INNE - PORCAST

Pinnawela
"My Man"

Sistarsy się rozpadły. Nie płaczę. Chociaż może powinienem, bo obie siostry rozpoczęły solową karierę, czyli jakby nie patrzeć będzie ich dwa razy więcej w eterze. Na pierwszy ogień idzie młodsza, Paulina kryjąca się pod błyskotliwie nic nie znaczącym pseudonimem Pinnawela. Eksperymentów brak, proszę spodziewać się najgorszego. Polski neo-soul małpujący amerykański neo-soul to scenariusz, który mnie osobiście spędza sen z powiek. Po pierwsze sam wzorzec to jakiś koszmar. Jest wielką niegodziwością to co stało się soulem, co się zowie, takim z lat 60-tych, pulchniutkim i rumianym w latach 90-tych w zetknięciu z mechanicznym hip-hopowym bitem i solistami uprawiającymi ekwilibrystykę wokalną godną lepszej sprawy. Przesączmy ten denaturat przez kromkę słowiańskiego razowca na zakwasie i... "Houston, mamy problem". Otrzymujemy bowiem tępe pierdzenie basu i perki, które w dziedzinie witalności nie mają szans chociażby z moimi skarpetkami suszącymi się na balkonie w wietrzny dzień. Pseudonatchnione wokalizy sączą się jak glut z nosa na chłodzie. Słowem, siusiu, paciorek i spać. Może to ograne, ale ja naprawdę słuchając tego tracę kontakt z bazą i odpływam do krainy wiecznych łowów, gdzie murzyński przytup wyrywa dupę z zawiasów, a ciepły wokal ugniata serduszko w puree. Tego, no... Nie polecam.

posłuchaj »

Paweł Nowotarski    
7 marca 2008
BIEŻĄCE
Relacja: Tauron Nowa Muzyka 2019
SkeptaIgnorance Is Bliss