INNE - PORCAST

Kamp!
"Azure"

W berlińskie lipcowe noce elektro-imprezowy nastrój spowija wiecznie bezsenne miasto. Ulicami przejeżdżają ciemne samochody na ostrym basie, przez otwarty dach wychylają się łyse łby i dobiegają dźwięki, bez których ten obrazek nigdy nie byłby dokończony – ”Azure”. Moje skojarzenia z tym tytułem Paul Kalkbrenner posiada na wyłączność, ale daję głowę, że kompozycja Kamp! brzmiałaby równie ikonicznie w letnie wieczory nad Wisłą. ”Azure” Kamp! (2013) na pewno bliżej do ”Azure” Kalkbrennera (2009) niż do ”Azure” Duke’a Ellingtona (1937), ale granica między pierwszą dwójką przebiega gdzieś pomiędzy matematyczną precyzją oraz ułańską fantazją, mniej więcej tam, gdzie mieszka Discotexas.

Plażowe rytmy i powiew morskiej bryzy to tylko pierwsze warstwy wielopiętrowej kanapki, w której na bogato od smakowitego basu, rozmazanych syntezatorów i idealnie nadających się do nucenia, tęsknych chórków. Kamp! odsłania nieznane oblicza melancholii, która, jak się okazuje, nie musi wcale pachnieć zgniłymi liśćmi. Kompozycja seksownie doprawiona rytmicznymi ozdobnikami stopniowo rozgrzewa parkiet do czerwoności, ale i podsyca nutkę żalu, że taka porcja dobra nie znalazła się na LP. Zamiast niedosytu byłoby do pełna i z górką.

Monika Riegel    
1 marca 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019