INNE - PORCAST

Rotofobia
"Muszę Już Iść"

O Rotofobii zrobiło się głośno za sprawą konkursu dla młodych kapel "Ekspresowy Start" w świętej pamięci Trójkowym Ekspresie. W finałowej rozgrywce w szranki stanęły tam również takie tuzy rodzimego niezalu jak Hariasen, Less Is More i Lili Marlene. Chwilę po niewygraniu owego plebiscytu Rotofobia zniknęła ze sceny, by jakiś czas temu (yhm, w lipcu) – już w rozszerzonej bo trój- a nie dwuosobowej wersji – powrócić, z domowej roboty EPką. No i co tam? Popatrzmy – na stronie oficjalnej zespołu odważna deklaracja, że "dla Sebastiana B, hipnotyzującego, charyzmatycznego lidera zespołu rockandroll to nie tylko muzyka, to sposób na życie i wyrażenie samego siebie w każdej chwili, na scenie i poza nią". Hyhy, dowcipnisie z tych panów pierwszorzędni – chwilę później określają się jako "współtwórcy warszawskiej sceny indie". Zresztą jeśli jako "scenę indie" rozumieć zespoły o "emo"-polandowych wokalach, dziarsko naśladujące Interpolowe gitary jak i strojące i fryzujące się w Strokes’owe uniformy, to coś racjonalnego w powyższym stwierdzeniu będzie się kryło. Nie jestem przeciwnikiem tych czterech kompozycji, ale otoczka grupy jak i stylistyka jak i teksty (ten "Warszawy" pod koniec wręcz kuriozalny, polecam) skutecznie dewastują ich potencjał. 15 lat temu poznałem za sprawą jednej z kreskówek złotą zasadę – co jest lepsze od naleśnika z dżemem? Dwa naleśniki z dżemem. Przekładanie tej logiki na nie-kulinarną rzeczywistość jest jednak zgubne – dwa zespoły grające indie nie muszą być w sumie lepsze od jednego zespołu grającego indie.

posłuchaj »

Jędrzej Michalak    
26 listopada 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019