SPECJALNE - Ranking

10 najlepszych płyt 2010

22 stycznia 2011



W ubiegłym roku zrecenzowaliśmy rekordową ilość płyt w historii naszego serwisu, śledziliśmy więc nową muzykę jak nigdy przedtem, niestety nasze wnioski co do jej przyszłości i poziomu bieżących wydawnictw są raczej pesymistyczne. Niemniej nie było aż tak źle, doczekaliśmy się w końcu co najmniej jednego olśniewającego albumu, dubstep się przepoczwarzył i zaczął aspirować do miana wartościowej muzyki, a artyści zainspirowani twórczością Ariela Pinka jak i on sam dostarczyli nam wiele radości, wykwitł chillwave, pojawiło się też wielu muzyków, z którymi wiążemy spore nadzieję na przyszłość. Dość Pan, poniżej dziesięć najlepszych krążków z 2010.


10Lone
Emerald Fantasy Tracks
[Magic Wire]

Kiedy wasz ulubiony abstract-hopowy wykonawca postanawia kupić programy do robienia techno a sprzedać programy do robienia abstract-hopu, możecie czuć się niepewnie. Każdy inny przypadek rodziłby strach i pożogę, zgoda, ale nie ten. Lone to projekt, w którego sygnaturze co by się nie zawierało, jest dobre. I nie "dobre, ale nie tragiczne", tylko palety są jasne a melodie i teksturki wyszukane. Kto o tym wiedział, temu wieść o nowej drodze Matta Cutlera przesłała ciarki drogą rdzeniową.

Tak naprawdę to nie żadna niespodzianka, tylko konsekwencja rave'owo-house'owych inklinacji z wcześniejszych wydawnictw, ich rozwinięcie. Wzięte głównie z Detroit (zarówno wczesna, bezlitosna linia produkcyjna, jak i przejarane, dixoniańskie jamy) kroje perkusyjne ustanawiają tu szkielet dla ekstatycznych plam o pigułkowym rodowodzie i niech mnie, jeśli Emerald Fantasy Tracks to nie najładniejsze pseudo-parkietowe wydawnictwo ostatniego roku czy dwóch. Da się to nawet wkroić do klubowego setu, tylko że oszołomienie czystą błogością może wymknąć się spod kontroli. Stroboskopowa proweniencja z jakiej znamy Cutlera znalazła najbardziej chyba spójną jak dotąd formę. –Mateusz Jędras

recenzja płyty »



09James Blake
CMYK (EP)
[R&S]

Podczas ubiegłorocznych, szaleńczych zasiewów w działce post-dubstepowej, James Blake tkwił na mocnym kleju, gotów w każdej chwili rozwiać jakiekolwiek wątpliwości. Po biurokracji, jak dziwienie się wiekiem młodego producenta, nadeszły sensowne oczarowania, bo remiksy, trzy EP-ki, z czego każda, w ramach pewnych wewnętrznych ustaleń, zabijała ćwieka "w innym stylu". Wraz z CMYK-iem, wydanym nakładem koronnego labela R&S, na przestrzeni czterech utworów dochodzi do gargantuiczności. Forma kolorowych, estetycznych dystrybutorów zamknęła w sobie "jednookich piratów, nieustraszone szelmy i zawadiaków". Pożyczki z R&B, mącenie vocoderem, trzaski, skwierczenia, sub-bbaasy, nagle spowszedniałe handclapy. Eleganckie chiptune'y. Miliony synthowych blipów, lśniących jak monety wrzucane do fontanny. Obywa się bez przyciężkich, eksperymentatorskich proporców, triki same pędzą przed się, bez strat w melodiach, upuszczając bonusy, które i się nie kończą, to się nie nudzą. Pełnowymiarowy Blake na dniach. –Magda Janicka

recenzja płyty »



08Forest Swords
Dagger Paths
[Olde English Spelling Bee]

Matthew Barnes wyskoczył nam w tym roku jak Filip z (nomen omen) konopii i załatwił wiele ważnych spraw: zwrócił uwagę na fakt, że Olde English Spelling Bee to nie żaden przypadek, rozpoczął pochód straszydeł, zaczął używać r’n’b i popu do rzeczy dotąd nieprzystających. Traktowanie Dagger Paths jak jaskółki wymaga jednak konkretnego ujęcia – lata ona naprawdę nisko na tle ciemniejącego z przesilenia nieba, towarzyszy jej zimny, przeszywający wiatr, wszyscy czują, że coś nadejdzie, ale tylko nieliczni świadomie celebrują energię tego niepokoju. Barnes zrobił muzyczną fotografię tych kilku chwil, sprawiając, że nie skwitujemy go prostszymi w swojej kombinatoryce lo-fi-r’n’b, witch housem, ani trudniejszą już hauntologią, niczym takim. Forest Swords to formalnie synteza oryginalna i nie powtórzona. Zasadza się na szkielecie z kroczącej powoli post-punkowej, a momentami wręcz kojarzącej się post-rockowo (pierwszy "Miarches") gitary, wygrywającej piękne, choć proste i zapętlone partie oraz dubowego, głębokiego, ale nie brzmiącego idealnie, jakby "naturalnego" basu. Dopiero wokół tej osi Barnes osadza samplowane ze wspomnianych r’n’b/popowych piosenek wokalizy – spowolnione, zmanipulowane, brzmiące raz jak plemienne zaśpiewy, innym razem jak chwytające i kuszące hymny do tych emocji lawirujących wokół płodności, a czasami nawet po prostu do smutku ("If Your Girl"). Często podkreśla to wszystko miarowe, nieuchronne dudnienie bębnów. Cała zasługa za to wspaniałe słuchowisko leży jednak po stronie talentu i wrażliwości Barnesa, który za pomocą tych dobrze pomyślanych środków, potrafił opisać tułający się bez określanego powodu po świecie, a więc najnaturalniejszy niepokój i wyzyskać jego piękno tak, że mówiąc "słuchowisko", nie umniejszałem "muzyce". –Radek Pulkowski

recenzja płyty »



07Flying Lotus
Cosmogramma
[Warp]

Poszatkowany hip-hop, IDM i micro-house z nieustannym posmakiem jazzu. Cosmogramma, choć okrzyknięta manifestem kolejnego, kuriozalnego podgatunku, zmierza w przeszłość. Nie tylko za sprawą subtelnych, organicznych aranżacji, lecz także przyzywania martwego wydawałoby się etosu. Sprzyja temu forma: dzieła odartego z kontekstu, posługującego się akademicką inteligencją – a nie popularną ostatnio kategorią emocjonalności, żerującą bądź na ekshibicjonizmie, bądź kalkulowanym cynizmie. Z powodu niewielu punktów zaczepienia do Cosmogrammy trzeba wracać, by móc zagłębić się w jej nietuzinkową fabułę. Jeśli odpuścicie po pięciu przesłuchaniach, to jakbyście odstawili na półkę klasyczną powieść, przeczytawszy piętnaście stron. Nie warto.

Na szczęście, fani – z natury abstrakcyjnej – elektroniki zachowali trzeźwy ogląd i nie dali się omamić triumfującej idei "klimaciku", pseudo-artyzmu rejestrowanego w zaciszu domowej sypialni, bo tak jest bardziej lo-fi. Przepraszam najmocniej – "glo-fi". Stąd pozytywny odbiór Cosmogrammy, choć ta nie ma nic wspólnego z "glo-fi", ani "kulturą leaku", która, poza sankcjonowaniem kradzieży, dopuszcza się czegoś gorszego – zabija szacunek do muzyki, wypływający niegdyś, choćby z faktu wydania na nią RZECZYWISTYCH pieniędzy. W dobie tych efemerycznych, corocznych kontinuów (które zamyka niniejszy ranking) – Ellison jest tym, który stoi w opozycji. Artystą, mogącym przetrwać w świadomości względnie szerokiego grona. Z dala od internetu i werdyktu samozwańczych krytyków, w formie całkowicie zindywidualizowanej, Cosmogramma przez długie lata będzie się kręcić w odtwarzaczach melomanów, którym potrzeba czegoś więcej niż muzyki tła.

Pomimo smutnych czasów, Cosmogramma ma szansę osiągnąć u niektórych status Endtroducing. Być może, będą to nawet grona tożsame. Niegdysiejsi fani debiutu Shadowa, czekający na odpowiedni sequel piętnaście lat, dziś – dojrzalsi i bardziej doświadczeni, lecz wciąż wyznający holistyczne podejścia do dzieła – spędzają kolejne godziny, zatapiając się w idealnych współbrzmieniach zwiewnej harfy i kleistego basu. Oczywiście, w międzyczasie sporo się wydarzyło, więc Cosmogramma – choć spoglądająca z tęsknotą w przeszłość – zbudowana jest także z elementów post-Endtroducing: "Do The Astral Plane", wybucha co prawda "żywym" instrumentarium, lecz nieuchronnie przywołuje popową sampleriadę Avalanches, "Satelllliiiiiiiteee" majstruje przy wokalach na modłę Anticonu… i można by tak jeszcze długo, tylko po co? Każdy, kto w skupieniu przestudiował tę "powieść" powie wam, że chodzi raczej o kreację świata, zawiązanie fabuły, prowadzenie bohaterów i styl – a nie o to, że ukazała się na papierze i ma mieniącą się złotem okładkę, na którą bezsprzecznie zasługuje. –Jan Błaszczak

recenzja płyty »



06Uffie
Sex Dreams & Denim Jeans
[Ed Banger]

W czasach kryzysu mainstreamowego popu nie wydaje mi się, aby w tych okolicach miała powstać płyta bardziej kompletna od debiutanckiego longplaya Anny-Catherine Hartley. Sex Dream And Denim Jeans oferuje praktycznie wszystko, czego można oczekiwać od współczesnej muzyki rozrywkowej – "postmodernistyczną żonglerkę cytatów", produkcyjną dbałość o najdrobniejsze nawet detale i artystkę tak charyzmatyczną i prawdziwą, że mimo kontrowersyjnego niekiedy przekazu nie sposób jej tak zwyczajnie, po ludzku, nie lubić. Największe producenckie szychy z Ed Banger Records, pod duchowym przewodnictwem "weterana gry" Mirwaisa, zapewniają tu zestaw fascynujących i pokomplikowanych podkładów, które imponują różnorodnością sampli i pomysłowością. To ostatnie słychać zwłaszcza w numerze tytułowym, którego jakość doceniłem z czasem, ale przecież sam pomysł zaadaptowania szlagieru Velvet Underground do czasów współczesnych to totalnie karkołomne przedsięwzięcie, które nie miałoby prawa bytu gdyby nie charyzma Uffie, która jakoś to wszystko spaja. Na całym albumie artystka o pokomplikowanej biografii stosunkowo często sięga po autotune, ale jej naturalnie słodki głos tylko na tym zyskuje, trochę jak pączek na dodatkowej porcji lukru. O ani jednej z piosenek na Sex Dreams And Denim Jeans nie mogę powiedzieć, żeby była przerysowana – agresywne, imprezowe bangery przeplatają się z uroczo nostalgicznymi balladami i delikatniejszymi kawałkami o wręcz teenpopowym vibie, którymi Hartley totalnie zbiła mnie z pantałyku. Naprawdę, potrzeba niesamowitej świadomości artystycznej i charyzmy, aby zbiór tak różnych od siebie utworów połączyć w fascynującą i spójną całość. Uffie z tej próby wyszła zwycięsko – graty mała, widzimy się na obronie mojego licencjatu. –Kacper Bartosiak

recenzja płyty »



05Tame Impala
Innerspeaker
[Modular]

Ta Det Lugnt był takim kryształkiem, przy którym fraza "orbitowanie bez cukru" zyskiwała całą tęczę nowych znaczeń, skutecznie zastępując uderzenie glukozą w system nerwowy i zaspokajając głód odmiennych doświadczeń. Australijskie antylopy pasą się na tej samej łące a z głośnika płyną dźwięki pełne krokusów, irysów i wijących się storczyków. Może, zgodnie z tym, o czym pisali (na Screenagers) Paweł i Łukasz, nadchodzi nowy prog-rock, lecz skoro uprawiamy wolną miłość, możemy obdarzyć nią także tych wszystkich sunących mleczną drogą hipisów. Choć to kraina nietoperzy, my możemy się zatrzymać, przewodząc międzysynaptyczny impuls z On Patrol, Platoon, czy Skit I Allt. Jako element tego fraktalu Innerspeaker nie razi nadkwasotą, lecz nie nuży także brakiem lekko fantasmagorycznej faktury. Do tego stopnia ulegam mirażom o jakimś zapomnianym albumie Dungen, aż chciałem napisać, że skoro już jesteśmy w Szwecji, to byłby to idealny podkład pod fragmenty Farväl Falkenberg i nurzanie się w przejrzystych strumieniach wśród lodowcowych głazów i majowych jaśminów. No, ale oprzytomniałem. Trip skończony. –Wawrzyn Kowalski

recenzja płyty »



04Ariel Pink's Haunted Graffiti
Before Today
[4AD]

Jedyny zarzut wobec Before Today, z którym trudno byłoby mi się nie zgodzić, to, że mogłaby być kompozycyjnie jeszcze lepsza – nie przemawiają tu argumenty typu "dekadę temu to on dopiero nagrywał muzykę". No tak, stworzył Pink hen dawno temu dziesiątkowe dzieło sztuki, a także jedną z najfajniejszych kolekcji post-lo-fi wariacji na temat lat sześćdziesiątych, jaką dane mi było wrzucić na słuchawki. Była też taka płytka ze śmieszną okładką, którą zapuściłem pewnej nocy jadąc samochodem przez Los Angeles, ku spodziewanej szarży metafizyki. Ale te płyty już istnieją i nie chciałbym, żeby Haunted Graffiti zawracało sobie głowę próbami powielaniem nawet tak znamienitych wzorców. Wolałbym za to, by Pink wreszcie mógł zarobić trochę dolara na swojej twórczości, pojawić się w telewizji, przyjechać do Polski. Waitaminute. Nawet przy pierwszym kontakcie z Worn Copy ciekaw byłem, jak zabrzmiałyby te kawałki w trójwymiarze, ale nie dlatego, by czegoś im brakowało – podążenie w relatywne hi-fi wydawało mi się po prostu jedynym sposobem, aby artysta mógł "pozostać relewantnym" (I'm looking at you, HR) i nie zatracić przy tym swojej jakże oryginalnej tożsamości. Opinii jest wiele, ale Before Today to dla mnie przepiękna, uzależniająca i kompletna realizacja powyższego planu; odświeżający powrót i krok w przód pod każdym możliwym względem. –Patryk Mrozek

recenzja płyty »



03Rangers
Suburban Tours
[Olde English Spelling Bee]

Joe Knight, obok Barnesa, zapewnił nam w tym roku największą dawkę onirycznych doznań – wciągających i ryjących banię równie mocno, jak Koksu Pawłowi z Gryfic. Nie wiem o jakich dokładnie przedmieściach Knight opowiada, ale na pewno było tam mnóstwo opuszczonych torów, stara kopalnia węgla, przepalone żarówki, wybite szyby i okazjonalnie żywe trupy. I spadła tam bomba przedwczoraj... Wiem, że na okoliczność podsumowania powinienem przywołać konteksty, opowiedzieć jeszcze raz o ciekawym patencie na Suburban Tours i odwołać do Ariela Pinka, a nie jakieś obrazeczki smażyć, ale o tym wszystkim przeczytacie w każdym tekście po angielsku, który płytę opisuje. Jeśli jednak nie czytacie angielsku, to możemy streścić w ten sposób: jeżeli z dwóch najczęściej opisywanych w tym roku przez Porcys nurtów, mniej interesuje Was ten powiązany z Bundickiem, którego nazwy nie mogę sobie teraz przypomnieć, jest duża szansa, że te post-apokaliptyczne wizje będą Waszą płytą roku. –Filip Kekusz

recenzja płyty »



02Erykah Badu
New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh)
[Universal Motown]

Całe szczęście, że Badu popłynęła ponownie w bardziej introwertyczno-relacyjne rejony, bo trochę łatwiej powinno mi się pisać, skoro jako fan mainstreamowego popu zwykle nie zwracam większej uwagi na przesłanie w muzyce popularnej. A jednak wcale nie jest mi łatwiej, bo mówimy o soulu, w którego naturę liryczna i osobista ekspresja jest wpisana z definicji, więc ignorowanie znaczeń i kontekstów jest nieco absurdalne. Łatwiej mi się myśli i opiniuje o pierwszej New Amerykah, jak i chyba setkom krytyków na świecie. W końcu cóż jest łatwiejszego od pisania o niepokojach późnej nowoczesności, które odbijają się w tekstach i beatach.

Tym razem wprost przeciwnie, dominuje analogowość, teksty o relacjach i emocjach, intymność. Ta zachowawczość zaskoczyła mnie początkowo najbardziej, bo jednak należę do tej grupy świeżych fanów Badu, którzy zachwycili się artystką dopiero przy okazji poprzedniego albumu. Dziś, kiedy wreszcie cenię Baduizm najbardziej ze wszystkich nagrań artystki (najprostsza i najbogatsza w świetnie skomponowane utwory), wytykam sobie jednocześnie hipokryzję w podejściu do odbioru nowej muzyki w ogóle i niczym nieograniczoną jej konsumpcję. Każda płyta z mojej czołówki roku wnosi coś nowego do popu, ale przez pogoń za świeżością zdarza mi się ignorować muzykę, która oferuje wysoki poziom kompozycji, trzymając się najlepszych tradycji w muzyce – tylko dlatego, że nie jest wystarczająco innowacyjna. W ten sposób ja, czy inni fani nowej muzyki, zastępujemy być może swoje potrzeby konsumowania przedmiotów, potrzebą konsumowania ogromnych ilości muzyki. Nie chcę popaść tutaj w wielką krytyczną refleksję na temat tego, co robimy na Porcys albo co czasami robią niektórzy nasi czytelnicy, ściągający 20 płyt tygodniowo (albo nawet singli, które sam preferuję, przeznaczonych do zachwytu instant lub przeżucia i wyplucia) i czujący potrzebę o każdej posiadać swoją opinię, tym bardziej że ten temat wydaje się już nieco przegadany. Warto jednak zastanowić się, czy nadal rzeczywiście słuchamy, czy już tylko konsumujemy.

Być może jednak problem leży gdzie indziej – kiedy pierwsza New Amerykah zmobilizowała do ekspresji błyskotliwych komentarzy, Return Of The Ankh chyba nie wywołała reakcji na taką skalę. W końcu na forum publicznym chętniej zwykle wykrzykujemy swoje opinie na temat Wikileaks, niż opowiadamy o poczuciu bezpieczeństwa w naszych związkach.

Tym razem Badu w nowoczesność wchodzi z większym bagażem tradycji. Nigdy nie naładowała swojej płyty do tego stopnia muzycznymi cytatami, a więc może nadal zajmuje się opisywaniem niepokojów współczesnego świata (w tym standardowych pytań o autorstwo i kondycję kreatywności), tylko jego drugiej, cichszej strony. Dość powiedzieć, że wychwalane "Turn Me Away (Get MuNNY)" nie jest żadnym niewinnym samplowaniem Sylvii Striplin, ale w bardziej konserwatywnych kategoriach zahacza o cover, a podkradanie Macci chyba zamyka temat, który może już został prawie wyczerpany w szlagierze Milky. W każdym razie, kiedy myślę o współczesnym świecie, zderzają mi się w głowie dwa na pozór oddzielne jego aspekty. Z jednej strony – świat ponadnarodowych newsów, głośnych zaangażowanych komentarzy z niepokojem opisujących zagrożenia dla globu oraz euroamerykańskiej kultury i cywilizacji, świat niemożliwych do wyrażenia osobistych wątpliwości w świecie globalnej, korporacyjnej informacji i jej konsumpcji. Tuż obok nich istnieją własne, malutkie narracje zajętej sobą jednostki, próbującej walczyć o spokój swojego mikroświata, tym silniej, im staje się on globalny, w którym coraz mniej otrzymuje jasnych drogowskazów, także w relacjach międzyludzkich. Na dwóch New Amerykah te dwie wizje świata wydają się nieustannie przenikać i ścierać, czego dowodzi powstanie piosenek w tym samym czasie i właśnie dlatego ciężko rozpatrywać jedną w oderwaniu od drugiej. Jeśli druga z nich dotyczy raczej domowego zacisza, to nawet przestają zastanawiać dosłowne cytaty – także w przestrzeni prywatnej, chętniej niż w publicznej, nucimy bez końca swoje ulubione piosenki. –Kamil Babacz

recenzja płyty »



01Toro Y Moi
Causers Of This
[Carpark]

Wiecie jak się tworzy wybitne albumy? Pisze się, dajmy na to jedenaście wybitnych piosenek i się je nagrywa. Niektórzy lubią dorzucić jakieś przysłowiowe "Fitter, Happier" (nie cytuję przysłowia z powodu jego niecenzuralności). Z jakiegoś powodu realizacja takiego planu okazuje się kompletnie niewykonalna dla prawie wszystkich artystów nagrywających w ostatnich kilku latach. Causers Of This wypada zatem trochę anachronicznie – to album złożony wyłącznie z wybitnych utworów. Każda z melodii, które Chaz Bundick napisał na ten album to świetna melodia. Pierwszy track – świetny, drugi track – świetny, jedenasty – świetny. W zeszłym roku nikt inny nie zamieścił jedenastu wybitnych piosenek na swojej płycie, zatem, tadam – oto album roku. Można się rozejść, nie ma tu czego oglądać.

Jeśli jednak nalegacie... Chaz Bundick powiedział, że jego trzy ulubione albumy to Loveless, Pet Sounds i Donuts. Pierwszy paragraf umiejscawia Causers w tradycji klasyków petsoundsowskich, ale album ma też dużo wspólnego z arcydziełem My Bloody Valentine. Powiedzmy sobie szczerze – to nie jest zróżnicowana płyta. Nie ma tu wielkiej rozmaitości w użytych środkach, tempach, nastroju. Te melancholijne piosenki wręcz zlewają się w jedno, dopiero dwa ostatnie kawałki pozwalają sobie na skoczność bardziej eksponując taneczny aspekt Toro Y Moi. "Freak Love" tak bardzo rozmazuje się w obrazie całości, że można nawet nie zauważyć tego utworu. O to chodzi, Causers Of This to monolityczna całość, płyta jako miejsce, gdzie spędza się czas, cały mikrokosmos, w którym egzystują sobie te wszystkie charakterystyczne elementy wyhodowane przez studyjnego geeka Bundicka. Jego sample z r'n'b, inspirowane hip-hopem bity, duuuuużo ewokacji wody i plaży, jego chłopięcy głos. Po pierwszym przesłuchaniu dokładnie wiadomo z czego składa się ta muzyka.

Ale potem zauważasz szczegóły! Są tutaj takie momenty, nawet nie utwory, kiedy odwraca się głowę w stronę głośników i otwiera szeroko oczy. "Thanks Vision" zaczyna się w tym samym punkcie co niemal wszystko na Causers, ale leniwa melancholia rozkwita w być może najbardziej chwytliwy motyw płyty – niemal katartyczny fragment "I never wanted to be never understanding / Learning comprehension / Leaving everyone / Wondering where they went / Doesn't matter does it", Bundick przestaje na moment być taki zahukany, napięcie rośnie a ostatni wers zmienia się w prawie rapową mantrę. Dość smutna ballada "Fax Shadow" cudnie korzysta z próbek – wsamplowane wokale pocieszają tutaj przybitego Chaza i pozwalają się pod sobą schować. Oczywiście można też po prostu puszczać sobie w kółko "Blessę", sprytnie umieszczony na początku najbardziej przystępny utwór, który napisałby Panda Bear, gdyby rzeczywiście potrafił pisać popowe klasyki ("Blessa" sprawia, że "My Girls" spuszcza oczy i idzie do kąta). Szkoda jednak nie obczaić co dzieje się dalej, jak mówiłem – jedenaście wybitnych tracków, kto da więcej? –Łukasz Konatowicz

recenzja płyty »


Listy indywidualne:


Kamil Babacz:
29 Javiera Mena: Mena [Unión Del Sur]
28 Robyn: Body Talk [Konichiwa]
27 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
26 Ikonika: Contact, Love, Want, Have [Hyperdub]
25 Hackman: More Than Ever (EP) [Pattern]
24 Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]
23 James Blake: Klavierwerke (EP) [R&S]
22 Diogenes Club: 979 (EP) [Urban Torque]
21 Violens: Amoral [Static Recital]
20 Jazzpospolita: Almost Splendid [Ampersound]
19 Body Language: Social Studies (EP) [white label]
18 Microexpressions: Deep Snow (EP) [white label]
17 Jacuzzihidive: Night Creatures (EP) [Transient Legendary]
16 Future Trends: Dangers Of The Night [bandcamp.com]
15 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
14 Panda People: Secret Pleasure (EP) [Disky]
13 José James: Blackmagic [Brownswood]
12 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
11 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
10 Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
09 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
08 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
07 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
06 Erykah Badu: New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh) [Universal Motown]
05 Meg: Maverick [Universal]
04 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
03 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
02 Oriol: Night And Day [Planet Mu]
01 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]


Kacper Bartosiak:
30 Lindstrom & Christabelle: Real Life Is No Cool [Smalltown Supersound]
29 Qurious: Planet Plant [bandcamp.com]
28 John Roberts: Glass Eights [Dial]
27 Whirl: Distressor [Katorga Works]
26 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
25 Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]
24 Scuba: Triangulation [Hotflush]
23 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
22 Panda People: Secret Pleasure (EP) [Disky]
21 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
20 Microexpressions: Deep Snow (EP) [white label]
19 Superchunk: Majesty Shredding [Merge]
18 Emeralds: Does It Look Like I'm Here [Editions Mego]
17 Big Boi: Sir Lucious Left Foot [Def Jam]
16 Samps: Samps (EP) [Mexican Summer]
15 Violens: Amoral [Rough Trade]
14 Speculator: Lifestyle [Leaving]
13 Curren$y: Pilot Talk 2 [DD172 / BluRoc]
12 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
11 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
10 Erykah Badu: New Amerykah Pt. 2 [Universal Motown]
09 Teengirl Fantasy: 7AM [Merok / True Panther]
08 Coyote Clean Up: Double Trouble Doo Doo Bubble [Afternoons Modeling]
07 John K.: Lost In The Beat [white label]
06 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
05 Infinite Body: Carve Out The Face Of My God [Post Present Medium]
04 Diogenes Club: Versailles EP/ 979 EP [Urban Torque]
03 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
02 Uffie: Sex Dreams & Denim Jeans [Ed Banger]
01 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]


Jan Błaszczak:
20 Magic Lantern: Platoon [Not Not Fun]
19 Kristen: Western Lands [Lado ABC]
18 Curren$y: Pilot Talk [DD172 / BluRoc]
17 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
16 The Ex: Catch My Shoe [Ex]
15 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
14 Ed Wood: Anal Animal [Lado ABC]
13 Nachtmystium: Addicts: The Black Meddle Pt. 2 [Century Media]
12 James Blake: Klavierwerke (EP) [R&S]
11 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
10 Erykah Badu: New Amerykah Part Two (Return of the Ankh) [Universal Motown]
09 Ted Leo And The Pharmacists: Brutalist Bricks [Matador]
08 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]
07 Curren$y: Pilot Talk II [Roc-A-Fella]
06 Cieślak I Księżniczki: Cieślak I Księżniczki [My Shit In Your Coffee]
05 Big Boi: Sir Lucious Left Foot: The Son Of Chico Dusty [Def Jam]
04 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
03 Twilight: Monument To Time End [Southern Lord]
02 Sufjan Stevens: The Age Of Adz [Asthmatic Kitty]
01 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]


Ryszard Gawroński:
36 Ted Leo: The Brutalist Bricks [Matador]
35 Best Coast: Crazy for You [Mexican Summer]
34 Cieślak i Księżniczki: Cieślak i Księżniczki [My Shit in Your Coffee]
33 Freeway & Jake One: The Stimulus Package [Rhymesayers]
32 Mosca: Square One [Night Slugs]
31 Smoke DZA: George Kush Da Button [Cinematic]
30 Matthew Dear: Black City [Ghostly]
29 John K.: John [white label]
28 Jazzpospolita: Almost Splendid [Ampersand]
27 How to Dress Well: Love Remains [Lefse]
26 Clive Tanaka y Su Orquesta: Jet Set Siempre No. 1 [Tall Corn Music]
26 Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
24 Four Tet: There Is Love in You [Domino]
23 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
22 James Blake: The Bells Sketch [R&S]
21 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
20 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
19 Daughters: Daughters [Hydra Head]
18 James Ferraro: Last American Hero [Olde English Spelling Bee]
17 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
16 Oriol: Night and Day [Planet Mu]
15 Superchunk: Majesty Shredding [Merge]
14 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
13 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
12 Curren$y: Pilot Talk II [DD172 / BluRoc]
11 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
10 Curren$y: Pilot Talk [Roc-A-Fella]
09 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]
08 James Blake: Klavierwerke (EP) [R&S]
07 Wavves: King of the Beach [Fat Possum]
06 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
05 Toro Y Moi: Causers of This [Carpark]
04 Joy Orbison: The Shrew Would Have Cushioned the Blow EP [Aus]
03 Pill Wonder: Jungle/Surf [Underwater Peoples]
02 Erykah Badu: New Amerykah Part Two: Return of the Ankh [Universal Motown]
01 The Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]


Michał Hantke:
20. Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
19. Actress: Splazsh [Honest Jon's]
18. Emeralds: Does It Look Like I'm Here? [Editions Mego]
17. Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
16. Warpaint: The Fool [Rough Trade]
15. Sleigh Bells: Treats [N.E.E.T.]
14. Pantha Du Prince: Black Noise [Rough Trade]
13. Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
12. Caribou: Swim [Merge]
11. Javelin: No Mas [Luaka Bop]
10. Les Savy Fav: Root For Ruin [Frenchkiss]
09. Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
08. Sufjan Stevens: The Age Of Adz [Asthmatic Kitty]
07. Beach House: Teen Dream [Sub Pop]
06. Erykah Badu: New Amerykah Part Two: Return Of The Ankh [Universal Motown]
05. Oneohtrix Point Never: Returnal [Editions Mego]
04. Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
03. Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
02. Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]
01. Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]


Mateusz Jędras:
25 Warpaint: The Fool [Rough Trade]
24 Jefre Cantu-Ledesma: Love Is A Stream [Type]
23 Niechęć: Niechęć (EP) [white label]
22 Serena Maneesh No 2: Abyss In B Minor [4AD]
21 Victoire: Cathedral City [New Amsterdam]
20 Clive Tanaka y su Orquesta: Jet Set Siempre 1º [Tall Corn Music]
19 Erykah Badu: New Amerykah [Universal Motown]
18 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
17 Nico Muhly: I Drink The Air Before Me [Decca]
16 Uffie: Sex Dreams And Denim Jeans [Ed Banger]
15 Daughters: Daughters [Hydra Head]
14 Gala Drop: Gala Drop [white label]
13 Fun Years: God Was Like, No [Barge]
12 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
11 Body Language: Social Studies (EP) [white label]
10 Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
09 Robyn: Body Talk [Konichiwa]
08 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
07 Ty Segall: Melted [Goner]
06 Steve Reich: Double Sextet / 2x5 [Nonesuch]
05 Keith Fullerton Whitman: Disingenuity b/w Disingenuousness [Pan]
04 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
03 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
02 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [OESB]
01 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]


Filip Kekusz:
25 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [My Music]
24 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
23 Teielte: Homeworkz [U Know Me]
22 Guido: Anidea [Punch Drunk]
21 Cut Chemist: Sound Of The Police [Ninja Tune]
20 Shad: TSOL [Black Box]
19 Jaga Jazzist: One-Armed Bandit [Ninja Tune]
18 Janelle Monáe: The ArchAndroid [Bad Boy]
17 Big Boi: Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty [Bad Boy]
16 Violens: Amoral [Rough Trade]
15 Foreign Exchange: Authenticity [F&E Music]
14 Erykah Badu: New Amerykah Pt. 2: Return Of The Ankh [Universal Motown]
13 Das Racist: Shut Up, Dude [Mad Decent]
12 Son Lux: Weapons (EP) [Anticon]
11 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]
10 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
09 Die Antwoord: $O$ (Revised Version) [Sony]
08 Zola Jesus: Stridulum (EP) [Sacred Bones]
07 Scuba: Triangulation [Hotflush]
06 Gonjasufi: A Sufi And A Killer [Warp]
05 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]
04 Grimes: Halfaxa [Arbutus]
03 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
02 Matthew Dear: Black City [Ghostly]
01 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]


Łukasz Konatowicz:
36 Guido: Anidea [Punch Drunk]
35 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
34 Deerhunter: Halcyon Digest [4AD]
33 Robyn: Body Talk [Konichiwa]
32 YahZarah: The Ballad Of Purple St. James [FE Music]
31 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
30 No Age: Everything In Between [Sub Pop]
29 Land Of Talk: Cloak And Cipher [Saddle Creek]
28 Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
27 Kylesa: Spiral Shadow [Season Of Mist]
26 Jaga Jazzist: One-Armed Bandit [Ninja Tune]
25 Freeway & Jake One: Stimulus Package [Rhymesayers]
24 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]
23 Jazzpospolita: Almost Splendid [Ampersand]
22 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
21 Curren$y: Pilot Talk [Roc-A-Fella]
20 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
19 Alcest: Écailles De Lune [Prophecy]
18 Warpaint: The Fool [Rough Trade]
17 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
16 Dungen: Skit I Allt [Subliminal Sounds]
15 Class Actress: Journal Of Ardency (EP) [Terrible]
14 Emeralds: Does It Look Like I'm Here [Editions Mego]
13 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
12 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
11 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
10 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
09 Diogenes Club: 979 (EP) [Urban Torque]
08 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
07 Nite Jewel: Am I Real? (EP) [Gloriette]
06 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
05 John K.: Lost In The Beat [white label]
04 Violens: Amoral [Rough Trade]
03 Microexpressions: Deep Snow (EP [white label]
02 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
01 Toro Y Moi: Causers of This [Carpark]


Wawrzyn Kowalski:
20 Caribou: Swim [Merge]
19 White Lung: It’s The Evil [Deranged]
18 James Ferraro: Last American Hero [Olde English Spelling Bee]
17 Oneohtrix Point Never: Returnal [Editions Mego]
16 Barn Owl: Ancestral Star [Thrill Jockey]
15 Agalloch: Marrow Of The Spirit [Profound Lore]
14 Marnie Stern: Marnie Stern [Kill Rock Stars]
13 Kemialliset Ystävät: Ullakkopalo [Fonal]
12 Electric Wizard: Black Masses [Rise Above]
11 Dungen: Skit I Allt [Subliminal Sounds/Mexican Summer]
10 Infinite Body: Carve Out The Face of My God [Post Present Medium]
09 Deerhunter: Halcyon Digest [4AD]
08 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
07 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
06 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
05 Forest Swords: Daggers Paths [Olde English Spelling Bee]
04 Twilight: Monument To Time End [Southern Lord]
03 Sufjan Stevens: The Age Of Adz [Asthmatic Kitty]
02 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]
01 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]


Krzysztof Michalak:
30 Microexpressions: Deep Snow (EP) [white label]
29 Jazzpospolita: Almost Splendid [Ampersand]
28 YahZarah: The Ballad Of Purple St. James [FE Music]
27 Smoke DZA: George Kush Da Button [Cinematic]
26 Cieślak i Księżniczki: Cieślak i Księżniczki [My Shit In Your Coffee]
25 Big Boi: Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty [Def Jam]
24 José James: Blackmagic [Brownswood]
23 Scuba: Triangulation [Hotflush]
22 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
21 Curren$y: Pilot Talk [Roc-A-Fella]
20 Jaga Jazzist: One-Armed Bandit [Ninja Tune]
19 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
18 Big K.R.I.T. - K.R.I.T. Wuz Here [Cinematic]
17 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
16 Freeway & Jake One: Stimulus Package [Rhymesayers]
15 Meg: Maverick [Universal]
14 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
13 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
12 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
11 John Zorn: The Goddess: Music for the Ancient of Days [Tzadik]
10 Curren$y: Pilot Talk II [DD172 / BluRoc]
09 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
08 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
07 Oriol: Night And Day [Planet Mu]
06 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
05 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
04 Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]
03 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
02 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]
01 Erykah Badu: New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh) [Universal Motown]


Patryk Mrozek:
25 James Blake: Klavierwerke EP [R & S]
24 Class Actress: Journal Of Ardency EP [Terrible]
23 Best Coast: Crazy For You [Mexican Summer]
22 Grovesnor: The Soft Return [Lo]
21 Ty Segall: Melted [Goner]
20 Rick Ross: Teflon Don [Maybach]
19 Cloud Nothings: Turning On EP [Carpark]
18 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
17 Harlem: Hippies [Matador]
16 Infinite Body: Carve Out The Face Of God [Post Present Medium]
15 Maserati: Pyramid Of The Sun [Temporary Residence]
14 Violens: Amoral [Rough Trade]
13 Uffie: Sex Dreams And Denim Jeans [Ed Banger]
12 Ali Farka Touré & Toumani Diabaté - Ali And Toumani [World Circuit]
11 Deerhunter: Halcyon Digest [4AD]
10 Big Boi: Sir Lucious Left Foot: The Son Of Chico Dusty [Def Jam]
09 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
08 Curren$y: Pilot Talk II [DD172]
07 Kisses: Kisses [This Is Music]
06 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]
05 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
04 Erykah Badu: New Amerykah Part Two: Return of the Ankh [Universal]
03 Sharon Jones & The Dap Kings: I Learned The Hard Way [Daptone]
02 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
01 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]


Radek Pulkowski:
30 Mi Ami: Steal Your Face [Thrill Jockey]
29 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
28 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
27 James Blake: The Bells Sketch [Hessle Audio]
26 James Ferraro: Last American Hero [Olde English Spelling Bee]
25 Sotaisei Riron: Synchroniciteen [Mirai]
24 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
23 Meg: Maverick [Universal]
22 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
21 Strong Arm Steady: In Search Of Stoney Jackson [Stones Throw]
20 Greatest Hits: Danse Pop [Olde English Spelling Bee]
19 Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]
18 Jazzpospolita: Almost Splendid [Ampersand]
17 Autre Ne Veut: Autre Ne Veut [Olde English Spelling Bee]
16 Samps: Samps (EP) [Mexican Summer]
15 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
14 Curren$y: Pilot Talk II [DD172 / BluRoc]
13 James Blake: Klavierwerke (EP) [R&S]
12 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
11 Deerhunter: Halcyon Digest [4AD]
10 Curren$y: Pilot Talk [Roc-A-Fella]
09 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
08 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
07 Jaga Jazzist: One-Armed Bandit [Ninja Tune]
06 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
05 Flying Lotus: Cosmogramma [Warp]
04 Violens: Amoral [Rough Trade]
03 Erykah Badu: New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh) [Universal Motown]
02 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
01 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]


Andrzej Ratajczak:
10 Matthew Dear: Black City [Ghostly]
09 Microexpressions: Deep Snow (EP) [white label]
08 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
07 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
06 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
05 Uffie: Sex Dreams And Denim Jeans [Ed Banger]
04 Julian Lynch: Mare [Olde English Spelling Bee]
03 Forest Swords: Dagger Paths [Olde English Spelling Bee]
02 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
01 Toro Y Moi: Causers of This [Carpark]

Wojciech Sawicki:
20 Deerhunter: Halcyon Digest [4AD]
19 Microexpressions: Deep Snow (EP) [white label]
18 Uffie: Sex Dreams and Denim Jeans [Ed Banger]
17 James Ferraro: Last American Hero [Olde English Spelling Bee]
16 Tame Impala: Innerspeaker [Modular]
15 Wavves: King Of The Beach [Fat Possum]
14 Erykah Badu: New Amerykah Part Two (Return Of The Ankh) [Motown]
13 Furia Futrzaków: Furia Futrzaków [MyMusic]
12 Curren$y: Pilot Talk II [DD172 / BluRoc]
11 Ariel Pink's Haunted Graffiti: Before Today [4AD]
10 Foreign Exchange: Authenticity [FE Music]
09 Panda People: Secret Pleasure (EP) [Disky]
08 Meg: Maverick [Universal]
07 Lone: Emerald Fantasy Tracks [Magic Wire]
06 Oriol: Night And Day [Planet Mu]
05 James Blake: CMYK (EP) [R&S]
04 Diogenes Club: Versailles (EP) [Urban Torque]
03 El Guincho: Pop Negro [Young Turks]
02 Rangers: Suburban Tours [Olde English Spelling Bee]
01 Toro Y Moi: Causers Of This [Carpark]

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie