INNE - PORCAST

Galvin Paris
"Solaris"

Mam nadzieję, że tak jak i my śledzicie rozwój Galvina Parisa. Już pula debiutanckich trzech numerów na jego Majspejsie zdradzała potencjał i wlewała nadzieję w serca wszystkich "sierot" po Obrońcach Hardkoru, do jakich redakcja Porcys się niewątpliwie zalicza (mnie osobiście szczególnie przypadł do gustu "dziarski" bit "Kroniki Mietków"). Aczkolwiek znalazły się też głosy sceptyczne, a MZ nawet postulował, że obiecujący skądinąd Galvin musi jeszcze zjeść "wagon ryżu", by dorównać swoim oczywistym prekursorom (ksywa "Lil Terminator" nie wzięła się z dupy!). Tymczasem nasz bohater zapostował w międzyczasie nowy track, "Solaris", i dość jednoznacznie dał do zrozumienia obserwatorom, że żarty się skończyły. Tak odważnych ruchów nikt by się po młodym adepcie hip-hopowej sztuki nie spodziewał. Utwór znamionuje szybki postęp: widać, że Galvin oswoił się ze studiem i już na wysokości 0:15 ("Brazylieeeee / E-e / E-e-e") otrzymujemy sygnał, że skręcił w stronę działań niekomercyjnych, ambitnych, poszukujących i poświęcających ewentualną karierę dla bezkompromisowej postawy artystycznej. Nic jednak nie przygotowuje na szok następujący w okolicach 1:10; muzyk żongluje efektami na wokalu i dekonstruuje w duchu P73 pyszny swoją drogą na własnych prawach bit. Niewiele ten fragment odstaje od One Word Extinguisher, jeśli w ogóle. Nie chcę szargać świętości, ale w bogatej dyskografii OH próżno szukać tak wyzywająco awangardowych momentów. Wobec Galvina-producenta trochę na dalszy plan schodzi Galvin-MC, choć i tak wersy typu "ale wam wciskam kit / daj mi w końcu jakiś bit" zostają w głowie. A sam tytuł "Solaris" (ten oczywisty, lecz trafiony-zatopiony rym z pseudonimem!), te konotacje literackie, zapodane z uroczą, dziecinną nonszalancją, to wszystko każe oczekiwać jeszcze głębiej przemyślanych i wielopiętrowych konceptów w przyszłości. Z wypiekami na twarzy czekamy na LP (nie zdziwiłbym się, gdyby był to epicki album na modłę Ys). I nadal nie wiemy, kto stoi za tym projektem; wiemy zaś, że jest coraz zajebistszy.

PS: A jednak, mimo eksperymentalnych zakusów, rośnie popularność kolesia. Kilka dni temu widziałem w metrze laskę w koszulce z napisem "I Love Paris" i jestem pewien, że nie chodziło o Hilton.

posłuchaj »

Borys Dejnarowicz    
26 marca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019