INNE - PORCAST

Lieke
"Merlovers"

Swego czasu konkurs na najlepszy remiks "End Of Time" Beyoncé wygrał Jimek, syn ulubionego przez Telewizję Polską autorytetu w sprawach fenomenów muzycznych. Nie pamiętam dokładnie, czy Dębski senior wypowiadał się wtedy na temat sukcesu Dębskiego juniora, ale efekt był taki, że telewidzowie w parę dni stali się znawcami pojęć takich jak sampel i wideorozmowa. Nawet dzieci na boisku wiedziały, kto "robi dobre remiksy". Lieke, dla wielu ten lepszy, po ogłoszeniu wyniku siłą rzeczy pozostawał w cieniu, dlatego można starać się go rehabilitować.

Szukam wiadomości, i gdzie nie spojrzę, tam poznaniak napomyka o Radiohead. Być może klucza do zapętlonej organiczności podkładu "Merlovers" trzeba poszukać w kontekście trzaskających bitów Yorke’a i jego obecnego otoczenia. Kawałek, jak i reszta muzyki, odnajdują się jednak bardziej w low-key’owym, klubowym nurcie polskiej elektroniki, intensywnie ciągnącej bas, jak Bartosz Szczęsny (tutaj odpowiedzialny za mastering), czy też "Randez-Vous" Maximiliana Skiby, tylko nie ewidentnie ejtisowej, a skręcającej w house. U Lieke, uwypuklona, snaithowska intensywność podoba mi się najbardziej i trochę szkoda, że zmywa się w dalszej części utworu. Ale taki też urok projektu. Zobaczymy, co zaproponuje na EP-ce.

Krzysztof Pytel    
18 marca 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019