyć się blendem deep-house'u, wychillowanego hip-hopu, poczciwego downtempo razem z gośćmi zaproszonymi wg nieprzypadkowego klucza. Knock Knock to pukanie do nieco zapomnianego i lekko pogardzanego jednak zakątka świata muzyki elektronicznej. Kiedyś leżała ona w sklepach muzycznych na półce z "nowymi brzmieniami". Dziś, gdy uśredniony nowy, młody meloman miałby mieć szansę w niej zasmakować, to najprawdopodobniej stałoby się to za sprawą sięgnięcia po album popularnego pierwszoligowego twórcy, a takim jest DJ Koze. Dla uśrednionego starszego melomana z kolei Knock Knock okazał się w ubiegłym roku spotkaniem ze starym dawno niewidzianym kumplem, który ciągle ma tę dawną stylówkę, jakby siedział w piwnicy od co najmniej półtora dekady, przy czym, co najlepsze, świetnie odnajduje się w tym mieście, w tych miejscach i wśród tych ludzi. Spiłem z nim wiele browarów w dwa tysiące osiemnastym. –Michał Hantke

posłuchaj

przeczytaj recenzję


The Internet: Hive Mind

09Internet
Hive Mind
[Columbia]

"Formacja nadal niezwykle dużą wagę przywiązuje do kompozycji, zgrabnie przemykając między stylowym r&b i jazz-popem, Syd niezmiennie czaruje swoim zmysłowym głosem, a melodie składają się w soczysty popowy bukiet" – tak pisałem o Hive Mind na początku sierpnia zeszłego roku. Pół roku minęło i jak dla mnie nic się nie zmieniło, bo nadal z przyjemnością wracam do "edeńsko-pszenicznego" zestawy popełnionego przez Internet. Okazało się, że w biurowcu znalazło się jeszcze kilka osób, które mają podobnie, dlatego też album melduje się w naszym top dziesięć roku. Zaskoczenie? Może i tak, bo poza stawką znalazły się płyty takich wykonawców, jak Deafheaven, Ariana Grande, S4U, Robyn, Tuzza, Palm czy choćby 1975, więc całkiem niezły zestaw. Ale podejrzewam, że Internet wygrał trochę dzięki uniwersalności, a trochę dzięki temu, że właściwie przez całą dekadę utrzymywał bardzo wysoki poziom (naprawdę mało kto w 2010s może pochwalić się tak wyrównaną longplayową dyskografią – są tacy, wiadomo: fajny jest ten Toro, nie? taki śmieszny). I tak wyszło. Może nie do końca sprawdziło się moje przepuszczenie, że Hive Mind zamelduje się na podium mojej "listy osobistej", ale jakie to ma znaczenie w obliczu "Come Over", "Stay The Night", "Bravo", "Mood", "It Gets Better (With Time)" czy "Wanna Be"... –Tomasz Skowyra

posłuchaj

przeczytaj recenzję


Vinyl Williams: Opal

08Vinyl Williams
Opal
[Requiem Pour Un Twister]

"Wykwintne", "poptymistyczne", "erudycyjne" – daaajcie spokój, mam dość, ileż można. Chciałbym wyjść poza te schematy, tak jak Williams próbuje wyjść poza piosenkę, ale chyba nie potrafię. "He tries to outwrite himself". Wiadomo, najbardziej zachwycają mnie abstrakcyjne, rozmyte zmiany harmoniczne, buzująca i bulgotająca pastelowa magma napędzana autodestrukcyjną, błogą energią; narkotyczna impreza w dżungli, każdy zjada każdego i wszystko ("I swallow things that I can't see"), więc rozpłynąć się, wołając wyblakłym, zagłuszonym głosem, to jedyne rozwiązanie. Gadanie o dualizmach traci znaczenie: kocha – nie kocha, euforia i zjazd, piekło – niebo; jestem przecież skazany na jedyną pewność, jedność, nieskończone cierpienie, więc wszystko mi jedno – uśmiechnę się balansując na granicy parodii waszego gatunku, bo już przestałem być człowiekiem, za mackę prowadzą mnie baśniowe ameby.

Wracamy na ziemię: Opal to psychodelia, która bardziej niż do tradycji kwadratowej, brutalnej awangardy, garażowych, surowych opiatów, nawiązuje do bogactwa impresjonistycznych melodii i harmonii. Debussy? A może idąc na łatwiznę: Orpheus i Graffiti? Pełnej odpowiedzi nie dostarczy wam baroque-pop, nawet psych-rock i tradycyjne zestawienie z 60s. Bardziej zasadne byłoby porównanie Opal z new-age'owymi, baśniowymi światami Roacha i "Lueena Coast". Vinyl Williams bezustannie próbuje (posługując się retromańskim instynktem) przełożyć język tego ambientu na strukturę piosenkową. Ambient a psychodelia – dość oczywiste, ale ciekawe zestawienie. Progresję można zmieścić w takcie na wiele sposobów, ujmująca zmiana akordów może wywołać zupełnie inny efekt emocjonalny, jeśli każdy z nich wybrzmi przez inny czas i zostanie otoczony w inny sposób dronowymi płatami dźwięku. I to właśnie jest Opal: zbawienne zakrzywienie czasoprzestrzeni we wszechświecie jazzowej i new age'owej coctail-psychodelii. –Jakub Bugdol

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Kali Uchis: Isolation

07Kali Uchis
Isolation
[Virgin EMI / Universal]

Ta płyta mocno zawróciła mi w głowie. Ubiegłoroczny triumf Kolumbijki urzeka przede wszystkim repertuarem uroczych niedoskonałości. Isolation to album stworzony na przekór schematom sterylnego, głównonurtowego popu. Łobuzerska maniera wokalna Kali Uchis nie spełnia wymagań Elżbiety Zapendowskiej, ale ma w sobie moc odpalonego dynamitu. Ponadto, rozgrzane do granic czerwoności brzmienie tworzy interesujący obraz modnych trendów przefiltrowanych przez wrażliwość egzotycznej chuliganki wzbudzającej szacunek na dzielni. Frywolna anty-diwa wywołuje uśmiech rozbrajającą bezpretensjonalnością oraz swojskim poczuciem humoru. –Łukasz Krajnik

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Playboi Carti: Die Lit

06Playboi Carti
Die Lit
[AWGE / Interscope]

Oglądaliście ten film? Zaczynał się zwykłym pytaniem z offu, z bitu: Yo Pi'erre, you wanna come out here? A dalej było tak: Pi'erre Bourne zapętla i tworzy pętle na szyi, dopracowując do perfekcji formułę znaną z debiutanckiego mixtape'u Playboia. Pi'erre kolejny raz rozpierdala kijem bejsbolowym piniatę, by Playboi mógł wirować w opiłkach dźwięku, by mógł tańczyć w tęczowym konfetti. Playboi i Pi'erre prawdopodobnie są dla siebie stworzeni – jeden ad-libami fastryguje audialną tkankę, drugi ją dziurawi. Pi'erre sprawia, że głos Playboia jest kolejnym instrumentem. Playboi nigdy nie będzie intrygujacym tekściarzem, Playboi będzie zawsze "Shawty gon' suck this dick / Shawty gon' suck this dick". Playboi zaprasza Nicki Minaj. Nicki nie odmawia, chociaż Playboi strąca z jej głowy koronę. Nicki mówi: "Playboi / RRR / Playboi / RRR". Pi'erre zaprasza Skeptę. Skepta jest jak "Yeah, super sus". Skepta czasami masakruje polskich fristajlowców, ale to materiał na inny scenariusz. Pi'erre kiedyś wykorzystał w formie sampla fragment "Mother" Red House Painters, ale to akurat inny film. Travis Scott też został zaproszony, bo "shawty" Travisa chce gwiazdy rocka. Young Thug próbuje policzyć na placach swoje flow i nie daje rady. Playboi na samym poczatku stwierdza: "I ain't felt like this in a long time". Byłem jak "huh", zawsze byłem kiepski w streszczeniu.

W ostatnich minutach Zawrotu Głowy John "Scottie" Ferguson i Judy Barton wspinają się po schodach dzwonnicy. Uwaga, spory spoiler: wszystko kończy się szczęśliwie – dzwon zostaje wprawiony w ruch, Ferguson pokonuje lęk wysokości. I pięćdziesiąt lat później zwykły słuchacz oficjalnego debiutu Playboia Cartiego też musi sobie z nim poradzić, ponieważ każdy kolejny utwór oddala nas od komfortowej strefy podłogi. Przy "Fell In Love" czy "Milleage" w somnabulicznej wspinaczce spoglądamy w oczy przyszłości, i jeżeli tak ma wyglądać, to niech nadchodzi jak najszybciej. Każde wejście Cartera to "ponowne smakowanie jego zdania o niczym". Czyli o czym? O wszystkim. Die Lit to godzinny zawrót głowy, trapowy rollercoaster, przy którym żołądek podchodzi do gardła. Die Lit to również wybitny dream trap, którego rapowe granice albo rozpadają się w miłosno-narkotycznym uniesieniu, albo kruszeją przy akompaniamencie chorobliwych pętli. Trzy kategorie, które chyba jeszcze nigdy nie były tak blisko siebie: 1. Monotonne gdakanie na bicie. 2. Omdlenie. 3. Płyta roku. Madeleine Elster pyta o moje klimaty, więc mówię jej prawdę – zawroty głowy i trapy. Spoczywaj w pokoju, Judy/Madeleine. Koniec spojlera. –Paweł Wycisło

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Kanye West: ye

05Kanye West
ye
[G.O.O.D. Music / Def Jam]

Zeszłoroczny Westowy, zdrowotny coming-out towarzyszący premierze ye i od tamtej pory, między innymi dzięki okładce, nieodłącznie z albumem kojarzony, dość mocno mnie … zawiódł. Zakładając prawdziwość tej informacji, wybryki ostatniego mohikanina wolności słowa w ujęciu totalnym, mecenasa niczym nieskrępowanej żenady i uroczej głupoty, cały pozamuzyczny, ale jednak w przypadku akurat tej postaci, z muzyką nierozłączny performens pisany wielkimi literami i odtwarzany na wielką skalę, został odarty z pociągającej tajemnicy. Nagłe wybuchy w wywiadach, memogenna mimika, festiwal niewiarygodnych cytatów – nikt tak nie mówił i się tak nie zachowywał, będąc obserwowanym przez tak wielu – rozwiązanie zagadki paliwa tych akcji, kręcącej mnie odkąd pamiętam, to powinien być koniec Westa, na zasadzie, że to jednak niewybitnie prowadzona, cyniczna gra, nie trzeba również redefiniować pojęcia narcyzmu zmiksowanego z głupotą, okazuje się, że koleś choruje, ma problemy z głową, więc na kolejne krzywe ruchy możemy w sumie położyć lachę, dajmy biedakowi spokój. Zgoła inaczej, jak możecie się domyślać, wyglądała moja reakcja na omawiany produkt. Odnotujmy tylko, że Kanye po raz kolejny zmienił zasady gry/próbował je zmienić/wpisał się w raczkujący nurt i go upowszechnił, a zrobił to tym razem działając na pięciu frontach jednocześnie i jak na moje ucho, przynajmniej na trzech odnosząc sukces. Tak krótka forma, to nie tylko dowód na Westowe zrozumienie dzisiejszych realiów i moje remedium na kolejne Drake'owe koszmary, ale również pole, na którym geniusz Kanye wybrzmiewa najokazalej. Futurystyczne widma nawiedzające bez zapowiedzi drugą część "I Thought About Killing You", stadionowy rozmach "Ghost Town", szósty samplingowy zmysł objawiający się tu w "No Mistakes": to wszystko już było (no może z wyjątkiem Nabokova spotykającego Freuda w DZIWNYM nawet jak na standardy Kanye closerze), ale dopiero w tym formacie oddziaływuje z pełną mocą i wręcz wymusza wzmożoną repetycję. West, w moim odczuciu, stworzył tu przekrojową syntezę wszystkich swoich oblicz, wziął co najlepsze z każdego swojego projektu i okresu i umieścił na zgrabnie podsumowującym jego dotychczasowy dorobek pomniku-spowiedzi. To, moim zdaniem, peak i wyczerpanie tematu artysty w sensie muzycznym i wizerunkowym, z tego miejsca droga prowadzi już tylko w dół lub do Białego Domu. Oczywiście bardzo chciałbym się mylić. – Stanisław Kuczok

posłuchaj

przeczytaj recenzję


Low: Double Negative

04Low
Double Negative
[Sub Pop]

Jeśli zastanawiacie się, jak może wyglądać pasjonująca wolta na miarę czasów, jakie przyszło nam obserwować zza ciekłokrystalicznych ekraników, Low mogą okazać się pomocni, choć najbardziej zaciekli fani tego arcyciekawego mormońskiego zjawiska zapewne mocno zaciskają teraz zęby. Double Negative, jak już słusznie zostało powiedziane, stanowi wstrząsającą próbę dekonstrukcji własnego idiomu, jest spękanym, poblake’owym powidokiem slowcore’owego gmachu, który Mimi Parker i Alan Sparhawk wznoszą cierpliwie już od ćwierćwiecza. Jednocześnie płyty tej nie mógłby nagrać żaden inny artysta, co objawia się choćby w tyleż anielskich, co umęczonych brakiem formalnej piosenkowej struktury harmoniach wokalnych oraz pustelniczej izolacji, w jakiej przyszło im funkcjonować. Jak ją więc ugryźć, co poświadczyć? Cóż, zapewne każdy odpowie na to pytanie inaczej.

Dla mnie na przykład najnowsza propozycja Low jest przepięknym studium manichejskiego dualizmu, subtelną transmisją społecznych niepokojów i ucieczką od nich zarazem, kontrastem nieprzeniknionej ciemności oraz walących prosto w oczy strug światła; wreszcie: atomowym zderzeniem hollisowskiej ciszy z całą paletą przeszywających efektów dźwiękowych, uzyskanych dzięki skrupulatnemu przepracowaniu ostatnich kilkunastu lat w muzyce elektronicznej. Double Negative brzmi jak wysłane z ruiny ludzkości ostrzeżenie przed czymś, czego jeszcze nie rozumiemy, jak namacalny dowód iluzji świata, jak nieuchronny upływ czasu. A jednak ujawnia się tu gdzieś między wierszami moment epifanicznej przejrzystości, jakaś nadzieja kumulowana utwór po utworze i uwolniona ostatecznie w zamykającym album, skupiającym jak w soczewce wszystko, co w nim fascynujące "Disarray" – arcydziele, które już dziś mogę nazwać najdoskonalszym osiągnięciem zespołu, a za rok z dużą dozą prawdopodobieństwa ogłoszę osobistym singlem dekady.

Nie wiem, czy Double Negative to najlepsza płyta, jaką słyszałem przez ostatnie dwanaście miesięcy, na liście mam ją stosunkowo nisko; sądzę zresztą, że jej wysokie miejsce w licznych rankingach wiąże się z szokiem, jaki wywołuje konfrontacja charakteryzującej ją intensywności z tym, do czego Low przez lata nas przyzwyczaili. Wiem natomiast jedno: jeśli ukazał się w 2018 roku krążek zdolny wycisnąć ze mnie łzy, to jest to właśnie ten. Pytaniem otwartym pozostaje czy to łzy szczęścia, czy może jednak przerażenia. –Wojciech Chełmecki

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Leon Vynehall: Nothing Is Still

03Leon Vynehall
Nothing Is Still
[Ninja Tune]

Jestem nudnym człowiekiem, interesuję się nudą – powtarzał doktor Trela, który swoją skromną ironią deklasował ludzi tłumaczących godzinami, jak ich rewizja Plotyna wpłynie na losy przyszłej Europy. W sumie, mamy coś wspólnego. Też jestem nudnym człowiekiem, interesuję się tworzeniem nudnych list, więc kolejna z nich nie mogła skończyć się inaczej niż Vynehallem na pierwszym miejscu. Widziałem przyszłość, widziałem przeszłość, widziałem alternatywne i równoległe światy, i tylko w tych Vynehall nie był na jedynce, w których ówcześnie przejechany na pasach nigdy tej płyty nie wydał. Wielki album, z wielkim konceptem, z wielkimi ambicjami, i z jeszcze większymi utworami. Monumentalizm idei Stanów Zjednoczonych przełomu XIX i XX wieku widziany oczami wygłodzonego imigranta tłoczącego się na pokładzie sunącego w górę rzeki Hudson parowca. Zapierający dech w piersiach widok z Woolworth Building na niekończące się morze stali i betonu świeżo wznoszącego się manhattańskiego snu w "From The Sea". Snu mającego w swoim smaku coś z podniosłości wyświechtanego Koyaanisqatsi. Wyczuwalna przestrzeń, pędzące masy powietrza i policyjne syreny dobiegające z dołu. Świetlana przyszłość i niezachwiany optymizm rodzącego się globalnego imperium, a wraz z nimi niemal każdy odzwierciedlający to wydarzenie, hymniczny dźwięk, który razem z Tahoe Dedekind Cut trafiał dokładnie tam w tym roku, gdzie trafić powinien. W punkt tego, dzięki czemu w ogóle słucham muzykę. Nie wiem, jak tam idzie szanownemu doktorowi z robieniem nowej szkoły Lwowsko-Warszawskiej z jednego z najbardziej zerowych uniwersytetów w tym kraju, ale z podobnym, jak jego fanatyzmem (nawet lekko beznadziejnym wobec otaczającej go rzeczywistości), chce wpajać Wam, dlaczego Vynehall tak intensywnie romansujący z ambientem i minimalizmem, to ktoś, kto jak nikt inny zasługuje na tegoroczne podium. –Michał Kołaczyk

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Earl Sweatshirt: Some Rap Songs

02Earl Sweatshirt
Some Rap Songs
[Tan Cressida / Columbia]

Sheldon Pearce napisał na Pitchforku, że Earl Sweatshirt nie istnieje. Że do całej tej wykreowanej persony, sam Thebe odnosi się z odpowiednią dozą rezerwy. Że już nie chce więcej w te klocki, że nie lubi nie lubić gówna i wreszcie wychodzi na zewnątrz, bo całe lato spędził na jednej z amerykańskich plaż. Tego rodzaju statement jednego z największych raperów dzisiejszych czasów, który swoim emocjonalnym delivery roznosi inne przykłady "uduchowionego" i "mesjańskiego" hip-hopu (vide nieznośnie przehajpowany Kendrick), to news ciężkiego kalibru. Thebe, w ramach projektu Earl Sweatshirt, zrobił to, o czym napomknął kiedyś redaktor Łachecki – czarne Joy Division, emocjonalne i mizantropijne nagrania trafiające do tych, żyjących w erze Lexapro. Prawie całkowita "samoróbka" i rozpaczliwa próba samostanowienia. Ponieważ Thebe, jak zaznacza, nie miał nigdy lekko – lustrowano jego lata nastoletnie, tworzono mity, niestworzone historie, a wreszcie fanbase wjechał z buta w totalnie prywatny i przymusowy hiatus na wyspie w Oceanii. W okresie, kiedy chciał zdefiniować siebie, ktoś siłą wepchnął i zmusił go do realizowania najrozmaitszych konstruktów.

Można więc powiedzieć, że to my zniszczyliśmy projekt Earl Sweatshirt. Notorycznie domagając się nowej muzyki, pompując balonik i dziabając "FREE EARL" pisane caps lockiem na knykciach. Ale Some Rap Songs wreszcie wyszło i teraz musimy zmagać się z pewnego rodzaju dysonansem poznawczym. Z jednej strony, album w nieoczywisty sposób wskazuje nas, słuchaczy, jako winnych zaistniałej sytuacji. Z drugiej zaś, pogmatwana forma narracji daje możliwość utożsamiania się z rzucanymi przez Thebe linijkami. Ten strumień świadomości, co do siły oddziaływania którego redaktor Skowyra miał pewne wątpliwości w ramach ubiegłorocznej recenzji, spełnia wszelkie znamiona tak zwanych "wersów wielkich". A czy przejdą do kanonu, to przekonamy się za kilka wiosen. Osobiście, zaryzykowałbym twierdzenia, że "December 24", "Azucar", czy "Nowhere2go" to kawałki na tyle emblematyczne, że ze spokojem dołączą do szeregu kompozycji tuzów "rapowego pisarstwa". Z tym że jest jeszcze warstwa audialna. Epileptyczne, transowe beaty. Awangardowy jazz, cuty i powyginane pętle utrzymane w oldskulowym duchu, ale także silnie zgitializowane i laboratoryjne podkłady. Eklektyzm godny pozazdroszczenia i nie dziwi fakt, że Some Rap Songs przyrównuje się, pod względem strukturalnym, do opus magnum Madliba i zamaskowanego Dumile'a. Muzyka ta, przez swoje rozczłonkowanie, rozszczepioną perkusję i ponurą wymowę, znakomicie koresponduje z rapowanym wierszem. Thebe zgrabnie i wprawnie dystrybuuje emocje – od ciężkiego, depresyjnego wjazdu i ton mułu, po oczyszczające nagranie głosu mamy i taty, a skończywszy na dającym promyk nadziei, instrumentalnym finiszu. Jeżeli to nie jest album kompletny, to Porcys mi świadkiem, że zwątpię we współczesną muzykę. Mamy zasłużone podium, chociaż był apetyt na więcej. Zwłaszcza, jeżeli w niedalekiej przyszłości okaże się, że to soniczne epitafium tego projektu. –Witold Tyczka

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Yves Tumor: Safe In The Hands Of Love

01Yves Tumor
Safe In The Hands Of Love
[Warp]

Słyszałam w 2018 roku kilka naprawdę dobrych płyt. Safe In The Hands Of Love Yvesa Tumora zasługuje jednak na nasze najwyższe uznanie. Słyszałam w swoim życiu trochę więcej niż kilka naprawdę wspaniałych płyt, ale ta akurat jest kurewsko wspaniała*. – Adela Kiszka

*Na nic tu wszystkie przekleństwa świata, na nic tu słowa jakiekolwiek w zasadzie; istnieją w języku słowa niewypowiadalne i tymi trzeba czasem pisać, bo nie ma wyjścia albo jest to właśnie wyjście jedyne, czy się tego chce czy nie; tu, gdzie umiłowanie przesady znaczy tyle co wszystko – wszystko co w muzyce ważne – a powiedzieć w tym przypadku "wszystko", to jak nie powiedzieć nic. Jeżeli ktokolwiek, pod koniec drugiej dekady XXI, wierzy jeszcze w cokolwiek, to w tym zbiorze nazwanym chwilę temu "ktokolwiek", mieści się z pewnością czarnoskóry Bowie, który spadł z nieba i się roztrzaskał, żeby ta cała reszta mogła spróbować poddać się wniebowzięciom lub wniebowstąpieniom. Mimo że jest to płyta wielkiej rozpaczy, a słowo to – "rozpacz" – jest dziś nadużywane i brzmi banalnie, jest to słowo poważne i ja używam go poważnie (jak napisał kiedyś wielbiony przeze mnie, wspaniały, amerykański postmodernista z białą bandanką na głowie). Sample z Debbie Harry wplątane w post-industrialne poletko (ileż tu muzycznej wiary w przyszłość!), cudowna erupcja elektroniki noisowej, ale i higienicznie czystej jednocześnie, zagęszczające brzmienie przestery, utożsamienie w outrze "Let the Lioness In You Flow Freely" podmiotu lirycznego z demon queen, wyrafinowany songwriting lub zamiast niego – antysongwriting dolatujący jakby wyłącznie z offu. Wyliczanki mogę sobie mnożyć w nieskończoność i starać się dopisać, do wszystkich napisanych już słów o tej płycie, kilka esencjonalnych spostrzeżeń, ale błogosławieni ledwo żywi, i tak jak mówiłam na początku opisywania tego końca świata, trudno o nie w taki sposób – żebym czuła, że nie mam swoim słowom nic do zarzucenia, gdy mówię o tym albumie. Moje cyniczne obserwacje na temat ogniska semantycznego płyty Yvesa – powszechna i ogólnoświatowa nienawiść do inności, do ludzi w ogóle czy do siebie z powodu niemożliwości dookreślenia własnej tożsamości ("I look so different"), przymus "wyrywania się z siebie" ("Remove the part of me"), wszechobecna przemoc, (polityczna, ekonomiczna, seksualna, rasowa, instytucjonalna i ta zupełnie "zwykła" interpersonalna) trauma = ("Inside my own living hell") = depresja – wydają mi się zbyt proste i szkoda tu na nie miejsca, bo im dłużej żyję, tym mniej mam na to wszystko siły, choć zawsze chcę dobrze, ale w przyszłość wierzę coraz mniej (i "Hope in Suffering", przecież).

Red. Tyczka zaczął we wrześniu swój kawałek recenzji In The Safe Hands of Love sugestywnym pytaniem: to co, album roku? I jak widać, ładnie wywróżył; ja z kolei, na początku grudnia byłam optymistyczna już dużo mniej, miałam wrażenie jakby cały świat, o tej płycie w gorączce pojawiających się ostatnich płyt roku, zapomniał – na prywatnej tablicy sobie niezbyt ładnie napisałam "niech ta płyta się wznosi i spada w rankingach na koniec roku – chuj z nimi", ale na wielkie szczęście – jednak nie.

Głowa chora i ten ocean trap-ambientu czasem jak łzy, a czasem some call it torture / maybe I enjoy it i ten lateks dodający odwagi i ta zieleń oszałamiająca i wszystkie te podrygi retromańskie, ale takie bez kiczowatych zachodów słońca jak z Photoshopa i szum nieznośny i te lamenty i nadzieja i rozpacz, ale i trochę schizofrenicznej radości melodycznej w "Noid", chociaż Sean mówi tam o tak strasznych rzeczach przecież i to całe queerowe szaleństwo i dziewczęctwo chłopięce i chłopięctwo dziewczęce, gdy nie wie jak się nazwać, ale trwa, a ja tracę przytomność zawsze gdzieś w połowie albumu, bo wydawało mi się, że mnie to nie dotyczy nijak, ale wszystkich chyba chociaż raz dotyka ten blur okładkowy (muzycznie przewrażliwi ludzie przecież czytają Porcys) i insiderskie sprzeczności i delikatność głosu złamana przez najokropniejszy najbardziej przeszywający wrzask, bo jakby inaczej.

Cieszy mnie niesamowicie, że postawiliśmy na pierwszym miejscu szczerą, ludzką wrażliwość [gościu, muza prosto z serducha, jakby to mój ojciec rockista mógł powiedzieć, gdyby Bowie przed płytą lub po niej, wyrzucił całą swoją elektronikę ze studia przez okno (więc mam nadzieję, że raczej nigdy nie powie)]; no nic mnie chyba tak nie cieszy.

Reasumować? Pisać składnie czy produkować ten solipsystyczny, masturbacyjny gniot dalej? Nie mam raczej nic więcej do dodania poza tym, że nie słyszałam w 2018 nic lepszego, nic nawet na miarę, obawiam się też, że długo nie usłyszę. Ten hipnotyczny, zmysłowy kolaż wszystkiego, co ludzkie, ale tak ciężkie do wyrażenia, wrzuca w emocjonalny rollercoaster, przez który robi się czasem przed oczami czarno tak naprawdę** i bezsprzecznie – Yves Tumor zasługuje na nasze najwyższe uznanie i wszystkie możliwe, bezpieczne, miłosne objęcia.

**długa historia, niewarta przytoczenia.

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


Jakub Bugdol:
70 American Pleasure Club: A Whole Fucking Lifetime of This
69 Barker: Debiasing
68 Zaumne: Emo dub
67 Video Age: Pop Therapy
66 Steve Hauschildt: Dissolvi
65 Stephen Malkmus and The Jicks: Sparkle Hard
64 Winter: Ethereality
63 MIKE: renaissance man
62 William Basinski/Lawrence English: Selva oscura
61 A Beacon School: Cola
60 Beautify Junkyards: The Invisible World of Beautify Junkyards
59 Cloud Nothings: Last Building Burning
58 Ulrika Spacek: Suggestive Listening
57 Maxo Kream: Punken
56 DJ Koze: Knock Knock
55 Domenique Dumont: Miniatures de auto rhythm
54 Jorge Elbrecht: Here Lies
53 Sarah Davachi: Gave in Rest
52. Garden City Movement: Apollonia
51 Kero Kero Bonito: Time 'n' Place
50 Kraus: Path
49 Yo La Tengo: There's a Riot Going On
48 Ravyn Lenae: Crush
47 Cam Maclean: Wait for Love
46 Adonis: Wiosenna ofensywa nie trwa dłużej niż do letnich wakacji
45 Thom Yorke: Suspiria (Music for the Luca Guadagnino Film)
44 DJ Healer: Nothing 2 Loose
43 Ross From Friends: Aphelion EP
42 Cities Aviv: "Raised for a Better View"
41 Future: BEASTMODE2
40 Tim Hecker: Konoyo
39 Matty: Déjàvu
38 Travis Scott: Astroworld
37 Młody π: zdycham powoli ale konsekwentnie ep
36 Shinichi Atobe: Heat
35 Pariah: Here From Where We Are
34 S4U: Heart 2 Say
33 Snail Mail: Lush
32 Terekke: Improvisational Loops
31 Amnesia Scanner: Another Life
30 Adrianne Lenker: Abysskiss
29 Kevin Krauter: Toss Up
28 The 1975: A Brief Inquiry Into Online Relationships
27 Beach House: 7
26 Kali Uchis: Isolation
25 Octavian: SPACEMAN
24 Kid, Feral: Live and Let's Die
23 E Ruscha V: Who Are You
22 Tess Roby: Beacon
21 Palm: Rock Island
20 Puma Blue: Blood Loss
19 Tirzah: Devotion
18 Sheck Wes: MUDBOY
17 Dedekind Cut: Tahoe
16 Car Seat Headrest: Twin Fantasy
15 Kanye West: ye
14 Tuzza: Fino alla fine
13 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
12 Yves Tumor: Safe in the Hands of Love
11 ĆPAJ STAJL: Lato w ghettcie
10 Negative Gemini: Bad Baby
09 Smerz: Have Fun
08 Leon Vynehall: Nothing Is Still
07 Low: Double Negative
06 Westerman: Ark
05 공중도둑 [Mid-Air Thief]: 무너지기 (Crumbling)
04 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
03 Playboi Carti: Die Lit
02 Vinyl Williams: Opal
01 Pendant: Make Me Know You Sweet

Wojciech Chełmecki:
50 Clau Aniz: Filha de mil mulheres
49 Yo La Tengo: There’s a Riot Going On
48 Adonis: Wiosenna ofensywa nie trwa dłużej niż do letnich wakacji
47 тпсб [tpsb]: Sekundenschlaf
46 Anker / Thomas / Flaten / Solberg: His Flight’s At Ten
45 Unknown Mortal Orchestra: Sex & Food
44 Cities Aviv: Raised for a Better View
43 Thom Yorke: Suspiria (Music for the Luca Guadagnina Film)
42 DA V I C I I: W sercu pozostaje tylko to, co wypalone ogniem
41 MIKE: Black Soap
40 Terekke: Improvisational Loops
39 Jorge Elbrecht: Here Lies
38 Sen Morimoto: Cannonball
37 Kraus: Path
36 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
35 Resina: Traces
34 Blood Orange: Negro Swan
33 Domenique Dumont: Miniatures de auto rhythm
32 Tim Hecker: Konoyo
31 Kid, Feral: Live and Let’s Die
30 Nils Frahm: All Melody
29 Vinyl Williams: Opal
28 Bludwork: Painkiller (EP)
27 Hop Along: Bark Your Head Off, Dog
26 Shinichi Atobe: Heat
25 Pusha T: Daytona
24 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
23 George Clanton: Slide
22 Sheck Wes: MUDBOY
21 Palm: Rock Island
20 Vyva Melinkolya: Vyva Melinkolya
19 Ariana Grande: Sweetener
18 Georgia Anne Muldrow: Overload
17 The Internet: Hive Mind
16 S4U: Heart 2 Say
15 Rycerzyki: Kalarnali
14 Binker and Moses: Alive in the East?
13 Low: Double Negative
12 Octavian: SPACEMAN
11 Julia Holter: Aviary
10 Beautify Junkyards: The Invisible World of Beautify Junkyards
09 Adrianne Lenker: Abysskiss
08 Kali Uchis: Isolation
07 Young Jesus: The Whole Things Is Just There
06 Westerman: Ark (EP)
05 Playboi Carti: Die Lit
04 Mid-Air Thief: Crumbling
03 Kanye West: ye
02 Yves Tumor: Safe in the Hands of Love
01 Leon Vynehall: Nothing Is Still

Michał Hantke:
25 Soccer Mommy: Clean
24 Kanye West: ye
23 Gang Gang Dance: Kazuashita
22 MGMT: Little Dark Age
21 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
20 The Samps: Breakfast
19 D E N A: If It's Written
18 Blood Orange: Negro Swan
17 Kurt Vile: Bottle It In
16 Ross From Friends: Family Portrait
15 Tinashe: Joyride
14 Julia Holter: Aviary
13 Melody's Echo Chamber: Bon Voyage
12 Sen Morimoto: Cannonball!
11 The Sea and Cake: Any Day
10 Amen Dunes: Freedom
09 The Internet: Hive Mind
08 Cam Maclean: Wait For Love
07 DJ Koze: Knock Knock
06 Wild Nothing: Indigo
05 Rycerzyki: Kalarnali
04 Yves Tumor: Safe In The Hands Of Love
03 Leon Vynehall: Nothing Is Still
02 Video Age: Pop Therapy
01 Kali Uchis: Isolation

Mateusz Jędras:
26 Playboi Carti: Die Lit
25 Samps: Breakfast
24 Tuzza: Fino Alla Fine
23 cupcakKe: Eden
22 umru: search result
21 Nao: Saturn
20 Internet: Hive Mind
19 Louis Cole: Time
18 Payroll Giovanni & Cardo: Big Bossin Vol. 2
17 Daughters: You Won't Get What You Want
16 Dorian Concept: The Nature Of Imitation
15 Amnesia Scanner: Another Life
14 DJ Koze: Knock Knock
13 Asian Doll: Doll Szn
12 Palm: Rock Island
11 Sheck Wes: Mudboy
10 Elysia Crampton: Elysia Crampton
09 Earl Sweathshirt: Some Rap Songs
08 Saba: CARE FOR ME
07 S4U: Heart 2 Say
06 mcconville: mcconville EP
05 Low: Double Negative
04 Kacey Musgraves: Golden Hour
03 RP Boo: I'll Tell You What
02 Ness Nite: Dream Girl
01 SOB X RBE: GAGNIN II

Agata Kania:
12 Schafter: Hors D'oeuvre (EP)
11 Ravyn Lenae: Crush (EP)
10 Internet: Hive Mind
09 Kali Uchis: Isolation
08 Against All Logic: 2012-2017
07 Pusha T: Daytona
06 New People: New People
05 Beach House: 7
04 MGMT: Little Dark Age
03 Kids See Ghost: Kids See Ghost
02 Yves Tumor: Safe In The Hand Of Love
01 Rosalía: El Mal Querer

Adam Kiepuszewski:
30 Logic: YSIV
29 Sons Of Kemet: Your Queen Is A Reptile
28 Playboi Carti: Die Lit
27 Julia Holter: Aviary
26 Jerzy Rogiewicz: Kolędy
25 Mac Miller: Swimming
24 Saba: Care For Me
23 Reinier Baas/Ben Van Gelder/Metropole Orkest: Smash Hits
22 Mouse On Mars: Dimensional People
21 Mount Eerie: Now Only
20 Prince: Piano & A Microphone
19 Kanye West: Ye
18 SOPHIE: OIL OF EVERY PEARL’S UNINSIDES
17 KOKOKO!: Liboso
16 Skicki-Skiuk: Chrarumimia
15 Rolling Blackouts Coastal Fever: Hope Downs
14 Młynarski-Masecki Jazz Camerata Varsoviensis
13 IDLES: Joy as an Act of Resistance
12 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
11 Mark Kozelek: Mark Kozelek
10 BCUC: Ekamhosini
09 Charles Bradley: Black Velvet
08 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
07 Daughters: You Won’t Get What You Want
06 Young Fathers: Cocoa Sugar
05 Palm: Rock Island
04 Shame: Songs Of Praise
03 Kids See Ghosts: Kids See Ghosts 
02 PE Quartet: Cokolwiek
01 Tirzah: Devotion

Adela Kiszka:
37 Panda Bear: A Day With the Homies
36 Objekt: Cocoon Crush
35 A.A.L. (Against All Logic) - 2012 - 2017
34 Rosalía - El Mal Querer
33 Dead Can Dance: Dionysus
32 Let's Eat Grandma: I'm All Ears
31 Guzior: EVIL_THINGS
30 Tim Hecker: Konoyo
29 Sophie: Oil Of Every Pearl's Un-Insides
28 Brockhampton: Iridescence
27 Internet: Hive Mind
26 Kanye West: ye
25 Ross From Friends: Family Portrait
24 Schafter: Hors D'oeuvre
23 Ness Nite: Dream Girl
22 Kacey Musgraves - Golden Hour 21 Gas: Rausch
20 Travis Scott: ASTROWORLD
19 Młody π: Zdycham Powoli Ale Konsekwentnie
18 Kevin Krauter: Toss Up
17 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
16 Tuzza: Fino Alla Fine
15 Car Seat Headrest: Twin Fantasy
14 Amnesia Scanner: Another Life
13 DJ Koze: Knock Knock
12 S4U: Heart 2 Say
11 Octavian: Spaceman
10 VA: LATO W GHETTCIE
09 Nils Frahm: All Melody
08 Julia Holter: Aviary
07 Beach House: 7
06 Blood Orange: Negro Swan
05 Vinyl Williams: Opal
04 Kali Uchis: Isolation
03 Leon Vynehall: Nothing Is Still
02 Low: Double Negative
01 Yves Tumor: Safe In The Hands Of Love

Michał Kołaczyk:
20 Kali Uchis: Isolation
19 Spiritualized: And Nothing Hurt
18 Serpentwithfeet: Soil
17 Marie Davidson: Working Class Woman
16 Against All Logic: 2012-2017
15 Vinyl Williams: Opal
14 Gang Gang Dance: Kazuashita
13 Blood Orange: Negro Swan
12 Kanye West: Ye
11 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
10 Adonis: Wiosenna Ofensywa Nie Trwa Dłużej Niż do Letnich Wakacji
09 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
08 Beach House: 7
07 Pejzaż: Ostatni Dzień Lata
06 Julia Holter: Aviary
05 Tim Hecker: Konoyo
04 Yves Tumor: Safe In the Hands of Love
03 Dj Koze: Knock Knock
02 Low: Double Negative
01 Leon Vynehall: Nothing Is Still

Łukasz Krajnik
30 JPEGMAFIA: Veteran
29 Alex Zhang Huntai: Divine Weight
28 Tomasz Mreńca: Peak
27 Windows96: One Hundred Mornings
26 Dylan Carlson: Conquistador
25 Eartheater: IRISIRI
24 Blood Orange: Negro Swan
23 GAS: Rausch
22 Kids See Ghosts: Kids See Ghosts
21 Against All Logic: 2012-2017
20 MGMT: Little Dark Age
19 Jonny Greenwood: Phantom Thread
18 Sons of Kermet: Your Queen Is A Reptile
17 Mount Eerie: Now Only
16 Kali Uchis: Isolation
15 Low: Double Negative
14 The Voidz: Virtue
13 Yves Tumor: Safe in the Hands of Love
12 Pusha T: DAYTONA
11 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
10 Nine Inch Nails: Bad Witch
09 Kamasi Washington: Heaven and Earth
08 Current 93: The Light is Leaving Us All
07 Kanye West: ye
06 Johan Johannsson: Mandy
05 cv313: analogue oceans
04 Young Fathers: Cocoa Sugar
03 Thought Gang: Thought Gang
02 James Ferraro: Four Pieces For Mirai
01 Channel Tres: Channel Tres

Stanisław Kuczok
28 Yo La Tengo: There's a Riot Going On
27 The 1975: A Brief Inquiry Into Online Relationships
26 Octavian: SPACEMAN
25 The Internet: Hive Mind
24 Bludwork: Painkiller (EP)
23 Drake: Scorpion
22 Hop Along: Bark Your Head Off, Dog
21 Blood Orange: Negro Swan
20 Low: Double Negative
19 Louis Cole: Time
18 DJ Koze: Knock Knock
17 Palm: Rock Island
16 Yves Tumor: Safe In The Hands Of Love
15 S4U: Heart 2 Say
14 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
13 Young Jesus: The Whole Thing Is Just There
12 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
11 Aphex Twin: Collapse (EP)
10 Ariana Grande: Sweetener
09 Jorge Elbrecht: Here Lies
08 Pusha T: Daytona
07 Kali Uchis: Isolation
06 Playboi Carti: Die Lit
05 Skee Mask: Compro
04 Vinyl Williams: Opal
03 Brian Eno & Kevin Shields: The Weight Of History / Only Once Away My Son
02 Leon Vynehall: Nothing Is Still
01 Kanye West: ye

Krzysztof Łaciak:
36 Let’s Eat Grandma: I'm All Ears
35 Baker: Debiasing (EP)
34 Marie Davidson: Working Class Woman
33 Gábor Lázár: Unfold
32 U.S. Girls: In a Poem Unlimited
31 Mitsky: Be The Cowboy
30 Tierra Whack: Whack World
29 DJ Koze: Knock Knock
28 Skee Mask: Compro
27 Pusha T: Daytona
26 Maghreban: 01Deas
25 Rosalía: El Mal Querer
24 Amerie: 4AM Mulholland (EP)
23 Donamarca: Sol De Mi Vida
22 Ariana Grande: Sweetener
21 Tim Hecker: Konoyo
20 Blood Orange: Negro Swan
19 Jacques Greene: Fever Focus (EP)
18 Ross From Friends: Family Portrait
17 Pendant: Make Me Know You Sweet
16 Payroll Giovanni & Cardo Big Bossin Vol. 2
15 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
14 The Internet: Hive Mind
13 A.A.L. (Against All Logic): 2012-2017
12 Leon Vynehall: Nothing Is Still
11 Playboi Carti: Die Lit
10 Hunee: Hunchin' All Night
09 Jon Hopkins: Singularity
08 Anthony Naples: Take Me With You
07 Tirzah: Devotion
06 Lotic: Power
05 Rico Nasty: Nasty
04 Yves Tumor: Safe In The Hands Of Love
03 Robyn: Honey
02 Ness Nite: Dream Girl
01 Gang Gang Dance: Kazushita

Tomasz Skowyra:
30 Ariana Grande: The Sweetener
29 Winter: Ethereality
28 Earl Sweathshirt: Some Rap Songs
27 Shuttle 358: Field
26 Jan Jelinek: Zwischen
25 1975: A Brief Inquiry Into Online Relationships
24 Skee Mask: Compro
23 Kevin Krauter: Toss Up
22 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
21 H.Takahashi: Low Power
20 Palm: Rock Island
19 Kacey Musgraves: Golden Hour
18 VA: Air Texture Vol. VI
17 DJ Koze: Knock Knock
16 RAMZi: Phobiza: Amor Fati Vol. 3
15 Terekke: Improvisational Loops
14 Bludwork: Painkiller (EP)
13 Domenique Dumont: Miniatures De Auto Rhythm
12 Bad Gyal: Worldwide Angel
11 Shinichi Atobe: Heat
10 The Internet: Hive Mind
09 Mr. Fingers: Cerebral Hemispheres
08 Robyn: Honey
07 S4U: Heart 2 Say
06 Vinyl Williams: Opal
05 Kanye West: Ye
04 Playboi Carti: Die Lit
03 Leon Vynehall: Nothing Is Still
02 Pendant: Make Me Know You Sweet
01 Low: Double Negative

Witold Tyczka:
40 Keiji Haino + SUMAC: アメリカドル紙幣よ そのまま横を向いたままでいてくれ 正面からは見られたもんじゃないから (American Dollar Bill - Keep Looking Sideways, You're Too Hideous to Look at Face On)
39 The Body: I Have Fought Against It, but I Can't Any Longer.
38 The Field: Infinite Moment
37 Leon Vynehall: Nothing Is Still
36 Fire!: The Hands
35 Mount Eerie: Now Only
34 Alva Noto: FACT 641 / Unieqav
33 Cloud Nothings: Last Building Burning
32 GAS: Rausch
31 Skee Mask: Compro
30 Deszcz: III
29 Aphex Twin: Collapse EP
28 Thou: Magus
27 Amnesia Scanner: Another Life
26 Èlg: Vu du dôme
25 Against All Logic: 2012 – 2017
24 The Thing: Again
23 Sleep: The Sciences
22 Akio Suzuki & Aki Onda: ke i te ki
21 Daughters: You Won't Get What You Want
20 Julia Holter: Aviary
19 Current 93: The Light Is Leaving Us All
18 Kanye West: ye
17 IDLES: Joy as an Act of Resistance.
16 Westerman: Ark
15 Gábor Lázár: Unfold
14 Pier Luigi Andreoni & Francesco Paladino: Aeolyca
13 Sophie: Oil of Every Pearl's Un-Insides
12 Tim Hecker: Konoyo
11 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
10 Grim: Primary Pulse
09 Oneohtrix Point Never: Age Of
08 Koenji Hyakkei: Dhorimviskha
07 Pusha T: Daytona
06 Autechre: NTS Sessions 1-4
05 Kid, Feral: Live and Let's Die
04 Kids See Ghosts: Kids See Ghosts
03 Car Seat Headrest: Twin Fantasy
02 Yves Tumor: Safe in the Hands of Love
01 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs

Paweł Wycisło:
80 Mid-air Thief: Crumbling
79 Cloud Nothings: Last Building Burning
78 Gábor Lázár: Untold
77 Bruce: Sonder Somatic
76 Domenique Dumont: Miniatures De Auto Rhythm
75 Kevin Gates: Luca Brasi 3
74 Amen Dunes: Freedom
73 Beach House: 7
72 Tim Hecker: Konoyo
71 Chester Watson: Project 0
70 Dedekind Cut: Tahoe
69 G Herbo/Southside: Swervo
68 Shinichi Atobe: Heat
67 Guzior: Evil_Things
66 Beautify Junkyards: The Invisible World
65 Hop Along: Bark Your Head Off
64 Blueface: Famous Cryp
63 Kodie Shane: Young HeartThrob
62 Topdown Dialectic: Topdown Dialectic
61 Robyn: Honey
60 Elysia Crampton: Elysia Crampton
59 Sinjin Hawke & Zora Jones: Vicious Circles (EP)
58 Kali Uchis: Isolation
57 Roc Marciano: Behold a Dark Horse
56 SOB X RBE: GANGIN
55 Vinyl Williams: Opal
54 Skee Mask: Compro
53 Młody π: zdycham powoli ale konsekwentnie (EP)
51 Freddie Gibbs: Freddie
50 Deafheaven: Ordinary Corrupt Human Love
49 Lil Baby/Gunna: Drip Harder
48 Sheck Wes: MUDBOY
47 Ovlov: TRU
46 Payroll Giovanni/Cardo: Big Bossin Vol. 2
45 MIKE: renaissance man
44 S4U: Heart 2 Say
43 Slowthai: RUNT (EP)
42 Future: BEASTMODE 2
41 Hermit and the Recluse: Orpheus Vs. The Sirens
40 1975: A Brief Inquiry Into Online Relationships
39 Leon Vynehall: Nothing Is Still
38 J.I.D: DiCaprio 2
37 Maxo Kream: Punken
36 serpentwithfeet: soil
35 zdechły osa: 123 (EP)
34 KEY/Kenny: 777
33 Kid, Feral: Live And Let's Die
32 Rp Boo: I'll Tell You What!
31 Foxing: Nearer My God
30 Duppy Gun: Mirotape
29 James Ferraro: Four Pieces Of Mirai
28 Smerz: Have Fun (EP)
27 Against All Logic: 2012 - 2017
26 Pro8l3m: Ground Zero
25 Barker: Debiasing (EP)
24 IDLES: Joy as an Act of Resistance
23 Proc Fiskal: Insula
22 Kanye West: ye
21 Pusha T: Daytona
20 Tuzza: Fino Alla Fine
19 Tierra Whack: Whack World
18 Pendant: Make Me Know You Sweet
17 Westerman: Ark (EP)
16 Low: Double Negative
15 Travis Scott: Astroworld
14 Octavian: SPACEMAN
13 YNW Melly: I Am You
12 Kacey Musgraves Golden Hour
11 Car Seat Headrest: Twin Fantasy
10 Amnesia Scanner: Another Life
09 SOPHIE: OIL OF EVERY PEARL'S UN-INSIDES
08 Speedy Ortiz: Twerp Verse
07 ĆpajStajl: Lato W Ghettcie
06 Playboi Carti: Die Lit
05 Yves Tumor: Safe in the Hands of Love
04 Earl Sweatshirt: Some Rap Songs
03 Ashley Monroe: Sparrow
02 03 Greedo: The Wolf of Grape Street
01 Young Jesus: The Whole Thing is Just There

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"