INNE - PORCAST

Novika
"Lovefinder"

KB: Muszę powiedzieć zupełnie szczerze: jestem pod wrażeniem. Byłem raz na koncercie Noviki i był jednym z nudniejszych, jakie widziałem, a tu nagle "całkiem zajebisty" kawałek, który nawet jakby próbował podążyć za Hemingwayem w morze. Chciałbym pod tym wrażeniem zostać przez całe cztery minuty, ale niestety utrzymać napięcie udaje się nieco krócej, właściwie przez pierwszą zwrotkę. Nadal jednak wejście wersu "Let's find love" powoduje we mnie taki mikroorgazmik, a nieco większy, gdy za chwilę towarzyszą mu soczyste synthy. Szkoda tylko, że nie było miejsca na odrobinę refrenu, ani nawet na jakąś malutką basową innowację.

AG: Z ryja nowa Novika przypomina trochę starą Bartosiewicz, co jest dobrym znakiem, bo to nasza protegowana. Dalej już wideoklip tylko rozwiewa nadzieje (najzabawniejsze, że chyba kręcono go na laptopie). Piosenkarka nawołuje do uprawiania miłości, a jeden z tancerzy wije się zwrócony twarzą w kierunku kanału Extreme Sports. Sankowski pisał coś o planowanym na ten rok revivalu lat 80-tych i całe szczęście, bo w przeciwnym razie ta elegancka muzyka taneczna w wykonaniu rodzimej gwiazdy mogłaby się okazać tak dużym zaskoczeniem, że nie wiedzielibyśmy zupełnie, jak do niej podejść.

PG: O, nareszcie doczekałem się od "Nowiki" jakiegoś względnie porywającego kawałka. I nawet jeśli ta porywającość jest: złudna, ulotna i płytka, to mając w pamięci obciachowość jej wcześniejszych melodii (dajmy na to przedszkolnej "T.time" ze Smolikiem), oraz drażniącą manierę wokalną, "Lovefinder" zasługuje na słowa uznania. Hm, czyżbym wyczuwał aspiracje do bycia polskim "Music Gets The Best Of Me"?

ŁŁ: Chuja tam, nie zajebisty kawałek. Spływa po mnie jak po kaczce. "Potem pracowała dla Jazz SRADIA", "prowadzi bardzo naaaaaaaaaaa-apięte życie klubowo-sceniczne". Co by nie mówić, Novika była pośrednio autorką jednego z zabawniejszych wydłubanych sieciowych momentów roku, o nudność nowych piosenek nie ma się co złościć. Zresztą, gdyby cała muzyka świata się skończyła, to bez większego obrzydzenia pewnie bym do tego numeru wrócił. Przy czym nie zapowiada się.

Aleksandra Graczyk     Paweł Greczyn     Kamil Babacz     Łukasz Łachecki    
20 listopada 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019