INNE - PORCAST

El Da Sensei & Returners (feat. Afront & O.S.T.R.)
"Hidden Track"

Opóźnienia z tym porcastem, jak ze startem Ekstraklasy lub co gorsza z Chinese Democracy. [Miejsce na autodiss / Efekt podobny. W grudniu na sektorach w całym kraju dmie wiatr, sypie śnieg jak szalony plus kopią jak zwykle, a Gunsi – wiadomo].

Robienie z takiego numeru ukrytego tracka pachnie sabotażem. Bo, co tu owijać w bawełnę – to najzacniejszy moment Global Takeover – The Beginning. Beat, txt, feat. I nie mogło być inaczej zważywszy, że ostatni wspólny występ w składzie Returnersi, El i Afronty z limitowanego singla producenckiego duetu, czyli Definition Of A MC był gorący niczym wytop w hucie Sendzimira. Ale tu następuje zdecydowana przebitka.

Bez owijania w bawełnę x2. Produkuję się teraz głównie z powodu Afrontów. I dlatego, że mam sentyment. Kawałek poznałem, gdy po wywiadzie jechałem z nimi, z hotelu na koncert [Jasne, że nie żadna symonia i nepotyzm, tylko czynności służbowe, nie?] z gorączką spalającą rtęć na popiół. Był akurat dzień premiery GT-TB, więc chłopaki męczyły swój feat. w samochodowym stereo. No i gdzieś tam trafiło mnie w środek wewnętrznych lotów wziętych frontalnie z Up In Flames, niczym wytop w hucie Sendzimira (wtf?!).

Dobry 90sowy beat w stylu z historią, na kaca, na jesień i muzyka drogi. Rozganiający czarne chmury z głów tych, którzy obawiali się, że Returnersi będą w nieskończoność męczyć schemat retro-funkowe sample+mocne bębny. Pierwsze skojarzenie – rapowy "Passenger ver. 2008" (wtf?!). Zwroty Afrontów stylowo bezczelne, zaczepne. Nie tak, jak bomby kasetowe na przykład – R. Sikorski: "Ja byłem bombardowany bombami kasetowymi, to nie jest aż tak uciążliwe, bo one mają mniejszą siłę rażenia". Oni o piciu bliskim patologii, bezsenności i zjazdach. Ostry z firmowym stemplem o uciążliwej babie, graniu na konsoli i niezdrowym trybie życia. Jest spleen, melancholia i plugastwo. Jest super i nikt nie musi pytać o Polskę. Nie zazdroszczę, jak ktoś w okresie rozliczeniowym listopad-luty nie będzie miał podobnego klimatu.

I traktujcie całą sprawę w kategoriach wieszczych, bo jak w przyszłym roku wyjdzie w końcu album LWC to już naprawdę nikt inny nie musi nagrywać rapu. A w bliższej perspektywie nadchodzi trzeci/czwarty krążek Janka i Kasa ADHD, także zamykajcie czem prędzej wierzeje swoich domostw i krwią barana malujcie na nich szatańskie symbole.

posłuchaj »

Marek Fall    
4 grudnia 2008
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25