INNE - PORCAST

Czesław Śpiewa
"Maszynka Do Świerkania"

Parę godzin temu miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w koncercie z cyklu "Songwriters Circle" w wykonaniu paru duńskich kapel i jednej niewiasty solo. Wspomniana panna starała się być PJ Harvey i zerżnęła zdrowo z "Oompa Radar" Goldfrapp w jednym kawałku, a z kolei najgorsza w zestawie kapela chciała być jednocześnie Clientele i Sea And Cake, ale coś jej nie wyszło. W każdym razie póki co moje doświadczenia z Duńczykami i ich próbami muzycznymi owocują myślą, że jedyne co w nich godne podziwu to opanowanie sztuki władania językiem angielskim, co do reszty, to ta sama mizeria co u nas.

Powyższy wstępniak ma na celu zbudować wrażenie, że ja coś wiem o duńskiej muzyce, a o polskiej to wiadomo, że jeszcze więcej. Czesław Śpiewa, to brzmiący intrygująco projekt muzyczny, który reklamuje się położeniem geograficznym Kopenhaga / Kraków oraz rekomendacjami między innymi Kasi Nosowskiej oraz Nergala. Z duńskości tutaj raczej wiele nie ma, ale słowiańskiego ducha, objawiającego się przede wszystkim w stanowiącym podstawowy budulec utworu akordeonie, już zdecydowanie. Ponadto wypada wspomnieć, że Czesław debiutuje 7 kwietnia nakładem Mystic Productions i podobno (nie wiem, nie słucham) często można się na niego natknąć w radiowej Trójce. Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że tkwi w tym coś wyjątkowego, jest raczej próba powrotu do folkopodobnych klimatów rodem z Bregovića, choć pozostałe próbki jego twórczości, które dane mi było odsłuchać niekoniecznie zapowiadają ten kierunek. Nie zmienia to jednak faktu, że teksty są głupawo nieśmieszne i strasznie chcą być inteligentne oraz błyskotliwe. Tym niemniej nie są, a ja wolę chyba jednak posłuchać czegoś innego.

posłuchaj »

Łukasz Halicki    
2 kwietnia 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019