INNE - PORCAST

Reni Jusis
"Motyle"

Uwaga: tekst zagłębia się w meandry polskiego przemysłu rozrywkowego, czytelnicy o słabych nerwach proszeni są o opuszczenie pierwszego akapitu.

Gdzieś między imprezami promującymi nowe odtwarzacze mp3, pokazami mody polskich krawców, przepraszam "projektantów", a wywiadami z Jackassią, tak "ostrymi", że podcinają gałąź ewolucji zwaną "człowiek rozumny", na której notabene wszyscy siedzimy, znajduje Renia chwilkę by nagrać nowy kawałek do Sopotu. Cóż to będzie za festyn proszę państwa! Zacisnąłem zęby na parapecie i przesłuchałem wszystkie kawałki biorące udział w konkursie o bursztynowego słowika – śmiem twierdzić, że zwycięzca powinien dostać tę zaszczytną nagrodę… prosto między oczy, z mocnego zamachu. Na tle pretendentów, nowy numer piosenkarki pochodzącej z naszej rodzimej riwiery (pismo "Świat Tuningu" dowodzi, iż Mielno w porze letniej odznacza się największym zagęszczeniem spojlera na metr kwadratowy) jawi się jako światełko w tunelu, tylko przez grzeczność nie nazywanego wychodkiem. Między nami mówiąc wskazówka drgnęła mi jeszcze przy kawałku niejakiego Feel – jednego z tych zespołów których talent obradza niczym swoisty kwiat paproci w noce przeróżnych festiwali i eliminacji do Eurowizji, ewentualnie mignie na ekranie telewizora podczas teleekspresu. Za serce ujęła mnie wakacyjna lekkość zaprezentowanej przez nich melodii, za uszy ujął i potargał creedowy wokal dzięki czemu możemy mówić co najwyżej o zjawisku goodshitu.

Nowa Reni pojawia się na naszych łamach niemal w ramach nagrody pocieszenia. Co najmniej porcast należał się jej za występ na Fryderykach, wycięty z relacji przez bliżej nie określonych dupogłowych śmierdzimajtków. "Motyle" reprezentują kurs wyznaczony przez zeszłoroczny Magnes. W dziedzinie motoryki karty tasuje i rozdziela przyzwoity motyw basu, dość nierozsądnie przerywany nieznośnie sztampowym pitu-pitu akustyka na krótko przed wejściem refrenu. Rusałkowy wokal i gustowne wysiłki syntezatora dozują solidną treść melodyczną, rokującą nadzieje, iż siedząc na fotelu w jednej z wzorcowych poczekalni "urozmaiconej" komercyjnym radiem i kolorowym periodykiem o randze trocin nie będziecie po omacku szukać drążka z napisem "katapultuj" gdy na falach zagości niniejszy kawałek. Owszem, nie jest to szczyt osiągnięć jednej z naszych ulubionych polskich wokalistek, ale na zgarnięcie laurów na sopockim festiwalu wystarczy. Jeśli nie to, galę może uratować tylko protestsong o strajkujących pielęgniarkach luźno nawiązujący do papieskiej encykliki wykonany na modłę hip-hopolo przez duet Wodecki Doda – na więcej w rodzimym show-biznesie nie ma co liczyć.

posłuchaj »

Paweł Nowotarski    
29 czerwca 2007
BIEŻĄCE
Relacja: Tauron Nowa Muzyka 2019
SkeptaIgnorance Is Bliss