INNE - PORCAST

Napszykłat
"Przyczajony Ukryty"

Ciężko jednoznacznie ocenić Napszykłat. Bez wątpienia można powiedzieć, że pochodząca ze Świnoujścia kapela prezentuje to ciekawsze oblicze polskiego hip-hopu, wiecie z żywym graniem, dobrymi tekstami i niezbadanymi pokładami energii płynącymi z muzyki. Niestety, zespołowi odrobinę brak własnej tożsamości, co ostatecznie psuje ogólne dobre wrażenie, a już pierwszy kontakt z muzyką niesie ze sobą coś na kształt strumienia skojarzeń, w którym bez problemu odnajdujemy zapożyczenia z dokonań kilku innych polskich hip hopowców. Już co do samego tytułu można mieć wątpliwości czy aby nie został ściągnięty z "Przyczajony Hip, Ukryty Hop" z kultowego dla co niektórych 3H: Hajs, Hajs, Hajs Tedunia. I o ile w tym przypadku jakiekolwiek zarzuty o kopiowanie pomysłów byłyby kompletną głupotą, to fakt iż zespół brzmi jak kalka Kalibra z czasów Księgi Tajemniczej. Prolog w jakiś sposób przeszkadza. Możliwe, że to jedynie próba wskrzeszenia psycho rapu, z dodaniem od siebie pełnego instrumentarium zamiast użycia komputera, jednak albo Napszykłat zagubił gdzieś po drodze elementy własnego stylu albo reaktywacja dokonań K44 z roku 1996 jest po prostu niemożliwa i wypadałoby popróbować gdzie indziej. Mimo wszystko dobrze się tego słucha i warto zwrócić uwagę na Napszykłat, bo bla bla bla... Po prostu posłuchajcie.

posłuchaj »

Łukasz Halicki    
13 lipca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019