INNE - PORCAST

Plug & Play
"Enemy"

Być może jestem jakimś zajebistym mitomanem, ale zadziwia mnie, że są jeszcze takie kapele. Znaczy to tyle, że chyba niewystarczająco często wylewamy wiadro pomyj w stronę zespołów, wykazujących więcej inwencji w sklepach z ciuchami niż w studio. Problem polega na tym, że one czasem siedzą w studio (pewnie nie ma dobrej knajpy w tym Lublinie) a nawet nagrywają EP-ki. Nazywa się to "cudeńko" Whoreship i (uwaga!) jego tytuł nie jest najgorszym co was tu spotka.

Słyszeliście kiedyś o takim zespole jak Editors? Podobno są fajną kapelą, która się nie sprzedała i warto ją naśladować. Najlepiej chujowo, bo wtedy nikt się nie połapie. Można też pomieszać w stylistykach i dodać coś z Interpol czy (radykalniej) Joy Division. Orgia barw, XXI wiek.

Pamiętam jak zaaferowany kumpel wydzwaniał kiedyś, oznajmiając, że zespolik, z którego się wspólnie naśmiewaliśmy jedzie sobie na Open'er. Cholera, nawet jeśli grali pod wodą, to nie ogarniam. No bo sorry, ale trzeba sięgnąć po cytat z Martscha: "There Is No Enemy". Co oznacza ni mniej, ni więcej, tylko "nie ma takiego numeru".

posłuchaj »

Jan Błaszczak    
4 listopada 2009
BIEŻĄCE
SexMasterka"Poka Sowę"
Tłusty Piątek: 21 kwietnia 2017