INNE - PORCAST

Hukos
"Panie Prezydencie"

"Słowa tego człowieka świadczą o tym, że może być niezrównoważony psychicznie. Powinien być ścigany i ukarany" – Jolanta Szczypińska, wiadomo jaka partia.

Nie do końca wiem o co chodzi z tym kawałkiem. Muzycznie wartość praktycznie zerowa – amatorska produkcja z elementami typu dziwne stękania (mruczenia?) podczas zwrotki czy wplecione nie wiadomo po co motywy rodem z Bollywood. Do tego jeszcze kościelny chórek zsynchronizowany z tekstem, to chyba miał być efektowny popis producencki, a wyszło zwyczajne żenua. Ale ok, może studio było słabo wyposażone albo takowego w ogóle nie było, nie wnikam.

Podobno siłą jest tu tekst, rzekome groźby pod adresem bliżej nieokreślonego "Pana Prezydenta", wszyscy wiemy o kogo chodzi. Oburzenie rządzących elit, nie jest do końca zrozumiałe, bo ten nasz tutaj Hukos nie ma zupełnie warunków, przez większość czasu wypada po prostu śmiesznie. Osobiście gdy słucham The Infamous to odczuwam pewien niepokój, że zaraz wpadnie paru niggaz i mi wpierdolą, tutaj takich wrażeń brak. Koleś zasypuje nas masą hasełek, stara się pozować na twardziela, a jak pojawił się odzew i dyskusja czy można mu wytoczyć proces, to się tłumaczy, że jest inteligenty chłopak (magister politologii wyobraźcie sobie!), a nie dresiarz i w ogóle to go źle zrozumiano. Spoko, nie trzeba być członkiem mensy by mieć z tego utworu ubaw po pachy. Szczególnie końcowa relacja z miejsca wydarzeń dostarcza masę radości. Na wysokości "Taki jeden łysy biegł taki" trudno nie wybuchnąć śmiechem. Dlatego też traktowanie tegu utworu na poważnie i postrzeganie Hukosa inaczej niż jako kolejna "ciekawa" postać rodem z Białegostoku, nie ma najmniejszego sensu. Ten kawałek skrycie woła: "radujcie się", a ja chyba wypadłem za mało neutralnie jak na porcast. Znowu.

posłuchaj »

Łukasz Halicki    
19 października 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019