INNE - PORCAST

Rychu Peja feat. Charlie P.
"Tak Bardzo Chcę"

Nadal nie skompletowaliście utworów do borysowego felietonu sprzed 3 lat? Kawałki Kaiser Chiefs okazały się niedostępne, bo nikt nie pamięta, co to Kaiser Chiefs, czas nagli a kasa na lilie się "upłynniła"? W tym "specjalnym" dniu Porcys po raz kolejny idzie w sukurs prawdziwym jebakom.

Jakkolwiek to nie zabrzmi w kontekście opisywanego kawałka, Rysiek się nie pierdoli (spójrzcie na okładkę). Gdybym miał ambicję bycia plejerem, jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia byłoby, żeby Peja mógł być jakimkolwiek drogowskazem – rachityczny szczur w za dużej bejsbolówce, wysuszony jak śliwka, "kogo on chce oszukać". Dziś sprawy nieco się zmieniły, Rychu to zawodnik pełną gębą (spójrzcie na okładkę), choć podejrzewam spory rozstrzał jeśli chodzi o target. W zasadzie pole do popisu ludzi piszących o "Tak Bardzo Chcę" zamyka lapidarna notka samego bohatera (lirycznego) przy klipie. Ale z drugiej strony Peja nie chciał jazdy hip hopolo, a jednak kawałek dziarsko pocina na pianinku z najgorszych power ballad Bon Jovi, a linia power gitary, w zwrotce antycypuje chwacki power refren, i wierzcie mi, it's gonna be legen(wait for it)dary! W ogóle – koleś chciał zrobić cover Andrzeja Zauchy! Przerasta to mnie i wasze partnerki, którym dziś puścicie ten utwór. Ultra wersy jak piersi Anna Mucha: "dla wszystkich zwariowanych wariatek", "przysięgam, w chuja nie walę" oraz "pierwszy seks poczekam, warto". Słodki Jezu, mój system wartości odleciał rotflocopterem, pytanie czy Obrońcy Hardkoru byliby w stanie się podnieść po takim przygwożdżeniu przez rzeczywistość, bo w tym kontekście odwieczna debata młodocianych odbiorców krajowych "czym różni się hip-hop od rapu" schodzi na drugi plan. A wszystko, jak zwykle, dzięki sile prawdziwej miłości.

Łukasz Łachecki    
14 lutego 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019